Apple podpisał z Broadcom kontrakt na dostawę chipów wart 30 mld dolarów. Układy scalone będą produkowane w fabryce w Fort Collins w Kolorado. Rozbudowa zakładu pochłonie 1,5 mld dolarów.
Amerykański gigant technologiczny współpracuje z Broadcom od 2007 r., gdy na rynek trafił pierwszy iPhone. Najnowsze zamówienie ma zabezpieczyć dostawy półprzewodników na najbliższe pięć lat. Broadcom dostarczy ok. 15 mln chipów.
Decyzja Apple wpisuje się w politykę administracji Donalda Trumpa promującą produkcję w USA. Koszty wytworzenia komponentów w Kolorado będą wyższe niż w Azji, ale koncern woli uniknąć potencjalnych sankcji i niepewności geopolitycznej.
Strategia Trumpa a koszty produkcji
– To posunięcie to sygnał, że bezpieczeństwo łańcucha dostaw stało się dla Apple priorytetem ważniejszym niż krótkoterminowa optymalizacja kosztów – stwierdził Marek Kowalski, analityk rynku technologicznego. Apple jest świadome, że finalny produkt zdrożeje, ale ryzyko przerw w dostawach z Azji jest zbyt duże.
Koncern rozbudowuje fabrykę w Kolorado, która stanie się jednym z kluczowych ośrodków produkcji chipów w USA. Inwestycja ma też znaczenie polityczne – pokazuje, że amerykańskie firmy są gotowe inwestować w krajowy przemysł.
Chiński wątek w zamówieniach Apple
Równocześnie Apple wystąpiło do Departamentu Handlu o zgodę na zakup chipów od chińskich firm znajdujących się na czarnej liście. Chodzi o układy przeznaczone wyłącznie do iPhone’ów sprzedawanych w Chinach. To pokazuje, że koncern lawiruje między presją Waszyngtonu a potrzebą utrzymania pozycji na drugim co do wielkości rynku świata.
Broadcom dostarczy Apple chipy w ciągu najbliższych pięciu lat. Produkcja w Fort Collins ma być systematycznie zwiększana, by uniezależnić amerykański koncern od dostaw z Tajwanu, Korei Południowej i Chin.
Źródło: WNP.PL, Fot. Ken Wolter / Shutterstock

