Publiczne stacje ładowania samochodów elektrycznych stają się nie tylko elementem infrastruktury, ale i potencjalnym celem cyberataków. Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej”, luki w zabezpieczeniach ładowarek mogą być wykorzystane przez hakerów lub obce służby. Polskie Sieci Elektroenergetyczne ostrzegają, że atak na dużego dostawcę energii lub skoordynowane działania wymierzone w kilka platform mogą doprowadzić do lokalnych problemów w sieciach dystrybucyjnych.
Ryzyko dotyczy przeciążeń linii, wahań napięcia, a nawet czasowych ograniczeń dostaw prądu. Zagrożenie nie ogranicza się do samych ładowarek – obejmuje pojazdy elektryczne i systemy zarządzania flotami. Wraz ze wzrostem liczby aut elektrycznych przejęta flota mogłaby działać jak rozproszony botnet, destabilizując sieć.
Jak działają potencjalne ataki?
Eksperci cytowani przez „Rzeczpospolitą” wskazują szczególne ryzyko związane z ładowarkami dużej mocy oraz technologią ładowania dwukierunkowego. Skoordynowane włączanie i wyłączanie wielu punktów mogłoby generować gwałtowne skoki zapotrzebowania na energię. Niekontrolowane oddawanie energii do sieci zwiększałoby ryzyko uszkodzenia infrastruktury.
– Przejęcie floty pojazdów elektrycznych to scenariusz, który może być bardziej realny, niż nam się wydaje – powiedział anonimowy ekspert ds. cyberbezpieczeństwa. – Wystarczy jedna luka w oprogramowaniu zarządzającym, by uzyskać kontrolę nad setkami ładowarek.
Polska na cyberfroncie
Polskie Sieci Elektroenergetyczne nie lekceważą zagrożenia. W oficjalnym stanowisku przestrzegają, że skoordynowany atak na kilka platform ładowania mógłby doprowadzić do regionalnych problemów. Chodzi nie tylko o blackouty, ale i o uszkodzenia sprzętu w transformatorach czy stacjach dystrybucyjnych.
Wraz z rozwojem elektromobilności w Polsce rośnie liczba publicznych punktów ładowania – według danych z 2025 roku jest ich już ponad 6 tysięcy. Każdy z nich to potencjalne wrota do sieci energetycznej, jeśli zabezpieczenia pozostawiają wiele do życzenia. Producenci ładowarek i operatorzy muszą pilnie wdrożyć standardy bezpieczeństwa, zanim dojdzie do pierwszego poważnego incydentu.
Źródło: WNP.PL, Fot. Makhh / Shutterstock

