Apple prowadzi negocjacje z administracją federalną Stanów Zjednoczonych w sprawie uzyskania zgody na zakup układów scalonych od chińskich firm, które znalazły się na czarnej liście Pentagonu. Koncern chce wykorzystać te komponenty w produktach sprzedawanych wyłącznie na rynku chińskim.
Na liście prowadzonej przez Pentagon, obejmującej chińskie przedsiębiorstwa podejrzewane o współpracę z tamtejszym wojskiem, znajdują się m.in. ChangXiu Memory Technologies (CXMT) oraz Yangtze Memory Technologies (YMTC). Obie firmy są producentami zaawansowanych pamięci – odpowiednio DRAM i NAND flash – które mogą być wykorzystywane w urządzeniach Apple.
Prezes Apple Tim Cook miał już zwrócić się do sekretarza skarbu Scotta Bessenta z prośbą o złagodzenie stanowiska wobec chińskich producentów. W grę wchodzi także presja ze strony republikańskich polityków, którzy sprzeciwiają się jakiejkolwiek współpracy z firmami z czarnej listy. Chiny są dla Apple jednym z najważniejszych rynków zbytu, ale jednocześnie źródłem geopolitycznych napięć. Amerykańskie sankcje wobec chińskich firm technologicznych, zwłaszcza w sektorze półprzewodników, utrudniają koncernowi lokalną produkcję i sprzedaż. Zakup chipów od CXMT i YMTC mógłby pomóc w dostosowaniu urządzeń do lokalnych wymogów oraz obniżeniu kosztów, co jest kluczowe w walce z konkurencją ze strony chińskich producentów smartfonów. Bloomberg przypomina, że zarówno CXMT, jak i YMTC zostały wpisane na czarną listę Pentagonu w 2024 roku. Od tego czasu USA zaostrzały kontrole eksportu zaawansowanych technologii do Chin, co zmusiło wiele amerykańskich firm do szukania alternatywnych rozwiązań. Rynek zareagował już na te doniesienia – akcje Apple notowały niewielkie wahania, a analitycy zwracają uwagę, że ewentualna zgoda administracji może otworzyć drzwi do podobnych transakcji dla innych amerykańskich firm. Formalnie Apple nie potrzebuje zgody administracji na handel poza Stanami Zjednoczonymi, ale transakcje z firmami objętymi sankcjami mogą narazić koncern na kary i gwałtowne reakcje polityczne. Republikańscy politycy, którzy od dawna domagają się twardego kursu wobec Pekinu, mogą wykorzystać tę sprawę do ataku na administrację. Apple balansuje więc między interesami biznesowymi a ryzykiem politycznym. Jak donosi Bloomberg, decyzja w sprawie zgody może zapaść w najbliższych tygodniach. Tymczasem Tim Cook kontynuuje rozmowy z kluczowymi urzędnikami w Waszyngtonie, licząc na kompromis, który pozwoli firmie utrzymać silną pozycję w Chinach bez naruszania amerykańskiego prawa. Źródło: WNP.PL, Fot. Forewer / ShutterstockGra o chiński rynek
Ryzyko polityczne

