BMW szykuje się na cięcia. Pracownicy martwią się o miejsca pracy

Przedstawiciele załogi BMW przygotowują się do trudnych negocjacji z zarządem po tym, jak koncern wydał kolejne ostrzeżenie o zyskach i zapowiedział przyspieszenie działań na rzecz efektywności. Niemiecki producent samochodów klasy premium planuje globalną redukcję zatrudnienia nawet o 5 proc. do końca 2026 roku.

To trzecie ostrzeżenie o zyskach BMW w ciągu kilku lat. Firma wskazuje na słabość chińskiego rynku motoryzacyjnego oraz presję kosztową wynikającą z wojny w Iranie. Jak relacjonuje Reuters, nowy prezes Milan Nedeljkovic zapowiedział zintensyfikowanie strukturalnych cięć kosztów, sygnalizując jednorazowy efekt w drugiej połowie 2026 roku.

Rzecznik rady zakładowej w odpowiedzi przesłanej do Reutera zapewnił: – Na początku pracujemy nad realnymi rozwiązaniami, poprzez dialog i z poczuciem odpowiedzialności wobec naszych pracowników. Dodał, że związkowcy szykują się na rozmowy, które mogą dotyczyć skali i harmonogramu redukcji.

Chiny i Iran uderzają w wyniki BMW

Głównym powodem dekoniunktury jest gwałtowne ochłodzenie popytu w Chinach, czyli największym rynku zbytu dla niemieckich marek premium. Do tego dochodzi wzrost kosztów surowców i komponentów, spowodowany przedłużającą się wojną w Iranie. Analitycy po rozmowie z kierownictwem BMW przewidują, że firma może zwolnić pracowników w Europie i przyspieszyć przenoszenie produkcji do Ameryki Północnej oraz Chin.

W przeciwieństwie do Volkswagena i Mercedesa-Benz, BMW nie ogłosiło jeszcze szerokiego programu zwolnień. Jednak całkowita liczba pracowników nieznacznie spadła w 2025 roku, a trend ten ma się utrzymać w bieżącym roku. Akcje koncernu spadły do najniższego poziomu od prawie sześciu lat po publikacji ostrzeżenia.

Nowy prezes stawia na efektywność kosztową

Milan Nedeljkovic, który niedawno objął fotel prezesa, zapowiedział przyspieszenie działań restrukturyzacyjnych. Jednorazowy efekt w drugiej połowie 2026 roku ma przynieść poprawę rentowności. BMW spodziewa się globalnej redukcji zatrudnienia o 5 proc., co przy nieco poniżej 155 tys. pracowników oznacza utratę nawet 7700 etatów. Rzecznik firmy zapewnił jednak, że redukcje będą przeprowadzane w drodze naturalnej rotacji, a nie przymusowych zwolnień.

Przedstawiciele załogi zapowiadają, że będą domagać się gwarancji dla pracowników oraz alternatywnych rozwiązań, takich jak programy dobrowolnych odejść, skrócenie czasu pracy czy inwestycje w przekwalifikowanie. Negocjacje mogą potrwać kilka tygodni.

Źródło: WNP.PL (Reuters), Fot. Valdis Skudre / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com