Dwóch strażaków zginęło, a jeden został ranny podczas walki z żywiołem na południowym zachodzie Francji. Ogień przerwał linię obrony, strawił kilka domów i dotarł do turystycznego półwyspu Cap-Ferret. Z zagrożonych terenów ewakuowano już ponad 40 tys. osób, a Francja zwróciła się do Unii Europejskiej o pomoc.
Strażacy i ratownicy walczący z ogniem mówią o „apokaliptycznym pożarze” i „dantejskich scenach”. Żywioł wielokrotnie przemieszczał się na nowe obszary, tworząc kolejne fronty. Jak informuje agencja AFP, pożar strawił co najmniej kilka domów w turystycznej miejscowości Lège-Cap-Ferret, położonej na północ od zatoki Arcachon. Władze ostrzegają, że wysokie temperatury i silny wiatr poważnie utrudniają akcję gaśniczą.
Około godziny 1 w nocy ogień przełamał linię obrony utworzoną przez strażaków. W związku z tym zarządzono natychmiastową ewakuację pierwszych miejscowości na półwyspie Cap-Ferret, a nad ranem rozszerzono ją na kolejne. Mieszkańcy i turyści zostali wezwani do opuszczenia zagrożonych terenów drogą prowadzącą w kierunku Bordeaux. Władze uruchomiły również transport morski dla osób opuszczających półwysep.
Dramatyczna walka z żywiołem
Najbardziej zagrożona pozostaje miejscowość Lège-Cap-Ferret, która na co dzień liczy około 8 tys. mieszkańców, ale latem przyjeżdżają tam dziesiątki tysięcy turystów. Komendant straży pożarnej departamentu Żyronda Marc Vermeulen powiedział: – Bronimy każdego domu zagrożonego przez ogień. Mer Lège-Cap-Ferret Philippe de Gonneville przyznał, że sytuacja jest niepokojąca. – Akcję gaśniczą utrudniają wysokie temperatury przekraczające 30 st. C oraz silny wiatr – dodał.
Według najnowszych informacji w departamencie Landy ewakuowano już ponad 23 tys. osób. W Żyrondzie wcześniej swoje domy opuściło około 20 tys. mieszkańców i turystów. Łącznie daje to ponad 40 tys. ewakuowanych. Największy pożar w Żyrondzie objął już ponad 4,8 tys. hektarów. Drugi, w rejonie Biscarrosse w departamencie Landy, rozprzestrzenił się na ponad 2,5 tys. hektarów.
Z ogniem walczą setki strażaków. W rejonie Lège-Cap-Ferret jeden z ratowników został ranny po wybuchu gazu podczas gaszenia pożaru. Ogień uszkodził również kilka domów. Według francuskich służb najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru w Żyrondzie był nieszczęśliwy wypadek. W Landach ogień miał wybuchnąć po zapaleniu się pojazdu w pobliżu Biscarrosse.
Międzynarodowa pomoc w ogniu walki
Francuskie służby nie ukrywają, że sytuacja pozostaje bardzo trudna. Prefekt departamentu Landy Gilles Clavreul ocenił, że front pożaru ma nadal „bardzo niekorzystny” przebieg, a płomienie w wielu miejscach ponownie się rozprzestrzeniają. Niepokój budzą prognozy pogody – w piątek na południowym zachodzie Francji temperatura ma sięgnąć 38 st. C, a lokalnie nawet 40 st. C, co może dodatkowo utrudnić akcję gaśniczą.
Prezydent Emmanuel Macron poinformował, że Francja uruchomiła unijny mechanizm ochrony ludności. – Do walki z pożarami mają wkrótce dołączyć dwa chorwackie samoloty gaśnicze Canadair, dwa portugalskie Air Tractory oraz ciężkie śmigłowce Black Hawk z Czech i Słowacji – przekazał. Macron zaapelował: – Wzywam naszych rodaków do najwyższej czujności. Każdy gest ma znaczenie, by chronić nasze życie, nasze domy, nasze lasy, nasze krajobrazy.
Z żywiołem walczy również Hiszpania. Pod Madrytem ewakuowano ponad 3,5 tys. mieszkańców miejscowości Aldea del Fresno. Kolejnym 6,5 tys. osób zalecono pozostanie w domach i zamknięcie okien. W całym kraju strażacy walczą obecnie z około setką pożarów, które od początku sezonu strawiły już ponad 100 tys. hektarów. Dramatyczna sytuacja utrzymuje się m.in. w regionach Kastylii-La Manchy, Kastylii i León oraz Andaluzji, gdzie wysokie temperatury i silny wiatr – podobnie jak we Francji – sprzyjają rozprzestrzenianiu się ognia.
Źródło: Polsat News, Fot. AFP

