Największy ruch w sieci generują nie centra miast, lecz ich obrzeża i podmiejskie miejscowości. Z raportu „Światłowód Play” wynika, że gospodarstwa w domach jednorodzinnych zużywają o połowę więcej danych niż mieszkańcy bloków. Powód? Większe rodziny, więcej ekranów, streaming, gry i coraz szybsze łącza.
Mieszkańcy domów jednorodzinnych zużywają średnio o połowę więcej danych niż lokatorzy bloków – wynika z raportu „Światłowód Play”. Operator przeanalizował zanonimizowane informacje o użytkowaniu stacjonarnego internetu w swojej sieci za ubiegły rok. Na przykład w Warszawie największe zużycie internetu występuje w sypialnianym Rembertowie (średnio ok. 19,7 GB dziennie na gospodarstwo domowe), podczas gdy najmniej danych przepływa w Śródmieściu (niespełna 15 GB) i Żoliborzu (15,1 GB). Podobna prawidłowość występuje we Wrocławiu i Krakowie: dzielnice willowe generują większy ruch niż centrum.
Jak tłumaczył podczas prezentacji raportu Michał Ziółkowski, dyrektor pionu technologii w Play, wynika to z faktu, że do domów wyprowadzają się większe rodziny – najczęściej z dziećmi. To oznacza więcej ekranów, więcej streamingu, gier online i mediów społecznościowych. Godzina na Instagramie lub TikToku może pochłonąć ponad 1 GB danych. Dysponowanie łączem o większej przepływności zachęca nas do tego, żeby w tej sieci korzystać więcej – zaznaczył Michał Ziółkowski. Gospodarstwa z łączem gigabitowym zużywają ok. 20,6 GB dziennie – tj. ponaddwukrotnie więcej niż użytkownicy łącza 300 Mb/s (ok. 8,4 GB).
Sypialnie z największym apetytem na dane
Biznes przyzwyczaił się już do dużej przepustowości sieci. Dzisiaj wszyscy mówią o opóźnieniu – stwierdza Marcin Kubit, dyrektor pionu B2B w Play. Podał przykład transakcji giełdowych, w których liczy się czas przerzucenia ruchu z Londynu do Warszawy mierzony w kilkunastu milisekundach. Z kolei samorządy lokalne coraz częściej traktują sieć szybkiego internetu jako element infrastruktury krytycznej – na równi z wodociągami czy energią elektryczną. Grzegorz Cichy, burmistrz Proszowic i prezes Unii Miasteczek Polskich, podczas debaty podkreślał, że przy projektowaniu nowych inwestycji drogowych od razu planuje się ścieżki na położenie kabla sieci światłowodowej. Mieszkańcy tysięcy polskich miejscowości nie uświadamiają sobie, jak bardzo potrzebują dostępu do internetu – do momentu, w którym go zabraknie – stwierdził Grzegorz Cichy. Wskazał też na znaczenie dostępu do internetu jako czynnika łagodzącego migrację ludności z mniejszych miejscowości do dużych ośrodków.
Telewizja nie umiera, streamowanie jej pomaga
Co ciekawe, intensywniej z internetu korzystają osoby mające w pakiecie także telewizję. O konsumpcji tego ostatniego medium opowiadała Joanna Nowakowska, konsultantka ds. badań rynkowych i marketingu w WPP Media oraz współwłaścicielka Screenlovers. Jak wskazała, mimo globalnej mody na „cord cutting” (rezygnacji z tradycyjnej telewizji kablowej) w Polsce płatną telewizję ma ponad 11 mln gospodarstw domowych, a segment ten nawet lekko rośnie. Wynika to z kilku czynników – wyjaśniała Joanna Nowakowska. – Po pierwsze, płatna telewizja jest u nas stosunkowo tania. Jeżeli porównać średni przychód na użytkownika w Polsce z danymi ze Stanów, to okaże się, że uwzględniając różnicę w sile nabywczej, w Polsce płatna telewizja jest średnio pięć razy tańsza – stwierdziła. Drugim sprzyjającym czynnikiem jest łączenie płatnej telewizji z innymi usługami, przede wszystkim dostępu do internetu. Badania WPP Media pokazują, że wśród klientów kablówek średnio 70 proc. kupuje od operatora także pakiet internetowy – podkreśliła Joanna Nowakowska. Zwróciła uwagę, że powszechnie przewidywano, iż internetowe platformy streamingowe zabiją płatną telewizję. A tymczasem w Polsce zachodzi wręcz odwrotne zjawisko. Wśród klientów płatnego streamingu prawie co czwarty kupuje subskrypcję platformy streamingowej właśnie za pośrednictwem operatora płatnej telewizji – poinformowała. W ten sposób streaming, który miał telewizję zabić, w rzeczywistości ją konserwuje.
Źródło: WNP.PL, Fot. ArturHenryk/Shutterstock, Konektus Photo/Shutterstock

