Podpułkownik Wadym Krykun, dowódca liczącej kilka tysięcy żołnierzy Brygady Lubart, uważa, że wojna z Rosją zakończy się wcześniej, niż wielu się spodziewa. Jednocześnie ostrzega, że Moskwa wciąż dysponuje potencjałem do dalszej eskalacji i zagrożenia dla państw NATO, w tym Polski.
W rozmowie z niemieckim dziennikiem „Die Welt” Krykun, znany pod pseudonimem „Yankee”, został zapytany o przewidywania dotyczące zakończenia konfliktu. Stwierdził, że z perspektywy strategicznej kolejny rok to „wkrótce”. – Nie sądzę, by ta wojna trwała wiecznie. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym: może jeszcze rok – ocenił.
Dowódca podkreślił jednak, że nie spodziewa się przełomu militarnego w najbliższym czasie. – Na lądzie wszyscy są wyczerpani. Prawdziwym problemem jest niesamowicie szybki rozwój tej wojny. To nieustanny wyścig technologiczny – mówił. Jako przykład podał walkę dronami: przez pewien czas Ukraina miała przewagę, ale Rosjanie wyspecjalizowali jednostki do zwalczania ukraińskich bezzałogowców.
Rosja ma potencjał, by zagrozić Europie
Krykun został zapytany o możliwość zdobycia przez Rosję pozostałej części Donbasu. – Rosja nadal dysponuje drugą co do wielkości armią na świecie. Pytanie brzmi: jak daleko jest gotowa się posunąć i jak bardzo chce jeszcze zmobilizować swoją gospodarkę i społeczeństwo – stwierdził. Dodał, że potencjalne zagrożenie nie ogranicza się do Ukrainy. – Uważam nawet, że Rosja ma potencjał, by podbić część terytorium UE – kraje bałtyckie, Polskę czy Finlandię – powiedział.
Jednak, jak zaznaczył, żadna europejska armia nie ma dziś doświadczenia porównywalnego z ukraińskim. – Żadne państwo europejskie nie ma 110 brygad bojowych. Żadna europejska armia nie ma oficerów z naszym doświadczeniem w prowadzeniu wielkiej wojny konwencjonalnej – podkreślił.
Największe wyzwania: braki kadrowe i sprzętowe
Pytany o największe problemy ukraińskiej armii, Krykun odparł, że sytuacja pozostaje bardzo trudna. – Brakuje nam wszystkiego – ludzi, sprzętu i amunicji – powiedział. Jako przykład wskazał drony FPV sterowane światłowodem. Gdy Rosja wykupiła większość chińskich mocy produkcyjnych, Ukraina musiała znaleźć alternatywne rozwiązania. – Udział takich dronów w działaniach mojej jednostki udało się ograniczyć z niemal 100 proc. do około 10 proc. bez utraty skuteczności – wyjaśnił.
Krykun dodał, że ukraińskie brygady rozwijają własne zaplecze produkcyjne. – Produkujemy drony FPV, bezzałogowe pojazdy naziemne, sprzęt inżynieryjny, materiały wybuchowe i środki łączności. Nieustannie się dostosowujemy – stwierdził.
W rozmowie poruszył też temat osobistego poświęcenia. – Ja też niekoniecznie chcę tu być. Od lat nie widziałem mojego syna. Ale rozumiemy naszą odpowiedzialność. Prawa idą w parze z obowiązkami – powiedział. Podkreślił, że państwa europejskie powinny wykorzystać doświadczenia Ukrainy do wzmacniania własnego bezpieczeństwa. Szczególną rolę widzi w Niemczech, które mogą mieć jedną z najsilniejszych armii na świecie, jeśli zrealizują reformy do 2035 roku.
– Gdyby Ukraina szybko upadła, następna w kolejności byłaby Europa. Podczas gdy w ciągu ostatnich czterech lat straciliśmy przyjaciół i członków rodzin, Europa zyskała czas na przygotowanie się – ocenił. Na koniec stwierdził, że prawdziwą gwarancją bezpieczeństwa nie są europejskie siły zbrojne, ale silna ukraińska armia, rząd i gospodarka.
Źródło: Die Welt, Fot. Die Welt

