Dziś nawet dzwonek do drzwi może być cyberpułapką. Dzięki tym zasadom nie wpuścisz hakera do domu

Skuteczna ochrona przed cyberatakami nie musi kosztować fortuny – wystarczy podstawowa higiena cyfrowa. Monika Ingram, dyrektorka Centrum Badawczego Cyberbezpieczeństwa w Łukasiewicz-AI, ostrzega, że atak jest nieunikniony, a kluczowe znaczenie ma posiadanie sprawnej kopii zapasowej. – W przypadku braku kopii nie chciałabym być na miejscu kierownika jednostki – mówi ekspertka.


Rozmowę z Moniką Ingram przeprowadziliśmy podczas kongresu CYBERSEC EXPO & FORUM 2026 w Katowicach. Ekspertka przekonuje, że cyberbezpieczeństwo opiera się na świadomym działaniu każdego pracownika. – Chodzi przede wszystkim o podstawową higienę cyberbezpieczeństwa: stosowanie skomplikowanych haseł, logowania wieloskładnikowego, zachowanie elementarnych zasad bezpieczeństwa i przeszkolenie pracowników, by nie klikali w linki w wiadomościach, które mogą prowadzić do skompromitowania systemu – mówi Monika Ingram. Podkreśla, że konsekwentne stosowanie tych rozwiązań pozwala utrzymać minimalny poziom bezpieczeństwa wymagany przez ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa.

Samorządy mogą liczyć na wsparcie Ministerstwa Cyfryzacji. – Są programy pomagające JST wdrażać wymagania KSC w sposób kontrolowany i bezpieczny. Są one połączone z dodatkowym finansowaniem – stwierdza, wskazując program Cyberbezpieczny Samorząd. Zastrzega jednak, że utrzymanie bezpieczeństwa to ciągła odpowiedzialność samorządów, a nie jednorazowy zastrzyk pieniędzy na sprzęt.

Atak hakera to kwestia czasu, nie przypadku

Zdaniem ekspertki, przy obecnej sytuacji geopolitycznej bardziej prawdopodobne jest, że jednostka ulegnie atakowi, niż że się to nie wydarzy. – Kluczowe jest przewidzenie, jak należy się zachować w takiej sytuacji. Trzeba przetestować procedury, sprawdzić, czy znamy możliwe scenariusze działania, czy jesteśmy gotowi, czy mamy numery telefonów do służb, które należy powiadomić w momencie cyberataku, a nie zaczynamy ich szukać w panice – wylicza Monika Ingram. Wskazuje, że najczęstszym wektorem ataku są dziś źle zabezpieczone systemy zdalnego dostępu i VPN-y – odpowiadają za ponad 50 proc. przypadków. Reszta to ataki phishingowe, w których pracownicy klikają linki prowadzące do oprogramowania ransomware.

Gdy haker wedrze się do sieci, najpierw kopiuje dane, a dopiero potem szyfruje systemy. Przechwycone dane stają się towarem: może je oddać za okup lub sprzedać w darknecie. – W pierwszych minutach i godzinach po zorientowaniu się, że padliśmy ofiarą ataku, trzeba szczerze odpowiedzieć sobie na jedno kluczowe pytanie: czy mamy bezpieczną kopię zapasową i czy ta kopia była testowana pod kątem odtworzenia kluczowych usług i danych – podkreśla.

Płacenie okupu to iluzja, a nie rozwiązanie

Monika Ingram rozwiewa złudzenia, że zapłacenie okupu przywróci normalne działanie. – Negocjacje z przestępcami opierają się na iluzorycznym założeniu, że uda nam się odzyskać dane. Jednak przestępcy nie mają sumienia. Mogą przyjąć okup i danych nie oddać. Mogą przyjąć okup, odszyfrować systemy, a jednocześnie i tak sprzedać nasze dane w darknecie – ostrzega. Dlatego rekomenduje odtwarzanie infrastruktury z kopii zapasowej i powiadomienie odpowiednich służb.

Nowe regulacje, takie jak akt o cyberodporności (CRA), mają zmienić rynek urządzeń cyfrowych. – Jeżeli kupuje pani inteligentny dzwonek do drzwi, to dziś nie ma regulacji, które zapewniałyby, że nie wpuszcza pani hakera do salonu. Po wprowadzeniu CRA świadectwo zgodności produktu cyfrowego będzie konieczne – tłumaczy ekspertka. To ma wyeliminować sytuację, w której producenci wypuszczają urządzenia bez późniejszych aktualizacji.

Źródło: WNP.PL, Fot. WNP.PL

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com