Dzwonek do drzwi nowym wektorem ataku. Unijne prawo ma to ukrócić

Już nie tylko e-mail czy pendrive, ale nawet inteligentny dzwonek do drzwi może stać się narzędziem hakera. Zdaniem ekspertki z Łukasiewicz-AI, po wejściu w życie unijnego aktu o cyberodporności (CRA) producenci takich urządzeń będą musieli zapewnić ich bezpieczeństwo, a bez tego nie trafią na europejski rynek. Tymczasem podstawą ochrony nadal pozostaje higiena cyfrowa i regularne testowanie procedur.


W dobie powszechnej digitalizacji hakerzy nie muszą już atakować przez skomplikowane luki w oprogramowaniu. Wystarczy słabo zabezpieczone urządzenie IoT, jak popularny inteligentny głośnik czy właśnie dzwonek do drzwi. Monika Ingram, dyrektorka Centrum Badawczego Cyberbezpieczeństwa w Łukasiewicz-AI, w rozmowie z WNP przestrzega, że takie gadżety mogą stać się furtką do naszego domowego systemu IT.

Ekspertka podkreśla, że problem nie dotyczy tylko użytkowników indywidualnych, ale przede wszystkim firm i instytucji. – Jeżeli kupuje pani inteligentny dzwonek do drzwi, to dziś nie ma regulacji, które zapewniałyby, że nie wpuszcza pani hakera do salonu – mówi Ingram. Po wprowadzeniu unijnego aktu o cyberodporności (CRA) każdy produkt cyfrowy będzie musiał posiadać świadectwo zgodności, które gwarantuje, że został zaprojektowany z myślą o bezpieczeństwie i będzie regularnie aktualizowany.

Podstawy ochrony: hasła, logowanie wieloskładnikowe i szkolenia

Zdaniem Ingram, skuteczna ochrona przed cyberatakami nie musi być kosztowna. – Chodzi przede wszystkim o podstawową higienę cyberbezpieczeństwa: stosowanie skomplikowanych haseł, logowania wieloskładnikowego, zachowanie elementarnych zasad bezpieczeństwa i przeszkolenie pracowników, by nie klikali w linki w wiadomościach, które mogą prowadzić do skompromitowania systemu – wylicza. Konsekwentne stosowanie tych rozwiązań pomaga utrzymać poziom bezpieczeństwa wymagany przez ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC).

Ekspertka wskazuje, że jednostki samorządu terytorialnego mogą liczyć na wsparcie w ramach programu Cyberbezpieczny Samorząd, ale ostateczna odpowiedzialność za ochronę infrastruktury spoczywa na lokalnych władzach. – Cyberbezpieczeństwo nie jest jednorazową aktywnością ani jednorazowym zastrzykiem pieniędzy na zakup sprzętu czy narzędzi. To ciągły proces – podkreśla.

Hakerzy w systemie nawet na kilka miesięcy. Kopie zapasowe to klucz

Monika Ingram rozwiewa złudzenia co do skuteczności samych procedur. – Incydent cyberbezpieczeństwa jest najczęściej konsekwencją kilkudniowego, czasami kilkumiesięcznego pobytu hakerów w naszym środowisku IT – zaznacza. Najczęstszym wektorem ataku są dziś źle zabezpieczone systemy zdalnego dostępu i VPN-y. W przypadku ataku ransomware hakerzy kopiują dane, szyfrują system i żądają okupu.

– W pierwszych minutach i godzinach po zorientowaniu się, że padliśmy ofiarą ataku, trzeba szczerze odpowiedzieć sobie na jedno kluczowe pytanie: czy mamy bezpieczną kopię zapasową i czy ta kopia była testowana pod kątem odtworzenia kluczowych usług i danych – radzi Ingram. Jeśli kopia istnieje, można odtworzyć infrastrukturę i nie płacić okupu. W przypadku braku kopii konsekwencje są znacznie poważniejsze – praktycznie oznacza to odbudowę firmy od zera. – W przypadku braku kopii nie chciałabym być na miejscu kierownika jednostki – dodaje.

Źródło: WNP.PL, Fot. WNP.PL

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com