Europa musi pilnie chronić swój przemysł przed skutkami deindustrializacji i rosnącym napływem towarów z Chin – alarmuje Magdalena Zmitrowicz z Banku Millennium. W przeciwnym razie Stary Kontynent straci zdolność produkcyjną i stanie się całkowicie zależny od importu z USA, Chin czy Bliskiego Wschodu.
Podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach członek zarządu Banku Millennium wskazała, że Unia Europejska bagatelizuje postępującą utratę baz przemysłowych. – Deindustrializacja w Europie postępuje, musimy więc inwestować, aby to odkręcić. Europa pozamykała przed laty wiele zakładów produkcyjnych i zaczyna odczuwać skutki – powiedziała w rozmowie z WNP.PL.
Polska ma szansę na skok, ale Europa musi się obudzić
Zmitrowicz zwraca uwagę, że polska gospodarka ma wciąż dostęp do licznych programów wsparcia, co daje realną szansę na pobudzenie inwestycji i przyspieszenie rozwoju. – W przypadku Polski widzę, że jest dużo instrumentów wsparcia, dużo programów, mamy szansę pobudzić inwestycje i dokonać dużego skoku – dodała.
Zdaniem ekspertki kryzys energetyczny wywołany blokadą cieśniny Ormuz unaocznił, jak krucha jest niezależność energetyczna Europy. – Musimy się zdywersyfikować na wszystkie możliwe źródła odnawialne i gaz – wskazała.
Ochrona rynku przed chińską falą towarów
Drugim filarem koniecznych działań jest obrona unijnego rynku przed zalewem produktów z Chin. – Co z tego, że mamy świetnych producentów, skoro zalewają nas produkty z Chin? Trzeba chronić europejski rynek, koniecznie – przestrzegła Zmitrowicz.
Ostrzegła, że utrata rodzimego przemysłu oznacza całkowite uzależnienie od dostawców z zewnątrz, co w przypadku konfliktów zbrojnych lub kryzysów geopolitycznych może sparaliżować gospodarkę. – Nie możemy doprowadzić do tego, że przemysł w Europie zniknie, a my będziemy uzależnieni od importu z USA, Chin czy Bliskiego Wschodu. Bo widzimy, że gdy nastąpi konflikt zbrojny to jesteśmy odcięci od wszystkiego – dodała.
Źródło: WNP.PL, Fot. PTWP

