Ciepłownictwo czeka kosztowna rewolucja. Odejście od węgla pochłonie miliardy i budzi obawy

Polskie ciepłownictwo systemowe, które ogrzewa 15 milionów odbiorców, stoi przed największą w swojej historii transformacją. Ministerstwo Energii przedstawiło dokument wytyczający ścieżkę dekarbonizacji sektora do 2040 roku. Zakłada on odejście od węgla na rzecz elektryfikacji i technologii Power-to-Heat, ale koszty sięgają 231 miliardów złotych. Branża generalnie popiera kierunek, jednak eksperci spierają się o rolę kogeneracji i pomp ciepła.


Nowa strategia dla ciepłownictwa systemowego trafiła właśnie do ostatnich konsultacji. Dokument zakłada, że do 2040 roku udział węgla w produkcji ciepła spadnie z obecnych 57,4 proc. do poziomu bliskiego zeru. Miejsce paliw kopalnych mają zająć odnawialne źródła energii, biomasa oraz technologie Power-to-Heat, czyli pompy ciepła, kotły elektrodowe i indukcyjne. Udział OZE w sektorze ma sięgnąć 52,2 proc., a magazyny ciepła mają osiągnąć pojemność 576 GWh.

Polskie ciepłownictwo jest wyjątkowe na tle Europy – aż 64 proc. ciepła systemowego pochodzi z kogeneracji, czyli równoczesnego wytwarzania prądu i ciepła. Dla porównania unijna średnia to 28 proc. Oznacza to, że elektrociepłownie pełnią ważną rolę w stabilizacji krajowego systemu elektroenergetycznego – dostarczają nawet 14 proc. krajowej energii elektrycznej. Rezygnacja z tych źródeł może zagrozić bezpieczeństwu dostaw.

Kogeneracja czy elektryfikacja? Spór o przyszłość sektora

Marcin Laskowski, prezes Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej i wiceprezes PGE, ocenia strategię pozytywnie, ale zaznacza, że kluczowe jest zachowanie lokalnej, dyspozycyjnej kogeneracji. – Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że strategia akcentuje konieczność zachowania bezpieczeństwa dostaw oraz akceptowalnych kosztów ciepła dla odbiorców – powiedział Laskowski w rozmowie z WNP. Jego zdaniem skuteczna transformacja wymaga modelu hybrydowego, w którym elektryfikacja nie zastąpi w pełni roli elektrociepłowni.

Zupełnie innego zdania jest Paweł Lachman, prezes Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła. Krytykuje on dokument za zrównanie pomp ciepła z kotłami elektrycznymi. – Z punktu widzenia systemu energetycznego to zupełnie inne rozwiązania. Pompa ciepła z jednej jednostki prądu dostarcza kilka jednostek ciepła, wykorzystując energię otoczenia. Kocioł elektryczny zamienia prąd na ciepło niemal jeden do jednego – wyjaśnia Lachman. Zwraca uwagę, że w strategii założono 5,5 GWt mocy źródeł Power-to-Heat, z czego aż 3,07 GWt w kotłach elektrycznych, a więc mniej efektywnych technologiach.

Miliardy na transformację, ale czy wystarczy?

Nakłady inwestycyjne potrzebne do realizacji strategii oszacowano na 197-231 mld zł. Środki mają pochodzić głównie z Funduszu Modernizacyjnego i Funduszu Wsparcia Energetyki. Jednak eksperci zwracają uwagę, że dokument nie rozwiązuje wszystkich problemów. Według Lachmana prawdziwa integracja sektorowa powinna polegać na ograniczaniu zużycia paliw kopalnych dzięki efektywnym technologiom elektrycznym i magazynom ciepła, a nie na traktowaniu ciepłownictwa wyłącznie jako bufora dla nadwyżek OZE.

Strategia obejmuje perspektywę do 2040 roku, ale to dopiero długoterminowa Polityka Energetyczna Polski do 2050 roku ma wytyczyć właściwe kierunki. – Elektryfikacja ciepła nie może pozostać pobocznym efektem transformacji – musi stać się jednym z głównych, mierzalnych celów polskiej polityki energetycznej – podsumowuje Lachman. Resort energii już pracuje nad nowym PEP, ponieważ poprzedni zdążył się zdezaktualizować.

Źródło: WNP.PL, Fot. Kacper Świsłowski / PTWP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com