Dylemat technologiczny Polski. Od niego zależy nasz dobrobyt za 10 lat

Polska gospodarka stoi przed dylematem, który w ciągu dekady może zaważyć na poziomie życia obywateli. Polski Instytut Ekonomiczny przekonuje, że zamiast pozostać podwykonawcą cudzych technologii, kraj powinien budować własne zdolności wytwórcze. Nowy raport instytutu pokazuje, jak to zrobić.

W publikacji „Autonomia zamiast suwerenności. Ramy dla zarządzania zależnościami technologicznymi w Polsce” autorzy odchodzą od popularnego w debacie publicznej pojęcia suwerenności technologicznej. Ich zdaniem całkowita samowystarczalność w produkcji zaawansowanych technologii jest nierealna. Realnym celem ma być autonomia, czyli zdolność do samodzielnego podejmowania i wdrażania decyzji technologicznych zgodnie z własnymi celami, nawet jeśli część komponentów, licencji czy know-how pochodzi z zagranicy.

Autonomia nie jest dla ekspertów wartością samą w sobie, lecz środkiem do realizacji innych priorytetów. W praktyce ma się przekładać na swobodę wyboru, kontrolę i bezpieczeństwo korzystania z technologii, rozwój własnych zdolności oraz kształtowanie relacji z innymi państwami. Dla Polski oznaczałoby to odejście od modelu opartego na imporcie gotowych rozwiązań i funkcjonowaniu w roli poddostawcy. Zamiast tego kraj powinien rozwijać zdolności do wytwarzania technologii o wyższej wartości dodanej, co przełożyłoby się na jakość pracy.

Unijna polityka technologiczna: szanse i zagrożenia

Obecna polityka Unii Europejskiej otwiera przed Polską kilka ścieżek. Rosnące unijne inwestycje w technologie stwarzają polskim firmom szansę udziału w dużych konsorcjach i projektach, szczególnie w obronności, cyfryzacji, cyberbezpieczeństwie, chmurze obliczeniowej oraz w gałęziach przemysłu energochłonnego i zeroemisyjnego. Dążenie Brukseli do ograniczenia zależności od dostawców z państw trzecich może zwiększyć popyt na europejskie dobra i usługi, a dysponująca relatywnie dużą bazą przemysłową Polska ma szansę stać się zapleczem produkcyjnym dla europejskich łańcuchów wartości.

Trzeci obszar szans to zamówienia publiczne. Kryterium „wyprodukowano w UE” oraz wymogi dotyczące odporności dostaw dają polskim przedsiębiorcom większe możliwości konkurowania o kontrakty, o ile poradzą sobie z nowymi standardami bezpieczeństwa i śladu węglowego. Warunkiem są jednak odpowiednio silne podmioty i zdolność do tworzenia konsorcjów, które mogą walczyć o duże zlecenia.

– Z polskiej perspektywy zasadnicze znaczenie ma to, aby europejska autonomia technologiczna nie została zdefiniowana wyłącznie jako autonomia największych państw UE – podkreśla Filip Leśniewicz, starszy analityk z zespołu gospodarki cyfrowej w PIE i autor raportu.

Autorzy raportu ostrzegają jednak przed ryzykiem koncentracji unijnych środków, zamówień i najbardziej wartościowych projektów w państwach centrum. Taki obrót spraw może ograniczyć rozwojowy i innowacyjny potencjał Polski. Niebezpieczna jest też pułapka „zaplecza wykonawczego”, która utrwaliłaby naszą pozycję jako podwykonawcy najmniej zaawansowanych etapów produkcji.

PIE zwraca uwagę na kolejne zagrożenia. Jedno z nich wiąże się z łączeniem preferencji dla europejskich podmiotów z wymogiem niskiego śladu węglowego, a polska gospodarka wciąż pozostaje dość emisyjna. Kolejne ryzyko to strategia tworzenia „europejskich czempionów”, która może ograniczyć konkurencję na niektórych rynkach, prowadząc do wzrostu cen usług telekomunikacyjnych i mniejszych inwestycji w mniej rentownych obszarach. Polska może też wpaść w nową zależność, tym razem od największych europejskich dostawców i hubów technologicznych, co nie zwiększy kontroli nad kluczową infrastrukturą.

Jak przeskoczyć do roli kraju centrum

Aby unijne programy przyniosły Polsce awans technologiczny, a nie tylko wzrost importu gotowych rozwiązań, konieczne jest przejście z pozycji kraju półperyferyjnego, odbiorcy i poddostawcy, do roli kraju centrum, który rozwija własne zdolności projektowe i produkcyjne. PIE zaleca w tym celu strategiczne wykorzystanie zamówień publicznych i polityki local content. Administracja powinna w przetargach dotyczących cyberbezpieczeństwa, energetyki czy ochrony zdrowia stymulować popyt na krajowe rozwiązania.

Niezbędne jest też doprecyzowanie wymogów udziału lokalnej produkcji, aby w przetargach premiowane były firmy faktycznie wytwarzające technologie w kraju, a nie tylko je dystrybuujące. Raport postuluje wprowadzenie jasnych definicji „polska firma” i „polska technologia”, opartych o mierzalne kryteria, takie jak własność, miejsce produkcji i prawa własności intelektualnej.

Nisze zamiast samowystarczalności

PIE odradza kosztowne aspiracje do samowystarczalności w każdej dziedzinie. Zamiast tego Polska powinna celować w nisze, w których ma przewagi: technologie bateryjne, przemysł obronny czy przetwórstwo żywności. Wsparcie warto też skierować na technologie średniego zaawansowania, określane jako mid tech, w tym automatyzację, robotykę i leki generyczne.

Budowa hierarchicznych łańcuchów wartości powinna objąć technologie krytyczne dla funkcjonowania państwa i społeczeństwa, które leżą w zasięgu technologicznym Polski, jak przemysł farmaceutyczny, rolnictwo i bezpieczeństwo, oraz takie, w których kraj ma potencjał do uzyskania trwałej przewagi konkurencyjnej lub strategicznie zdefiniowany cel rozwoju.

PIE ostrzega, że bez trwałego porozumienia między liczącymi się siłami politycznymi budowa autonomii nie uda się. Planowanie musi wykraczać poza cykle wyborcze, a presja na szybkie efekty i ryzyko upolitycznienia decyzji inwestycyjnych mogą wstrzymać część polityk wspierających poszczególne technologie.

W proces projektowania technologii należy włączyć związki zawodowe i instytucje kształcenia, aby rozwój techniczny szedł w parze z rozwojem kompetencji pracowników i tworzeniem wysokiej jakości miejsc pracy.

Źródło: WNP.PL, Fot. IM Imagery / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu