Reportaż TVN24 ujawnia zarzuty o fikcyjne przewozy odpadów i fałszowanie dokumentacji recyklingowej w grupie Elemental Holding. Ministerstwo Rozwoju i Technologii wstrzymuje wypłatę środków na projekt POLVOLT, a sprawą mają zająć się służby specjalne.
W materiale „Superwizjera” zatytułowanym „Fikcyjne odpady i miliard od ministra” dziennikarze opisali mechanizm, który miał funkcjonować w branży elektroodpadów. Według ustaleń reporterów holding, któremu państwo przyznało miliardowe wsparcie, opierał działalność na nieistniejących transportach i sfałszowanych dokumentach. W reportażu padło określenie „mafia śmieciowa”, a pytania skierowano do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego.
Spółka na razie nie odniosła się do zarzutów i zapowiedziała wewnętrzne dochodzenie. Firma podkreśla, że opisana sprawa dotyczy jednej z 55 spółek grupy, ale nie ma związku ze sztandarową inwestycją w Zawierciu, która jest beneficjentem rządowego wsparcia. Dziennikarze TVN24 zwracają jednak uwagę, że holding od tygodni wiedział o ich śledztwie, a mimo to nie udało się uzyskać komentarza.
Resort wstrzymuje wypłaty i zapowiada kontrole
Ministerstwo Rozwoju i Technologii w oświadczeniu poinformowało, że do 11 sierpnia przedsiębiorstwu Elemental Battery Metals nie wypłacono żadnych środków publicznych. Resort wykonuje regularne czynności kontrolne związane z realizacją projektu, a do pełnego wyjaśnienia sprawy żadne pieniądze nie zostaną przekazane.
Ministerstwo przypomina, że samo wsparcie nie miało charakteru konkursowego i nie podlegało przepisom o zamówieniach publicznych. Dokumentacja projektu POLVOLT przeszła pełną ścieżkę wewnętrznych uzgodnień i uzyskała pozytywną opinię Prokuratorii Generalnej. Projekt dostał też preferencyjny kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i wsparcie z Unijnego Funduszu Innowacyjnego, a Komisja Europejska wpisała go na listę strategicznych inwestycji w ramach aktu o surowcach krytycznych. Rekomendację wydała również Polska Agencja Inwestycji i Handlu, wskazując na znaczenie projektu dla bezpieczeństwa surowcowego i europejskiego łańcucha wartości w elektromobilności.
– Ani jedna złotówka nie została wypłacona na realizację tego projektu. (…) Nie dopuścimy do tego, aby choćby jedna złotówka z pieniędzy podatników została wydana w sposób nieprawidłowy – powiedział we wtorek wieczorem w TVN24 minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Szef resortu przekazał, że projekt dotyczy odzysku metali ziem rzadkich i został pozytywnie oceniony przez Komisję Europejską, a finansowanie pochodzi z Europejskiego Funduszu Innowacyjnego i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Zapewnił, że umowa otrzymała pozytywną opinię Prokuratorii Generalnej, a cały proces był prawidłowy. Domański zwrócił się też do Tomasza Siemoniaka o objęcie sprawy nadzorem służb.
– Poprosiłem, aby ta cała sprawa została objęta szczególnym nadzorem ze strony służb – dodał minister.
Minister zaznaczył, że kontrolę prowadzą Krajowa Administracja Skarbowa i Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
– Jest za wcześnie, abym mówił o efektach kontroli – wskazał.
Fikcyjne dokumenty i system, który temu sprzyja
Dziennikarze TVN24 nieoficjalnie ustalili, że Elemental Holding jest pod lupą Prokuratury Krajowej i Centralnego Biura Śledczego Policji. Były menedżer jednej ze spółek korporacji ma zarzuty dotyczące udziału w sfałszowaniu ponad 4 tysięcy dokumentów związanych z transportami odpadów.
W reportażu wystąpiła kobieta określana jako biznesmenka z branży odpadowej. Zwróciła uwagę, że rzeczywiste zebranie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego to ogromne wyzwanie logistyczne, bo sprzętu brakuje w obrocie. Wskazała też, że zbieranie go pojedynczo z domów generuje wysokie koszty.
– Łatwiej jest zrobić coś takiego na papierze i na papierze można wydrukować, że zebrało się na przykład 1000 ton sprzętu – mówiła.
Kobieta oceniła, że nawet 60 do 70 proc. rynku może być oparte o fikcyjne dokumenty.
Problemy z rzetelnym raportowaniem widać w całej Unii Europejskiej. Poziomy zbiórki ZSEE wyznacza dyrektywa WEEE, a jej cele są na tyle ambitne, że w 2024 roku Komisja Europejska wszczęła postępowania przeciwko wszystkim 27 państwom członkowskim za ich nieosiągnięcie.
– Brak skutecznego systemu nadzoru stwarza ryzyko manipulacji i generowania sztucznych mas – czytamy w raporcie „20 lat systemu ZSEE w Polsce”.
Skalę zmian pokazują liczby. W 2010 roku poziom zbiórki w Polsce wynosił 2,95 kg na osobę przy średniej unijnej 6,9 kg. Do 2022 roku wskaźnik wzrósł do 14,6 kg, a masa zebranego ZSEE od 2015 do 2023 roku zwiększyła się z 199 tys. ton do 533 tys. ton, czyli o 167 proc. Pytanie, ile z tego wzrostu jest realne, pozostaje otwarte.
Źródło: WNP.PL, Fot. Trong Nguyen / Shutterstock

