Stany Zjednoczone przyspieszają inwestycje w afrykańskie złoża metali krytycznych, próbując ograniczyć dominację Chin na tym strategicznym rynku. To nie jest już gra o ropę – stawką są surowce niezbędne do produkcji baterii, elektroniki i nowoczesnego uzbrojenia. Afryka, posiadająca około 30 proc. światowych zasobów, staje się areną nowej globalnej rywalizacji.
Jeszcze kilka lat temu głównym celem międzynarodowych inwestorów były złoża ropy i gazu. Dziś uwaga skupia się na kobalcie, miedzi, licie, graficie oraz metalach ziem rzadkich. Bez tych surowców nie ma nowoczesnych baterii, półprzewodników, systemów radarowych czy dronów. Zarówno USA, jak i Chiny doskonale zdają sobie sprawę, że kontrola nad łańcuchem dostaw tych minerałów to klucz do bezpieczeństwa gospodarczego i militarnego.
Przez ostatnie dwie dekady Chiny konsekwentnie budowały swoją pozycję w Afryce. Chińskie firmy przejęły kontrolę nad znaczną częścią wydobycia i przetwarzania surowców w Demokratycznej Republice Konga, Zambii czy Zimbabwe. Pekin finansował nie tylko kopalnie, ale także infrastrukturę transportową i energetyczną, uzależniając od siebie lokalne gospodarki. Teraz Waszyngton próbuje odrobić ten dystans.
Amerykańska kontrofensywa w Afryce
Administracja USA rozwija strategię budowy alternatywnych wobec Chin łańcuchów dostaw. Jak wynika z analiz S&P Global, obejmuje ona finansowanie nowych kopalń, rozwój infrastruktury transportowej oraz podpisywanie długoterminowych porozumień z państwami afrykańskimi. Stany Zjednoczone wspierają projekty wydobywcze w Republice Południowej Afryki, Mozambiku i Malawi. Szczególnie ważnym przedsięwzięciem jest Lobito Corridor – strategiczny korytarz transportowy łączący zagłębie miedzi w Zambii i Kongu z portem Lobito w Angoli. Sama amerykańska DFC przeznaczyła na ten projekt ponad 553 mln dolarów. Z kolei Project Vault, czyli fundusz na rozwój infrastruktury krytycznej, dysponuje pulą 12 mld dolarów, z której część trafia do Afryki.
Rywalizacja o przyszłość – nie tylko gospodarcza
Eksperci podkreślają, że walka o afrykańskie złoża ma znacznie szerszy wymiar niż tylko gospodarczy. Krytyczne minerały są dziś niezbędne dla produkcji baterii, półprzewodników, systemów rakietowych, radarów, dronów oraz infrastruktury energetycznej. Kto kontroluje te surowce, ten ma wpływ na rozwój technologii przyszłości – od sztucznej inteligencji po elektromobilność.
Państwa afrykańskie dostrzegają swoją szansę. Coraz więcej z nich domaga się, aby inwestorzy budowali na miejscu nie tylko kopalnie, ale także zakłady przetwórcze. Chcą uzyskiwać większą część wartości dodanej, zamiast eksportować surowce w nieprzetworzonej formie. Dla Stanów Zjednoczonych oznacza to konieczność zaoferowania atrakcyjnych warunków, aby przekonać afrykańskie rządy do współpracy zamiast układania się z Chinami.
Rywalizacja o afrykańskie surowce będzie w najbliższych latach jednym z najważniejszych frontów globalnej konkurencji gospodarczej. Dla USA to próba ograniczenia zależności od Chin, dla Europy – zabezpieczenie dostaw dla przemysłu, a dla państw Afryki szansa na przyciągnięcie rekordowych inwestycji i rozwój własnego przetwórstwa. Od wyniku tej gry może zależeć tempo transformacji energetycznej, rozwój sztucznej inteligencji oraz bezpieczeństwo łańcuchów dostaw w kolejnej dekadzie.
Źródło: WNP.PL, Fot. assumed (based on copyright claims) / commons.wikimedia / CC0

