Cyberprzestępcy biorą na cel polskie uczelnie. Brakuje ekspertów od ochrony

Cyberprzestępcy coraz częściej atakują polskie szkoły wyższe, traktując je jako źródło cennych danych naukowych i technologii. Dla uczelni oznacza to konieczność mierzenia się z wyciekami danych, oprogramowaniem szantażującym i phishingiem na niespotykaną dotąd skalę.

O tym, jak poważne jest to zagrożenie, świadczą niedawne incydenty za granicą. 10 czerwca Uniwersytet w Nottingham wykrył nieautoryzowaną aktywność w systemie z danymi studentów, a na początku czerwca Uniwersytet Oksfordzki poinformował o włamaniu na platformę do kontaktów studentów i absolwentów z pracodawcami. Cyberprzestępcy wykorzystali lukę w zabezpieczeniach i zdobyli imiona, nazwiska oraz adresy e-mail użytkowników.

W Polsce takie przypadki również stają się codziennością, a zaangażowanie uczelni w ochronę jest zróżnicowane.

– Uczelnie pozostają atrakcyjnym celem dla grup cyberprzestępczych, ponieważ gromadzą cenne wyniki badań, własność intelektualną oraz technologie o wysokiej wartości – podkreśla w rozmowie z WNP dr inż. Jarosław Homa, pełnomocnik rektora ds. cyberbezpieczeństwa Politechniki Śląskiej oraz członek zespołu ds. cyberbezpieczeństwa Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP).

Największe uczelnie są najlepiej przygotowane

Wśród polskich uczelni najwyższy poziom ochrony mają duże ośrodki badawcze. Do tej grupy należą m.in. Politechnika Warszawska, Uniwersytet Warszawski, Akademia Górniczo-Hutnicza, Politechnika Wrocławska, Politechnika Poznańska oraz Politechnika Śląska.

– Te uczelnie mają bardzo wysoki poziom cyberbezpieczeństwa w zakresie infrastruktury telekomunikacyjnej. Od dawna funkcjonują tam rozwiązania monitorujące sieć oraz systemy służące analizie incydentów – podkreśla dr inż. Jarosław Homa.

Znacznie trudniejsza sytuacja panuje w mniejszych ośrodkach akademickich, które dysponują skromniejszymi zasobami finansowymi i kadrowymi. To właśnie tam cyberprzestępcy mogą liczyć na słabszą obronę i łatwiejszy dostęp do wrażliwych informacji.

Miękkie podbrzusze sektora szkolnictwa wyższego

Wśród najczęstszych form ataków na uczelnie wymienia się kradzieże danych osobowych, danych naukowo-badawczych oraz phishing, który ma doprowadzić do przejęcia kont pracowników i studentów.

– Obserwujemy kradzieże danych osobowych, danych naukowo-badawczych, a także incydenty będące skutkiem phishingu, którego celem jest przejęcie kont i uzyskanie dostępu do systemów – wylicza ekspert.

Dużym problemem jest też brak wykwalifikowanych specjalistów.

– Uczelnie są mało konkurencyjne na rynku pracy w obszarze cyberbezpieczeństwa. Brak odpowiednich kadr można uznać za miękkie podbrzusze tego sektora – ocenia pełnomocnik rektora ds. cyberbezpieczeństwa Politechniki Śląskiej.

Uczelnie muszą też zapewnić bezpieczny dostęp do systemów tysiącom studentów i pracowników, co przy ich otwartym charakterze stanowi nie lada wyzwanie.

– To nie jest korporacja. Uczelnie funkcjonują inaczej: mają autonomię, prowadzą badania, korzystają z bardzo wielu systemów i jednocześnie muszą zachować otwartość dla społeczności akademickiej – zauważa Jarosław Homa.

Obciążeniem jest też obowiązek prowadzenia analiz ryzyka dla projektów badawczych.

– Dla wielu zespołów naukowych to stosunkowo nowe zadanie, wymagające zdobycia kompetencji, których wcześniej nie potrzebowano – podkreśla ekspert.

Bezpieczeństwo zaczyna się u dostawców

Przypadki Nottingham i Oksfordu dowodzą, że poziom ochrony uczelni zależy od wewnętrznych systemów, a w dużym stopniu także od zabezpieczeń firm dostarczających usługi i oprogramowanie. Większość szkół wyższych korzysta dziś z usług chmurowych oraz komercyjnych programów.

– Jesteśmy zależni od dostawców w dużej mierze. Gdyby systemy wykorzystywane przez uczelnie zostały skompromitowane, problem automatycznie dotknąłby także nas – przyznaje Homa.

Homa zwraca uwagę, że producenci oprogramowania zwykle szybko reagują na wykryte podatności, ale kluczowe jest sprawne wdrażanie poprawek. Podobny mechanizm dotyczy systemów zarządzania treścią, na których opierają się strony internetowe uczelni. Każda podatność wymaga błyskawicznej reakcji administratorów, bo zwłoka zwiększa ryzyko ataku.

– Naszą rolą jest sprawne wdrażanie aktualizacji bezpieczeństwa. To właśnie dzięki temu można ograniczać ryzyko wykorzystania nowych luk – podkreśla Homa.

Temat cyberbezpieczeństwa w nauce będzie jednym z punktów konferencji „Nauka. Rozwój. Biznes”, która 25 i 26 listopada odbędzie się w Warszawie.

Źródło: WNP.PL, Fot. PTWP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu