Chiński sektor kosmiczny wkroczył w nową fazę rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi. Po udanym odzysku pierwszego stopnia rakiety orbitalnej Pekin ma coraz większe szanse na szybką rozbudowę własnych megakonstelacji satelitarnych. Nadal jednak ustępuje SpaceX pod względem skali operacji.
10 lipca 2026 roku rakieta Chang Zheng-10B umieściła satelitę na orbicie, a jej pierwszy stopień powrócił pionowo i został przechwycony przez system sieciowy na platformie morskiej. To pierwszy chiński kontrolowany odzysk stopnia po starcie orbitalnym.
Chiny od dawna przygotowywały się do tego momentu. Produkcja satelitów w Państwie Środka ma już charakter niemal masowy, podczas gdy wynoszenie ich na orbitę pozostaje wąskim gardłem. Fabryka Geespace w Taizhou deklaruje zdolność wytwarzania do 500 satelitów rocznie, a częściowo zautomatyzowane linie montażowe działają w Wuhanie, Nantong i Zhuzhou. W 2026 roku produkcję uruchomiono też w Wuxi z docelową wydajnością ponad 150 satelitów rocznie.
Większa liczba satelitów wymaga większej liczby startów, a harmonogramy komplikują regulacje Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego. ITU nakazuje stopniowe rozmieszczanie zgłoszonych konstelacji, a niewywiązanie się z kamieni milowych może skutkować ograniczeniem przydziałów częstotliwości. Presja regulacyjna skłania Chiny do intensyfikacji prac nad rakietami wielokrotnego użytku.
Od demonstratorów do przełomu na morzu
Pierwsze kroki w stronę odzyskiwalnych rakiet stawiano jeszcze przed udaną misją Chang Zheng-10B. Pod koniec 2023 roku demonstrator Hyperbola-2Y od iSpace wykonał dwa loty, potwierdzające działanie silnika o regulowanym ciągu, naprowadzania i precyzyjnego lądowania. Próby nie odtwarzały jednak prędkości, obciążeń termicznych ani złożoności powrotu po locie orbitalnym.
W grudniu 2025 roku na orbitę pierwszy raz trafiły Zhuque-3 od LandSpace i państwowa Chang Zheng-12A. Obie rakiety osiągnęły cel, ale próby odzyskania pierwszych stopni nie powiodły się.
Chang Zheng-10B, pierwsza chińska rakieta z kontrolowanym odzyskiem stopnia po starcie orbitalnym, należy do rodziny Chang Zheng-10. Jej komercyjny wariant wykorzystuje konstrukcję pierwszego stopnia z rakiety Chang Zheng-10A, dwustopniowej, o średnicy 5 metrów i wysokości do 67 metrów. W wariancie 10A stopień napędza siedem silników, a rakieta ma wynosić statki załogowe Mengzhou i towarowe Tianzhou dla stacji Tiangong.
Zanim doszło do premiery Chang Zheng-10B, system był intensywnie testowany. W sierpniu i wrześniu 2025 roku przeprowadzono dwa pełnoskalowe testy naziemne, z których drugi trwał 320 sekund i obejmował pracę silników przy obniżonym ciągu, ponowny zapłon oraz sekwencję odzysku stopnia. W lutym 2026 roku stopień z rodziny Chang Zheng-10 osiągnął około 105 kilometrów wysokości, testując jednocześnie system ratunkowy statku Mengzhou. Stopień wtedy kontrolowanie wodował i został wydobyty z morza.
Więcej rakiet na czas i dla odporności
Równolegle Chiny zwiększają przepustowość transportu orbitalnego za pomocą systemów jednorazowych i konstrukcji przejściowych. Chang Zheng-8 wynosił po 18 satelitów w ramach konstelacji Qianfan, a wariant 8A obsługiwał kolejne grupy Qianfan oraz państwową konstelację Guowang.
1 czerwca 2026 roku zadebiutował Chang Zheng-12B, który umieścił na orbicie satelity Qianfan. Rakiety tej konstrukcji docelowo mają być wielokrotnego użytku i wynosić około 20 ton na niską orbitę okołoziemską, lecz w debiucie nie próbowano odzyskać stopnia.
Kolejną nowością była Kinetica-2 od CAS Space, która pierwszy raz poleciała 30 marca 2026 roku. Rakieta może wynieść około 12 ton na LEO lub 8 ton na orbitę heliosynchroniczną. Różnica wynika z wysokiej inklinacji orbity synchronicznej, wynoszącej około 98 stopni, co wymaga spalenia większej ilości paliwa.
Rozbudowa floty idzie w parze z infrastrukturą naziemną. Komercyjny ośrodek startowy na wyspie Hainan wykonał w 2025 roku dziewięć startów, a drugi etap prac obejmie stanowiska nr 3 i 4 dla rakiet na paliwa ciekłe.
Dystans do SpaceX
W 2025 roku Państwo Środka przeprowadziło 92 misje startowe, co wynika z danych CNSA. W tym samym czasie SpaceX wykonał 165 lotów Falcona 9, w tym ponad 120 misji poświęconych rozmieszczaniu satelitów Starlink.
Jeszcze większe dysproporcje dotyczą masy wynoszonych ładunków. Według szacunków BryceTech rakiety SpaceX umieściły na orbicie około 2,23 tysiąca ton, podczas gdy wszyscy chińscy operatorzy łącznie wynieśli około 290 ton. Oznacza to niemal ośmiokrotną przewagę amerykańskiej firmy.
SpaceX działa w modelu zintegrowanym, łącząc seryjną produkcję rakiet i satelitów, częste starty, szybki odzysk stopni i komercyjne wykorzystanie konstelacji. Każda misja dostarcza danych o zużyciu i niezawodności, co powiększa przewagę związaną z doświadczeniem.
Chiński model jest bardziej rozproszony. Kilka firm pracuje równolegle nad różnymi konstrukcjami, co ogranicza ryzyko uzależnienia od jednego programu, ale powoduje też rywalizację o kadry, silniki, kapitał i infrastrukturę. Popyt zapewniają państwowy program Guowang oraz komercyjny, wspierany publicznie Qianfan.
Przełom z 10 lipca nie rozwiązuje jeszcze wszystkich problemów. Chiny muszą rozwiązać kwestie ponownego wykorzystania stopnia rakiety nośnej, czasu i kosztów jego obsługi, produkcji jednorazowych górnych stopni oraz przepustowości kosmodromów. Postęp jest jednak widoczny, a częstotliwość startów stała się elementem odporności infrastruktury państwowej i wojskowej.
Megakonstelacje rozpraszają zdolności między setki lub tysiące satelitów, co ogranicza skutki utraty pojedynczych obiektów. Trwałość takiej architektury zależy od szybkiego uzupełniania luk, dlatego produkcja satelitów, rakiety i kosmodromy tworzą jeden system.
Postępy chińskich firm mogą w średnim okresie zwiększyć globalną konkurencję w wynoszeniu ładunków na orbitę i obniżyć koszty startów. Obecna przewaga SpaceX pozostaje jednak niezagrożona ze względu na skalę operacji i doświadczenie operacyjne.
Źródło: WNP.PL, Fot. Artsiom P / Shutterstock

