Minister finansów Andrzej Domański zdecydował o zablokowaniu ściągnięcia prawomocnie zasądzonej kary z zamrożonych aktywów Gazpromu. Chodzi o 174,5 mln zł, które rosyjski koncern ma wpłacić do polskiego budżetu za odmowę współpracy z UOKiK przy budowie Nord Stream 2. Decyzja wywołała oburzenie prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Jak ustalił „Puls Biznesu”, sprawa trafiła do ministra finansów, ponieważ dwa urzędy skarbowe nie mogły dojść do porozumienia. Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście uznał, że można legalnie ściągnąć pieniądze z zamrożonych udziałów Gazpromu w EuRoPolGazie. Z kolei Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu, który odpowiada za sankcje i zamrażanie majątku podmiotów rosyjskich, wyraził sprzeciw. Jego zdaniem wyegzekwowanie kary oznaczałoby pośrednie oddanie Rosjanom części zamrożonych środków.
Tomasz Chróstny, prezes UOKiK, który nałożył karę i obronił ją w sądach, nie kryje rozczarowania. – Wykonaliśmy wiele pracy, aby utrzymać decyzję w sądach i uzyskać tytuł egzekucyjny. Oczekujemy, że prawomocna kara zostanie skutecznie wyegzekwowana, a pieniądze z niej pozostaną w Polsce i będą służyć polskim obywatelom. Przeanalizujemy możliwe dalsze kroki prawne, aby w pełni zabezpieczyć interesy państwa – powiedział cytowany przez „PB”.
Spór między urzędami
Konflikt między dwoma instytucjami skarbowymi ujawnia wewnętrzne napięcia w polskim systemie egzekucji sankcji wobec rosyjskich podmiotów. Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście kierował się wykładnią dopuszczającą zajęcie aktywów na poczet kary. Natomiast Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy argumentował, że zamrożone pieniądze nie mogą być użyte do zapłaty długu, ponieważ ich status podlega odrębnym przepisom sankcyjnym.
Decyzja ministra Domańskiego przechyla szalę na korzyść stanowiska wrocławskiego urzędu. Oznacza to, że Gazprom – mimo prawomocnego wyroku polskiego sądu – nie musi na razie płacić. Fakt ten budzi wątpliwości dotyczące skuteczności sankcji nakładanych na rosyjskie firmy.
Rosyjski gigant ma problemy także za granicą
Tymczasem Gazprom notuje kolejne porażki na arenie międzynarodowej. We wtorek sąd w Londynie oddalił żądanie spółki Nord Stream (w większości należącej do Gazpromu) wobec ubezpieczycieli. Chodziło o wypłatę setek milionów euro za zniszczenie gazociągu do Europy. Sędziowie uznali, że polisy nie obejmują szkód wojennych.
Z kolei 20 maja sąd w Kazachstanie zezwolił na przymusowe wyegzekwowanie od Gazpromu 1,4 mld dolarów na rzecz ukraińskiej grupy Naftohaz. Te wydarzenia pokazują, że choć w Polsce egzekucja kary utknęła w martwym punkcie, to na innych frontach rosyjski monopolista traci na swojej pozycji.
Źródło: WNP.PL/Puls Biznesu, Fot. IgorGolovniov / Shutterstock

