22 czerwca 2026 roku Komitet ECON Parlamentu Europejskiego przyjął mandat negocjacyjny dla cyfrowego euro 43 głosami za, 14 przeciw, otwierając drogę do finalnych negocjacji z Radą UE i przybliżając emisję pierwszej cyfrowej waluty banku centralnego w strefie euro, której realny termin pojawienia się w obiegu szacuje się na 2029 rok.
Komitet ECON Parlamentu Europejskiego przyjął 22 czerwca 2026 roku swoje stanowisko w sprawie cyfrowego euro. Sprawdzamy jak wyglądają szanse na jego wdrożenie do 2029 roku, jak patrzą na projekt poszczególne kraje członkowskie i jakie są główne linie sporu.
Czym jest cyfrowe euro i dlaczego EBC je chce
Cyfrowe euro to elektroniczny pieniądz banku centralnego, emitowany bezpośrednio przez Europejski Bank Centralny i przeznaczony do codziennych płatności detalicznych. Byłoby uzupełnieniem, nie zastępstwem, gotówki oraz istniejących prywatnych instrumentów płatniczych, takich jak karty kredytowe, aplikacje płatnicze i systemy przelewów natychmiastowych. Kluczowa różnica w stosunku do pieniądza komercyjnego banków polega na tym, że cyfrowe euro byłoby bezpośrednio zobowiązaniem banku centralnego, czyli instytucji niemogącej zbankrutować, gwarantowanej przez państwo, identycznie jak gotówka.
Motywacja EBC i Komisji Europejskiej ma charakter zarówno technologiczny, jak i geopolityczny. Visa i Mastercard, dwie firmy z siedzibą w USA, obsługują 61 procent transakcji kartowych w strefie euro i niemal wszystkie płatności transgraniczne, wedle danych samego EBC. Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu i jego konfrontacyjna polityka handlowa w 2025 roku wyraźnie przyspieszyły dyskusje o cyfrowej suwerenności Europy. Równocześnie Stany Zjednoczone dają privaye stablecoinom regulacyjną przestrzeń przez ustawę GENIUS Act, a Chiny rozwijają cyfrowego juana na szeroką skalę. W tym kontekście projekt cyfrowego euro jest odpowiedzią na pytanie: czy Europa chce zachować kontrolę nad własną walutą w erze cyfrowych płatności, czy oddać tę przestrzeń podmiotom spoza Unii.
Projekt obejmuje zarówno tryb online, oparty na rachunku użytkownika u dostawcy usług płatniczych, jak i tryb offline, który ma działać analogicznie do gotówki: płatności przez lokalne urządzenie, bez połączenia z internetem i bez weryfikacji przez centralny system. Utrata urządzenia w trybie offline oznaczałaby utratę przechowywanych środków, podobnie jak utrata portfela z banknotami.
Cyfrowe euro byłoby bezpłatne dla konsumentów w zakresie podstawowych usług, akceptowane w całej strefie euro, dostępne również dla obywateli krajów spoza strefy euro podróżujących do UE. Nie przynosiłoby odsetek i nie wiązałoby się z kosztami przechowywania. Firmy mogłyby gromadzić przychodzące płatności przez maksymalnie 24 godziny, ale nie mogłyby utrzymywać salda w cyfrowym euro.
Od propozycji do ewentualnej emisji: sześć lat prac
Projekt cyfrowego euro ma za sobą sześć lat formalnych prac analitycznych i przygotowawczych. Komisja Europejska przedstawiła wniosek legislacyjny w 2023 roku. Rada Unii Europejskiej, reprezentująca rządy państw członkowskich, przyjęła swoje stanowisko w grudniu 2025 roku. 22 czerwca 2026 roku Komitet ECON Parlamentu Europejskiego przyjął mandat negocjacyjny 43 głosami za, 14 przeciw i 1 wstrzymującym się. Kolejnym krokiem są negocjacje trójstronne między Parlamentem, Radą i Komisją, zwane trilogami.
Proces legislacyjny w Unii Europejskiej rzadko przebiega w przewidzianym tempie, ale w tym przypadku istnieje silna wola polityczna, aby zamknąć prace przed końcem 2026 roku. W przeciwnym razie perspektywa emisji w 2029 roku może okazać się nierealistyczna. EBC już teraz przygotowuje infrastrukturę techniczną, ale bez pełnego rozporządzenia nie może podjąć ostatecznej decyzji o emisji.
Jak zagłosował Parlament Europejski?
Komitet ds. Ekonomicznych i Monetarnych (ECON) Parlamentu Europejskiego przyjął 22 czerwca 2026 roku mandat negocjacyjny do rozmów z Radą UE. Głosowanie dotyczyło trzech dokumentów wchodzących w skład pakietu jednowalutowego. Wniosek o ustanowienie cyfrowego euro uzyskał 43 głosy za, 14 przeciw i 1 wstrzymujący się. Przepisy o dostępie do cyfrowego euro dla krajów spoza strefy euro przeszły stosunkiem 43:9 z 6 wstrzymującymi się. Regulacja o statusie prawnym gotówki uzyskała najszersze poparcie: 46 za, 4 przeciw i 8 wstrzymujących się.
Głosowanie w ECON miało charakter w dużej mierze ponadpartyjny – za przyjęciem mandatu opowiedzieli się przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej (EPP), Socjalistów (S&D) oraz frakcji liberalnej Renew Europe. Przeciw głosowali głównie przedstawiciele skrajnie prawicowych frakcji (ECR i ID), argumentujący, że cyfrowe euro może prowadzić do nadzoru państwa nad wydatkami obywateli oraz osłabienia prywatności finansowej. Wstrzymujący się eurodeputowany reprezentował frakcję Zielonych, która postulowała jeszcze bardziej rygorystyczne zabezpieczenia prywatności niż te zaproponowane w mandacie.
Sam mandat przyjęty przez ECON jest dokumentem obszernym – liczy kilkadziesiąt stron i reguluje nie tylko kwestie techniczne, ale także prawa konsumentów, obowiązki dostawców usług płatniczych oraz relację między cyfrowym euro a gotówką. Parlament opowiedział się m.in. za tym, aby limit posiadania był ustalany przez Komisję Europejską, ale po konsultacji z PE i EBC, co jest kompromisem między wersją Rady (uprawnienia wyłącznie Komisji) a postulatami części eurodeputowanych (chcieli oni decydującego głosu Parlamentu).
Głosowanie ECON to krok istotny, ale nie ostateczny. Mandat musi jeszcze zostać ogłoszony na sesji plenarnej PE na początku lipca 2026 roku, a następnie wchodzą w życie negocjacje trójstronne z Radą. Dopiero po osiągnięciu porozumienia w trilogach i głosowaniu plenarnym całego Parlamentu powstanie obowiązujące prawo, które uprawni EBC do podjęcia decyzji o emisji. W praktyce oznacza to, że ostateczne rozporządzenie może różnić się od mandatu ECON, ponieważ Rada ma swoje własne, często bardziej konserwatywne stanowisko w kwestiach fiskalnych.
Trzy tematy dzielące kraje i instytucje
Projekt cyfrowego euro nie budzi zasadniczego sprzeciwu co do celowości jego wprowadzenia w większości krajów członkowskich i instytucji europejskich. Kontrowersje dotyczą natomiast szczegółowych parametrów projektu, które mają zasadnicze znaczenie dla jego realnego funkcjonowania. Wyróżnić można trzy główne osie sporu między interesariuszami.
Pierwsza i najważniejsza oś sporu dotyczy prywatności. W konsultacjach publicznych EBC przeprowadzonych przed złożeniem wniosku legislacyjnego, 43 procent respondentów wskazało prywatność jako najważniejszą cechę cyfrowego euro. Wynik ten był spójny we wszystkich krajach, grupach demograficznych i środowiskach zawodowych. Obecny wniosek legislacyjny zakłada prywatność przez projekt, opartą na zasadach privacy-by-design i privacy-by-default, z zastosowaniem technologii zero-knowledge proofs umożliwiających weryfikację transakcji bez ujawniania danych osobowych. Zarówno EBC, jak i krajowe banki centralne nie miałyby dostępu do danych identyfikacyjnych użytkowników. Krytycy wskazują jednak, że nawet zaawansowane technologie kryptograficzne nie eliminują ryzyka nadużyć przez dostawców usług płatniczych, którzy de facto byliby punktem styku między użytkownikiem a systemem. Partie zielone i lewicowe w PE postulują całkowitą anonimowość dla transakcji offline do określonej kwoty, podobnie jak ma to miejsce w przypadku gotówki, podczas gdy banki centralne i Rada UE opowiadają się za możliwością śledzenia transakcji w celu zwalczania prania pieniędzy i finansowania terroryzmu.
Drugą osią sporu jest limit posiadania środków w cyfrowym euro, czyli cap. Projekt Komisji zakłada ustalenie tego limitu przez Komisję Europejską na podstawie rekomendacji EBC, z przeglądem co najmniej co dwa lata. PE chce mieć pełne uprawnienia decyzyjne w tym procesie, co jest formą walki o kontrolę demokratyczną nad projektem. Banki komercyjne lobbują za niskim limitem, obawiając się odpływu depozytów do rachunków w cyfrowym euro. Ekonomiści wskazują, że zbyt niski limit uczynii walutę niepraktyczną i pozbawi projekt sensu, zbyt wysoki zaś może destabilizować sektor bankowy. Dyskutowane wartości wahają się w przedziale od 500 do 3000 euro na osobę. W mandacie ECON zaproponowano, aby limit był ustalany przez Komisję, ale w ścisłej współpracy z PE, co jest próbą znalezienia kompromisu między różnymi stanowiskami.
Trzecią osią sporu jest kwestia trybu offline. Płatności offline mają działać bez łączności z siecią, co budzi pytania o bezpieczeństwo przed podwójnym wydawaniem tych samych środków, odpowiedzialność prawną w przypadku utraty urządzenia i infrastrukturę techniczną, którą musieliby utrzymywać dostawcy usług płatniczych. PE zawarł w mandacie wymóg, by EBC przed uruchomieniem systemu jasno uregulował kwestie odpowiedzialności w trybie offline. Banki centralne krajów takich jak Niemcy i Austria, gdzie gotówka jest nadal powszechnie używana, nalegają na solidne rozwiązania offline, które zagwarantują, że cyfrowe euro będzie realną alternatywą dla banknotów, szczególnie w regionach o słabym zasięgu internetu.
Jak poszczególne kraje patrzą na cyfrowe euro
Pozycja krajów członkowskich w kwestii cyfrowego euro jest zróżnicowana i wynika z różnych priorytetów krajowych, struktury sektora finansowego i tradycji w zakresie niezależności banku centralnego. Warto podkreślić, że żaden kraj spośród 27 nie opowiedział się otwarcie przeciwko samej idei cyfrowego euro, natomiast różnice dotyczą tempa wdrożenia, parametrów projektu i zakresu uprawnień decyzyjnych poszczególnych instytucji.
Wśród państw strefy euro największym entuzjazmem wykazują się Francja, Włochy i Hiszpania – kraje o silnych tradycjach interwencjonizmu państwowego i postrzegające projekt jako element budowy europejskiej suwerenności. Banki centralne tych państw aktywnie uczestniczą w pracach technicznych EBC. Z kolei Niemcy i Holandia, mimo poparcia dla idei, zgłaszają zastrzeżenia dotyczące prywatności i limitu posiadania – ich obywatele przywiązują dużą wagę do ochrony danych i gotówki. Austria, ze względu na wysokie preferencje gotówkowe, stawia warunek sprawnego trybu offline.
Kraje spoza strefy euro, takie jak Polska, Czechy, Węgry czy Dania, nie są bezpośrednio zobowiązane do przyjęcia cyfrowego euro, ale projekt może mieć dla nich istotne znaczenie. Banki z tych państw będą mogły oferować cyfrowe euro swoim klientom, jeśli spełnią określone wymogi regulacyjne. W praktyce oznacza to, że cyfrowe euro może stać się drugą, obok gotówki, formą pieniądza banku centralnego dostępną w całej Unii, co wpłynie na konkurencję na rynku płatności także poza strefą euro.
Polska nie należy do strefy euro i nie jest objęta obowiązkiem przyjęcia cyfrowego euro po jego emisji. Jednak projekt regulacji przewiduje, że banki i dostawcy usług płatniczych z krajów UE spoza strefy euro mogą dystrybuować cyfrowe euro, podlegając tym samym zasadom co instytucje ze strefy euro, przy jednoczesnym wyznaczeniu krajowego organu nadzorczego. Oznacza to, że polskie banki mogłyby oferować usługi cyfrowego euro swoim klientom. Ponadto osoby fizyczne i firmy z siedzibą poza strefą euro mogą uzyskać dostęp do cyfrowego euro przez dostawcę zarejestrowanego w strefie euro lub EOG. Debaty w Polsce na temat cyfrowego euro są jednak ograniczone, ponieważ krajowa uwaga skupia się na innych kwestiach makroekonomicznych, a samo przyjęcie euro wydaje się odległe w czasie.
| Kraj | W strefie euro | Stanowisko |
|---|
Źródło: opracowanie własne na podstawie stanowisk banków centralnych i wypowiedzi rządów z okresu styczeń – czerwiec 2026.
Dlaczego banki komercyjne są przeciwne?
Najgłośniejszy i najbardziej zorganizowany opór wobec projektu pochodzi nie od krajów członkowskich, lecz od sektora bankowego. W kwietniu 2026 roku, na branżowym spotkaniu w Brukseli, Daniel Baal, prezes Federacji Banków Francuskich, publicznie skrytykował projekt stwierdzając, że cyfrowe euro w obecnej formie zakłóca istniejący ekosystem finansowy. Europejska Federacja Bankowa od początku prac legislacyjnych zabiega o wysokie limity posiadania i restrykcyjne przepisy, które uniemożliwiłyby masowy odpływ depozytów.
Obawy banków mają fundament ekonomiczny. Gdyby obywatele przenieśli znaczną część swoich oszczędności z depozytów w bankach komercyjnych do rachunków w cyfrowym euro w EBC, zmniejszyłoby to bazę depozytową sektora bankowego i jego zdolność kredytową. EBC odpowiada na te obawy argumentem, że wystarczająco niski limit posiadania (w pierwotnych propozycjach pojawiało się 3000 euro) i brak oprocentowania cyfrowego euro skutecznie ograniczą ten efekt. Banki komercyjne pozostają jednak sceptyczne, wskazując, że nawet przy limicie, w czasie kryzysu finansowego konsumenci mogliby masowo przenosić środki do cyfrowego euro jako bezpieczniejszej formy pieniądza, co mogłoby destabilizować system bankowy.
W ostatnich miesiącach sektor bankowy wzmocnił swoje działania lobbingowe, wysyłając do eurodeputowanych i rządów szczegółowe analizy ekonomiczne, które pokazują, że przy limicie 3000 euro w cyfrowym euro z depozytów bankowych mogłoby odpłynąć nawet 5–8% całkowitych oszczędności gospodarstw domowych w strefie euro. Choć EBC kwestionuje te wyliczenia, argumentując, że brak odsetek i ograniczenia funkcjonalne sprawią, że cyfrowe euro będzie postrzegane wyłącznie jako środek płatniczy, a nie forma oszczędzania, to jednak banki zdołały już przekonać część rządów (zwłaszcza Niemcy i kraje skandynawskie) do opowiedzenia się za limitem na poziomie nie wyższym niż 1000 euro. Ta rozbieżność będzie jednym z kluczowych punktów trilogów.
Visa i Mastercard obsługują 61 procent transakcji kartowych w strefie euro. Dla EBC to nie jest tylko statystyka, to argument za suwerennością walutową Europy.
Cyfrowe euro na tle globalnych CBDC
Cyfrowe euro nie jest pionierskim projektem w skali globalnej. Chiny od 2020 roku rozwijają cyfrowego juana (e-CNY) na szeroką skalę, prowadząc pilotaże w kilkudziesięciu miastach z udziałem dziesiątek milionów użytkowników. Bahamy uruchomiły Sand Dollar w 2020 roku jako pierwszy w pełni działający system CBDC na świecie. Nigeria, Jamajka i kilka krajów karaibskich mają własne systemy CBDC. Indie testują cyfrową rupię od 2022 roku, a Brazylia prowadzi zaawansowane prace nad Driex.
Stany Zjednoczone wybrały odmienny model: zamiast CBDC emitowanego przez Fed, administracja Trumpa w 2025 roku zdecydowała się uregulować prywatne stablecoiny przez ustawę GENIUS Act, tworząc ramy dla dolarowych tokenów emitowanych przez podmioty prywatne. To strategicznie odwrotny wybór w stosunku do europejskiego. UE stawia na publiczną walutę banku centralnego, USA dają przestrzeń prywatnym emitentom powiązanym z dolarem. Pięćdziesiąt siedem krajów stanowiących 95 procent globalnego PKB prowadzi aktywne prace nad CBDC według danych z 2025 roku. Wśród tych państw znajdują się zarówno gospodarki rozwinięte (Wielka Brytania, Japonia, Korea Południowa), jak i wschodzące (Indie, Brazylia, RPA).
Różnorodność podejść do CBDC na świecie pokazuje, że nie ma jednego optymalnego modelu – każdy kraj dostosowuje projekt do własnych potrzeb. Europa wybrała ścieżkę regulacyjną z silnym naciskiem na ochronę prywatności i praw konsumentów, co odróżnia cyfrowe euro od bardziej scentralizowanych rozwiązań chińskich. Jednocześnie EBC stara się zapewnić interoperacyjność z systemami płatniczymi innych krajów, aby cyfrowe euro mogło być używane w transakcjach międzynarodowych, co będzie kluczowe dla utrzymania roli euro jako waluty rezerwowej.
Wykresy przedstawiają dane szacunkowe za 2025 rok na podstawie raportów EBC i Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Wartości procentowe mogą nie sumować się do 100 z powodu zaokrągleń.
Cyfrowe euro: prawdopodobne, lecz nie pewne w 2029
Po głosowaniu ECON z 22 czerwca 2026 roku, projekt cyfrowego euro wchodzi w fazę trilogów między Parlamentem, Radą i Komisją. Mandat PE jest wyrazisty, stanowisko Rady przyjęte, wola polityczna na poziomie szefów rządów strefy euro wyraźnie wspiera szybkie zamknięcie prac legislacyjnych. Gdyby trilogi zakończyły się do końca 2026 roku, EBC mógłby przejść do pilotażu w 2027 roku i emisji w 2029 roku.
Ryzykiem pozostają negocjacje szczegółów, szczególnie w kwestii limitu posiadania i uprawnień Parlamentu do jego kontroli, które mogą opóźnić porozumienie. Sektor bankowy nadal wywiera silny lobbing na rzecz restrykcyjnych parametrów. Kwestia prywatności pozostaje politycznie wrażliwa, a partie z różnych stron sceny politycznej europarlamentu, od konserwatywnych EPP po lewicowe frakcje, artykułują zaniepokojenie możliwością inwigilacji przez bank centralny.
Oceniając realność projektu, Industry Alarm wskazuje na cztery kluczowe obserwacje. Po pierwsze, decyzja polityczna podjęta jest w istocie, a przeszkody mają charakter techniczny i regulacyjny, nie ideologiczny. Po drugie, presja geopolityczna związana z dominacją Visa, Mastercard i potencjalnie dolarowych stablecoinów jest argumentem, który z miesiąca na miesiąc staje się silniejszy. Po trzecie, rok 2029 jako termin emisji jest realistyczny tylko pod warunkiem sprawnego domknięcia trilogów do końca 2026 roku, co w unijnych realiach legislacyjnych nie jest pewne. Po czwarte, sam fakt emisji nie przyniesie sukcesu bez masowej adopcji przez konsumentów, dla których cyfrowe euro będzie musiało zaoferować realne zalety w porównaniu z istniejącymi metodami płatności.
W perspektywie długoterminowej cyfrowe euro może stać się ważnym narzędziem integracji rynków finansowych UE, ale jego sukces będzie zależał od zaufania obywateli. EBC zdaje sobie sprawę, że aby przekonać Europejczyków, musi zapewnić nie tylko bezpieczeństwo techniczne, ale też przejrzystość i kontrolę demokratyczną nad systemem. Dlatego w mandacie ECON znalazły się zapisy o corocznym sprawozdaniu z działalności systemu dla Parlamentu Europejskiego oraz o możliwości zawieszenia emisji w przypadku stwierdzenia poważnych zagrożeń dla stabilności finansowej.
Fot. unsplash

