Ceny ropy naftowej poszybowały w górę po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie, a chiński koncern Ningxia Baofeng Energy Group zaciera ręce. Firma przetwarzająca węgiel na produkty chemiczne osiągnęła w pierwszym półroczu zysk w wysokości 1,4 mld dolarów, czyli niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Im droższa ropa, tym bardziej opłaca się produkcja chemikaliów z węgla.
Baofeng odpowiada za około jedną trzecią chińskiej produkcji chemikaliów z węgla i właśnie ten segment biznesu przeżywa obecnie prawdziwy rozkwit. Koncern w swoim sprawozdaniu finansowym wprost wskazuje, że gwałtowny wzrost cen ropy naftowej, wywołany zakłóceniami w dostawach przez cieśninę Ormuz, znacząco podwyższył koszty surowców dla producentów olefin na bazie ropy.
W tym samym czasie krajowe ceny węgla w Chinach rosły umiarkowanie, więc koszty produkcji olefin z węgla zwiększyły się tylko nieznacznie. Ta dysproporcja sprawia, że opłacalność przetwórstwa węgla rośnie w tempie, jakiego dawno nie widziano.
Rekordowe zyski w cieniu wojny
W pierwszym półroczu Baofeng zanotował zysk w wysokości 9,73 mld juanów, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku było to 5,72 mld juanów. Szczególnie udany okazał się drugi kwartał, gdy ceny ropy osiągnęły najwyższy poziom od czterech lat właśnie z powodu problemów w handlu przez cieśninę Ormuz.
– Ceny ropy naftowej gwałtownie wzrosły i charakteryzowały się dużą zmiennością, co znacznie zwiększyło koszty surowców do produkcji olefin na bazie ropy naftowej – podała firma w sprawozdaniu za pierwszą połowę roku.
– Krajowe ceny węgla wzrosły umiarkowanie, a koszty surowców do produkcji olefin z węgla wzrosły jedynie nieznacznie – czytamy w raporcie koncernu.
Chiński przemysł chemiczny oparty na węglu zyskał także na fali inwestorskiego entuzjazmu. Między końcem lutego a połową marca akcje spółek z tego sektora poszły w górę o 30 proc. Inwestorzy docenili bowiem zdolność branży do wykorzystywania węgla do produkcji nawozów i innych wyrobów petrochemicznych bez potrzeby sięgania po ropę.
Strategia bezpieczeństwa energetycznego
Za chińską ekspansją w przetwórstwie węgla stoi nie tylko rachunek ekonomiczny, ale przede wszystkim geopolityka. Pekin, jako największy na świecie importer ropy naftowej i gazu ziemnego, chce się uniezależnić od zewnętrznych dostaw kluczowych surowców.
– Chiny importują ropę i gaz, a zatem zamierzają się nieco uniezależnić od zewnętrznych dostaw kluczowych surowców energetycznych. Stąd rozwijają przetwórstwo węgla – zaznacza w rozmowie z WNP Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.
Zakłady przetwarzające węgiel na chemikalia przerabiają paliwo stałe na gaz syntetyczny, paliwa ciekłe i surowce chemiczne wykorzystywane do produkcji wszystkiego, od tekstyliów po materiały budowlane. Sektor znajduje się w fazie ekspansji, a rząd w Pekinie wspiera go na różne sposoby, bo pomaga ograniczyć import ropy i gazu oraz napędza rozwój gospodarczy uboższych regionów kraju.
Dostęp do tanich zasobów węgla sprawia, że chińskie firmy nie potrzebują wysokich cen ropy, aby być rentownymi. To istotne, biorąc pod uwagę, że węgiel stanowi około 94 proc. całkowitych zasobów energii ze źródeł kopalnych w Chinach, podczas gdy ropa i gaz to odpowiednio tylko 2,5 proc. i 3,5 proc. W 2025 roku chińskie kopalnie wydobyły aż 4,83 mld ton węgla.
Dzięki tej technologii Chiny już teraz produkują 85 proc. metanolu i amoniaku ze stałych węglowodorów. Ceny węgla również wzrosły wraz z popytem, ale pozostają znacznie niższe niż ceny ropy i gazu ziemnego, co wzmacnia argumenty biznesowe za dalszym rozwojem przetwórstwa. Utrzymujący się konflikt na Bliskim Wschodzie sprawia, że ceny ropy, choć niższe niż wiosną, nadal wyraźnie przewyższają poziom sprzed wojny, a to oznacza, że producenci chemikaliów z węgla mogą liczyć na kolejne dobre kwartały.
Źródło: WNP.PL, Fot. Roman Pilipey / PAP/EPA

