Domniemanie etatu? Szef PIP: to byłby „przewrót kopernikański”

Szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki ocenia, że trwająca nowelizacja ustawy o PIP powinna zostać uzupełniona o kluczowy zapis: domniemanie istnienia stosunku pracy. Jego zdaniem to rozwiązanie mogłoby przełomowo ograniczyć nadużywanie umów cywilnoprawnych, uporządkować orzecznictwo sądowe i wzmocnić skuteczność działań inspektorów.

  • Marcin Stanecki podkreśla, że w projekcie ustawy o PIP powinno znaleźć się domniemanie istnienia stosunku pracy — pracodawca musiałby dowodzić, że zatrudniony nie jest pracownikiem.
  • Szef PIP wskazuje, że obecna definicja stosunku pracy w art. 22 k.p. jest niejasna i prowadzi do rozbieżnych, często sprzecznych orzeczeń sądów.
  • Dyrektywa platformowa wprowadzi takie domniemanie dla osób pracujących przez platformy; Stanecki postuluje rozszerzenie go na cały rynek pracy.
  • Inspekcja podkreśla, że bez domniemania każdą decyzję o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w etat trzeba będzie bronić w sądzie, co utrudni ochronę pracowników.
  • PIP wnosi także o dodatkowe narzędzia: możliwość użycia dronów w kontrolach BHP, uproszczenie upoważnień, zadaniowy czas pracy inspektorów oraz pomoc policji przy legitymowaniu pracujących „na czarno”.

Szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki poinformował, że trwają prace nad treścią nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, a jednym z kluczowych elementów, który – jego zdaniem – powinien zostać w niej ujęty, jest wprowadzenie domniemania istnienia stosunku pracy. W rozmowie z PAP wskazał, że propozycja ta stanowiłaby ważną zmianę w funkcjonowaniu rynku pracy, a jej implementacja mogłaby realnie uporządkować zasady rozróżniania umów cywilnoprawnych i umów o pracę.

Stanecki podkreślił, że postulat domniemania zatrudnienia na etacie pojawił się w trakcie konsultacji nad projektem nowelizacji i uzyskał szerokie poparcie. Jako przykład przytoczył opinie ekspertów, które wskazywały na konieczność przyjęcia rozwiązań wzmacniających pozycję osób wykonujących obowiązki w sposób typowy dla pracowników etatowych. Jak zaznaczył, mechanizm miałby działać w ten sposób, że to po stronie pracodawcy spoczywałby obowiązek wykazania, iż dana osoba nie jest pracownikiem, lecz wykonawcą zlecenia lub umowy o dzieło. W jego ocenie takie rozwiązanie mogłoby znacząco ograniczyć przypadki obchodzenia przepisów prawa pracy poprzez nadmierne stosowanie umów cywilnoprawnych.

Szef PIP zwrócił również uwagę, że podobne regulacje powinny wkrótce znaleźć się w projekcie wdrażającym unijną tzw. dyrektywę platformową, która dotyczy około pół miliona osób świadczących pracę poprzez platformy cyfrowe. Jak podkreślił, regulacja unijna wprost przewiduje domniemanie stosunku pracy w przypadku takich pracowników, dlatego – jego zdaniem – rozszerzenie tego rozwiązania na cały rynek pracy w Polsce byłoby krokiem w pełni uzasadnionym i korzystnym społecznie.

Skomplikowana definicja

Odnosząc się do obowiązujących przepisów, Stanecki zauważył, że obecna definicja stosunku pracy, zawarta w art. 22 kodeksu pracy, mimo pozornego braku skomplikowania, w praktyce prowadzi do licznych rozbieżności w orzecznictwie. Wyjaśnił, że nieprecyzyjne sformułowania sprawiają, iż kolejne wyroki – w tym te Sądu Najwyższego – potrafią wzajemnie sobie przeczyć, co powoduje niepewność zarówno po stronie pracowników, jak i przedsiębiorców.

W tym kontekście zaapelował o stworzenie szerokiego zespołu ekspertów obejmującego przedstawicieli środowisk naukowych, organizacji pracodawców oraz związków zawodowych. Zespół miałby opracować nową, jednoznaczną i pozbawioną niejasności definicję stosunku pracy. Podkreślił, że jasność i prostota tego przepisu są kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania rynku pracy i ograniczenia sporów interpretacyjnych.

Stanecki ocenił, że jednoznaczne ustawowe domniemanie istnienia stosunku pracy mogłoby okazać się ważnym narzędziem wzmacniającym pewność zatrudnienia i równowagę stron w relacjach pracowniczych, a także rozwiązaniem, które w naturalny sposób ograniczyłoby nadużywanie umów cywilnoprawnych w sytuacjach, gdy faktycznie wykonywane obowiązki spełniają kryteria pracy etatowej.

– Obecnie nie ma takiego domniemania w kodeksie pracy, dlatego sądy, do których już teraz trafiają takie sprawy, wydają często bardzo zaskakujące wyroki. Sam w swojej karierze miałem z tym do czynienia, jako szeregowy inspektor pracy, gdy w przypadku kobiety pracującej przez trzy lata na kontrakcie, w ustalonych godzinach, miejscu i pod kierownictwem, czyli w klasycznych warunkach zatrudnienia na etacie, sąd uznał, że nie ma prawa do umowy o pracę, bo przez te lata godziła się na kontrakt i wcześniej nie zgłaszała zastrzeżeń. Sąd nie wziął przy tym pod uwagę, że nie miała wyboru i musiała pracować na kontrakcie, bo inaczej w ogóle nie miałaby pracy – podkreślił.

Nowe instrumenty

Marcin Stanecki zwrócił uwagę, że po planowanych zmianach Inspekcja ma otrzymać możliwość systemowego przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty poprzez decyzję administracyjną, jednak bez tej modyfikacji każda taka decyzja musiałaby być później broniona przed sądem. Podkreślił, że dotychczasowe orzecznictwo w tych sprawach jest bardzo zróżnicowane i uniemożliwia przewidzenie efektów poszczególnych rozstrzygnięć. Według Staneckiego może to przełożyć się na realne konsekwencje dla osób, które będą wnioskować o zmianę formy zatrudnienia.

Wskazał również, że sama Inspekcja nie decyduje o treści przygotowywanego projektu. Zaznaczył, że nie ma wiedzy o tym, jaki ostateczny kształt będą miały proponowane regulacje, gdyż odpowiada za nie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

W projekcie pojawiła się kwestia szczególnie szeroko komentowana w debacie publicznej. Chodzi o deklarację minister rodziny Agnieszki Dziemianowicz Bak, zgodnie z którą skutki finansowe przekształcenia umowy cywilnoprawnej w etat poprzez decyzję inspektora miałyby być pokrywane ze środków publicznych. Stanecki wskazał, że taki mechanizm chroniłby inspektorów przed odpowiedzialnością za decyzje obejmujące okres trzech ostatnich lat zatrudnienia. Jednocześnie zapowiedział, że inspektorzy będą wydawali decyzje wyłącznie po dokładnym przeanalizowaniu sprawy i z dużą ostrożnością.

Podkreślił także, że sama czynność przekształcania umów nie jest dla Inspekcji czymś nowym. W zeszłym roku inspektorzy doprowadzili, dzięki stosowaniu tak zwanych działań miękkich, do zamiany 3200 umów cywilnoprawnych na umowy etatowe. W przyszłości decyzje administracyjne mają być zatwierdzane najpierw przez inspektora okręgowego, a w razie odwołania przez głównego inspektora pracy. Stanecki ocenił, że ewentualne ryzyko zawodowe dla inspektorów liniowych będzie niewielkie, ponieważ ich zadaniem ma być przede wszystkim szczegółowa analiza faktów.

Inspekcja przekazała ministerstwu listę postulatów dotyczących usprawnienia pracy inspektorów. Znalazły się tam między innymi propozycje wprowadzenia zadaniowego czasu pracy, uproszczenia procedur wydawania upoważnień do kontroli, przyznania możliwości korzystania ze wsparcia policji w sytuacjach, gdy konieczne jest wylegitymowanie osób zatrudnionych bez umowy, a także dopuszczenia dronów do kontroli BHP. Stanecki argumentował, że skoro Urząd Dozoru Technicznego od 2017 roku posługuje się dronami, to nie ma przesłanek, aby Inspekcja nie mogła wykorzystywać takich urządzeń w trudnych lub niebezpiecznych warunkach. Wyjaśnił, że jeśli kontrola wymaga oceny pracy na dużej wysokości albo w miejscu stwarzającym wysokie ryzyko dla zdrowia, inspektor nie musi być tam fizycznie obecny. Zamiast tego dron może wykonać odpowiednie zdjęcia, co pozwoli na bezpieczne i rzetelne ustalenie stanu faktycznego.

Kampania informacyjna Inspekcji

Stanecki odniósł się także do sugestii, że Inspekcja omija kontrole dużych podmiotów gospodarczych, w tym firm z branży medialnej. Podkreślił, że urząd analizuje każdy sygnał wpływający od pracowników i każdą zgłoszoną skargę, dodając, że realne unikanie wymagających kontroli nie może mieć miejsca w obecnym systemie nadzoru.

PIP przygotowuje ponadto rozbudowaną kampanię informacyjno-edukacyjną pod nazwą „Bezpieczni na etacie”. W jej ramach mają powstać materiały opisujące różnice pomiędzy dostępnymi formami zatrudnienia, zestawy narzędzi do samodzielnej oceny zgodności stosowanych praktyk kadrowych oraz cykl konferencji dotyczących nowych regulacji prawa pracy. Zaplanowano również wdrożenie dwustu kontroli przeprowadzonych w firmach wybranych przez algorytm, bez udziału inspektora na etapie selekcji podmiotu. Stanecki zaznaczył, że celem jest pełna gotowość instytucji na dzień 1 stycznia, niezależnie od momentu wejścia w życie nowelizacji ustawy o PIP.

Szef Inspekcji zauważył też, że samo to, iż problem nadużywania umów cywilnoprawnych trafił do ogólnokrajowej debaty publicznej, można uznać za istotny rezultat działań resortu. Jak stwierdził, jest to „duży sukces pani minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk”, bez względu na ostateczne decyzje dotyczące projektu zmian.

Źródło: PAP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu