Każdego dnia 500 osób w Unii Europejskiej traci pracę w przemyśle z powodu chińskiej konkurencji. Tylko w 2025 roku z europejskiego przemysłu wyciekło do Chin 87 mld euro wartości dodanej, a Polska straciła bezpośrednio lub pośrednio 11 mld euro – wynika z raportu Ośrodka Studiów Wschodnich i Związku Przedsiębiorców Polskich.
Raport „Polska – Europa – Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?” wskazuje, że chińska ekspansja gospodarcza uderza przede wszystkim w motoryzację i elektromobilność, które straciły 28,5 mld euro, maszyny i urządzenia (22,1 mld euro) oraz komponenty IT i elektronikę (19,8 mld euro). W samej Polsce zagrożonych jest 45 tys. miejsc pracy w sektorach takich jak produkcja baterii, części samochodowych, AGD oraz stali.
Według wyliczeń francuskiego Haut-Commissariat à la Stratégie et au Plan presja konkurencyjna ze strony Chin obejmuje blisko 24 proc. eksportu państw UE. Jeśli obecna dynamika się utrzyma, w średnim okresie zagrożona może być produkcja przemysłowa na poziomie 55 proc.
Polska w lepszej sytuacji, ale zagrożenie realne
Polska jest jednak w lepszym położeniu niż większość krajów UE – konkurencja z Chinami dotyczy jedynie 15 proc. naszego eksportu. Dla porównania w Niemczech to 32 proc., w Czechach – 25 proc. Wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros podkreślił podczas prezentacji raportu, że Polska musi nieść „pochodnię deregulacyjną”, ponieważ w samym przemyśle chemicznym istnieje około 400 barier.
– Naszym zadaniem jest to, aby powstawały nowe miejsca pracy w Polsce. Nasz kraj w wielu sektorach przemysłowych odniósł sukces, który teraz jest zagrożony. Trzeba powiedzieć jasno, że to w przemyśle jest miejsce na innowacje, a nie w usługach – stwierdził Michał Jaros, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.
– Chiny bardzo konsekwentnie wspierają swoją gospodarkę i robią to systemowo. My z kolei powinniśmy prowadzić takie mechanizmy, które nie będą ograniczać swobody handlu. Jednak w obecnych warunkach nie funkcjonujemy z tym państwem na równych warunkach – dodał Jaros.
Chińskie firmy jak „same mięśnie” – potrzebna strategia
Wiceprezes OSW Jakub Jakubowski zwrócił uwagę, że chińskie firmy wchodzące na europejski rynek podlegają bardzo silnej konkurencji wewnętrznej. – Mówiąc obrazowo, te firmy nie mają grama tłuszczu, to same mięśnie – podkreślił ekspert. Z kolei wiceprezes ZPP Jakub Bińkowski przypomniał, że Chiny prowadzą najaktywniejszą politykę gospodarczą w swojej historii, a o skali zagrożenia świadczą konkretne liczby.
Badania ankietowe przeprowadzone na potrzeby raportu pokazują, że aż 71 proc. pracowników negatywnie ocenia wpływ chińskiej ekspansji na kondycję polskiego biznesu. Eksperci apelują o przemyślaną strategię ochrony kluczowych gałęzi przemysłu oraz o realne wsparcie dla innowacji – bez popadania w protekcjonizm.
Źródło: WNP.PL, Fot. Maciej Kulczyński / PAP

