Właściciel nieruchomości został ukarany grzywną przekraczającą 26 tys. zł za zignorowanie decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Powodem było skierowanie kamer monitoringu na sąsiednie posesje i drogę publiczną. To pierwsza tego typu kara dla osoby fizycznej w Polsce.
Sprawa, którą opisuje „Rzeczpospolita”, sięga października 2025 roku. Prezes UODO nakazał wówczas właścicielowi posesji demontaż kamer monitoringu, które rejestrowały obraz posesji sąsiadów oraz fragment drogi publicznej. W decyzji nakazano usunięcie kamer w ciągu siedmiu dni lub zmianę ich ustawienia tak, by obejmowały wyłącznie własny teren. Właściciel nie wniósł skargi do sądu, więc nakaz stał się prawomocny. Mimo to nie zastosował się do niego.
W konsekwencji prezes UODO wymierzył karę w wysokości 26 711 zł. Grzywna za nieprzestrzeganie nakazu mogła wynieść nawet 20 milionów euro, jednak w tym przypadku orzeczona kwota była dostosowana do skali przewinienia. Urząd podkreślił, że bezprawne monitorowanie powoduje u wielu osób „poczucie ciągłej obserwacji i nadzorowania ich życia prywatnego wraz z danymi o ich lokalizacji”.
Monitoring na własnej posesji – gdzie jest granica?
Instalacja kamer na prywatnej posesji jest zgodna z prawem, o ile monitoring obejmuje wyłącznie własny teren. W przypadku gdy kamery rejestrują sąsiednie nieruchomości, drogi publiczne czy chodniki, mamy do czynienia z naruszeniem RODO. W uzasadnieniu decyzji prezesa UODO czytamy: – Administrator przetwarza ich wizerunek oraz głos w miejscach codziennego ich przebywania i poruszania się w związku z normalnym korzystaniem z drogi publicznej. Nie ma prawa, by monitorować te obszary za pomocą tak inwazyjnej metody – w każdej sytuacji i każdego dnia – powiedział przedstawiciel urzędu.
Eksperci zwracają uwagę, że podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej, szczególnie w zabudowie jednorodzinnej, gdzie sąsiedzi montują kamery z myślą o zabezpieczeniu swojego domu, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji prawnych. W praktyce wystarczy, że obiektyw obejmuje fragment ulicy lub ogród sąsiada, by doszło do naruszenia przepisów. Jak podkreśla „Rzeczpospolita”, w przypadku gdy kamera nagrywa przestrzeń publiczną, wymagana jest zgoda administratora drogi lub odpowiedni tytuł prawny, a tego w opisywanej sprawie brakowało.
Kara może być dotkliwa – nawet 20 mln euro
Groźba kary za nieprzestrzeganie decyzji UODO jest poważna. Maksymalna grzywna wynosi 20 milionów euro, co przy obecnym kursie stanowi równowartość ponad 80 milionów złotych. W przypadku pierwszej tego typu sankcji wobec osoby fizycznej, urząd zastosował stawkę 26 711 zł, która ma być przestrogą dla innych. Decyzja ta stanowi ważny precedens w orzecznictwie UODO. Wcześniej kary dotyczyły głównie firm i instytucji, które naruszały przepisy o ochronie danych osobowych, np. poprzez nielegalne nagrywanie pracowników czy klientów. Teraz granice prawne zostały jednoznacznie określone także dla właścicieli domów. Osoby, które nie dostosują swoich instalacji monitoringu do wymogów prawa, muszą liczyć się z konsekwencjami finansowymi – podkreślają prawnicy.
Źródło: WNP.PL, Rzeczpospolita, Fot. Shutterstock/Aleksandrkozak

