Amerykański wojskowy dron zwiadowczy o mało nie został zestrzelony przez armię Korei Południowej, która pomyliła go z wrogim obiektem. Do incydentu doszło w czwartek w rejonie granicy z Koreą Północną, a opozycja domaga się dymisji ministra obrony.
W piątek agencja Yonhap przekazała szczegóły zdarzenia. Południowokoreańscy żołnierze wykryli niezidentyfikowany statek bezzałogowy w strefie buforowej położonej na południe od wojskowej linii demarkacyjnej, czyli w miejscu oddzielającym obie Koree. Wojskowi uznali obiekt za wrogi i rozpoczęli działania obronne.
Wdrożony został system ostrzegania przeciwlotniczego. Artyleria przygotowała się do zestrzelenia celu, a mieszkańcy okolicznych terenów otrzymali polecenie ewakuacji. Po pewnym czasie okazało się, że chodzi o sojuszniczą maszynę należącą do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych, która uczestniczyła we wspólnych manewrach.
Siły amerykańskie (USFK) przekazały formalne zawiadomienie o planowanych lotach. Mimo to, z powodu błędu, informacja nie została przekazana na wyższe szczeble dowodzenia i nigdy nie dotarła do jednostek na linii frontu.
Dochodzenie w sprawie błędu w komunikacji
Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS) poinformowało w piątek o wszczęciu dochodzenia. Sprawa wzbudziła obawy dotyczące błędów w komunikacji między sojusznikami, a śledczy mają sprawdzić, czy przestrzegano procedur oraz jak doszło do przerwania łańcucha meldunkowego.
– Ustalimy, czy odpowiednie procedury były właściwie przestrzegane, w szczególności dotyczące komunikacji i koordynacji między jednostką w terenie a organem odpowiedzialnym za ostateczne zatwierdzenie – oświadczył przedstawiciel JCS.
Dowództwo amerykańskie zapowiedziało ścisłą współpracę z Seulem w celu wyjaśnienia sprawy.
Opozycja żąda dymisji ministra obrony
Główna partia opozycyjna, Partia Władzy Ludowej (PPP), uznała, że incydent obnaża brak dyscypliny w armii i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa. Rzecznik ugrupowania Park Czung Kwon zapowiedział pociągnięcie winnych do odpowiedzialności za nieprzestrzeganie wojskowych systemów nadzoru i meldowania.
– Pociągniemy winnych tego incydentu do odpowiedzialności za nieprzestrzeganie wojskowych systemów nadzoru i meldowania – zapowiedział polityk.
Partia Władzy Ludowej wezwała ministra obrony An Gju Baka do natychmiastowego ustąpienia ze stanowiska.
Dzień przed incydentem, w środę, dziennik „Korea Herald” ujawnił, że południowokoreańscy żołnierze z korpusu odpowiedzialnego za obronę zachodniego frontu pełnili w pierwszej połowie 2026 roku służbę wartowniczą z niezaładowanymi karabinami maszynowymi. Te doniesienia wzbudziły obawy ekspertów o poziom gotowości bojowej w przypadku ewentualnego ataku z Północy.
Źródło: Polsat News, Fot. Polsat News

