Dowódca brygady Lubart: wojna z Rosją zakończy się wcześniej, niż wielu sądzi

Dowódca jednej z najsilniejszych ukraińskich jednostek, podpułkownik Wadym Krykun (pseudonim „Yankee”), ocenia, że wojna z Rosją może zakończyć się wcześniej, niż większość się spodziewa. W rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt” podkreśla jednak, że Moskwa wciąż ma potencjał do eskalacji, a brak ludzi i sprzętu pozostaje największym wyzwaniem dla Ukrainy.


Krykun, który dowodzi liczącą kilka tysięcy żołnierzy Brygadą Lubart wchodzącą w skład 1. Korpusu Azowskiego, walczy w Donbasie. Zapytany o przewidywany koniec wojny, stwierdził, że nastąpi on „wkrótce”. – Prawdopodobnie wcześniej, niż wiele osób się spodziewa. Mam na ten temat własne zdanie, ale w Ukrainie jest to temat wrażliwy politycznie – powiedział. Na pytanie, czy „wkrótce” oznacza miesiące czy lata, odparł: – W porównaniu z niekończącą się wojną kolejny rok to „wkrótce”. Nie sądzę, by ta wojna trwała wiecznie. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym: może jeszcze rok.

Jednocześnie zastrzegł, że nie spodziewa się przełomu militarnego w najbliższym czasie. – Na lądzie wszyscy są wyczerpani. Nie sądzę jednak, by to był czynnik decydujący. Prawdziwym problemem jest niesamowicie szybki rozwój tej wojny. Nawet dla nas, którzy przeżywamy ją nieprzerwanie od ponad czterech lat, wciąż pojawiają się niespodzianki – wyjaśnił. Jego zdaniem konflikt stał się nieustannym wyścigiem technologicznym. – Słyszymy, że inna brygada opracowała nową zdolność, wymieniamy się doświadczeniami i natychmiast próbujemy wdrożyć podobne rozwiązania u siebie. To nieustanny wyścig – po każdej nowej zdolności natychmiast pojawia się środek przeciwdziałający. Jeśli popadnie się w samozadowolenie, natychmiast traci się przewagę – podkreślił. Jako przykład podał ciężkie drony używane wcześniej do bombardowań: – Przez pewien czas mieliśmy dużą przewagę. Dzisiaj często nie jest to już możliwe, ponieważ Rosjanie dysponują wyspecjalizowanymi jednostkami do zwalczania naszych dronów. My opracowujemy nowe środki, a oni środki przeciwdziałania.

Rosja ma potencjał do uderzenia na kraje UE

Krykun został również zapytany o prognozy mówiące o możliwym zdobyciu przez Rosję pozostałej części Donbasu. – Takie prognozy są niemożliwe, ponieważ ta wojna zależy od wielu czynników, w tym od polityki międzynarodowej. Oczywiście Rosja ma taki potencjał. Nadal dysponuje drugą co do wielkości armią na świecie – powiedział. Dodał, że kluczowe pytanie brzmi nie to, czy Rosja ma możliwości, ale jak daleko będzie chciała się posunąć. – Pytanie brzmi: jak daleko Rosja jest gotowa się posunąć i jak bardzo chce jeszcze zmobilizować swoją gospodarkę i społeczeństwo – ocenił. Jego zdaniem zagrożenie nie ogranicza się do Ukrainy. – Uważam nawet, że Rosja ma potencjał, by podbić część terytorium UE – kraje bałtyckie, Polskę czy Finlandię – powiedział. Zwrócił uwagę, że żadna europejska armia nie ma dziś doświadczenia porównywalnego z ukraińskim. – Żadne państwo europejskie nie ma 110 brygad bojowych. Żadna europejska armia nie ma oficerów z naszym doświadczeniem w prowadzeniu wielkiej wojny konwencjonalnej. Każda wojna gdzie indziej w Europie byłaby prawdopodobnie łatwiejsza do prowadzenia niż ta w Ukrainie – stwierdził.

Ukraińskie brygady rozwijają własne zaplecze produkcyjne

Pytany o największe problemy ukraińskiej armii, dowódca odparł, że sytuacja jest bardzo trudna. – Brakuje nam wszystkiego – ludzi, sprzętu i amunicji – powiedział. Jako przykład wskazał drony FPV sterowane światłowodem. – Kilka miesięcy temu mieliśmy poważne trudności, ponieważ Rosja wykupiła większość chińskich mocy produkcyjnych. Mieliśmy dwie możliwości: zapłacić dziesięciokrotnie wyższą cenę albo znaleźć inne rozwiązanie. Wybraliśmy drugą drogę – wyjaśnił. Dodał, że udział takich dronów w działaniach jego jednostki udało się ograniczyć z niemal 100 proc. do około 10 proc. bez utraty skuteczności. Wyjaśnił, że ukraińskie brygady rozwijają własne zaplecze produkcyjne. – Każda brygada dysponuje obecnie własnymi zdolnościami produkcyjnymi – produkujemy drony FPV, bezzałogowe pojazdy naziemne, sprzęt inżynieryjny, materiały wybuchowe i środki łączności. Nieustannie się dostosowujemy – powiedział. Na koniec podkreślił osobistą motywację: – Ja też niekoniecznie chcę tu być. Od lat nie widziałem mojego syna. Od lat nie prowadziłem normalnego życia – nie chodziłem na ryby, nie organizowałem grillów, nie jeździłem w góry. Ale rozumiemy naszą odpowiedzialność. Prawa idą w parze z obowiązkami. Jeśli ktoś chce mieszkać w tym kraju i współdecydować o jego przyszłości, musi na to zasłużyć.

Krykun ocenił również, że państwa europejskie powinny wykorzystać doświadczenia Ukrainy do wzmacniania własnego bezpieczeństwa. Jego zdaniem szczególną rolę mogą odegrać Niemcy, jeśli zrealizują zapowiadane reformy swoich sił zbrojnych. – Jeśli Niemcy wdrożą je do około 2035 r., mogą mieć jedną z najsilniejszych armii na świecie. I, szczerze mówiąc, nie mają prawie żadnego innego wyboru – stwierdził. Podkreślił, że ambicje Rosji wykraczają daleko poza Donbas. – Gdyby Ukraina szybko upadła, następna w kolejności byłaby Europa. Podczas gdy w ciągu ostatnich czterech lat straciliśmy przyjaciół i członków rodzin, Europa zyskała czas na przygotowanie się – ocenił. Dodał, że nawet po zakończeniu działań wojennych napięcie w regionie pozostanie na długie lata. – Nie sądzę, by europejskie siły zbrojne stanowiły ostateczną gwarancję bezpieczeństwa. Prawdziwą gwarancją bezpieczeństwa są silna armia ukraińska, silny rząd ukraiński i silna gospodarka ukraińska – podsumował.

Źródło: Die Welt, Fot. Archiwum prywatne

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com