Ceny gazu ziemnego na giełdach w Polsce i Europie poszybowały w górę nawet o 50 proc. w ciągu miesiąca. Mimo to miliony gospodarstw domowych nie odczują jeszcze podwyżek – obowiązująca taryfa chroni ich co najmniej do końca roku. Sytuacja może się jednak zmienić w styczniu 2027 roku.
Na Towarowej Giełdzie Energii kontrakty na gaz z dostawą w czwartym kwartale osiągnęły w środę poziom 284 zł za megawatogodzinę. Miesiąc wcześniej kosztowały niecałe 200 zł, co oznacza wzrost o ponad 40 proc. Jeszcze bardziej spektakularny skok widać na kontraktach wrześniowych – z 182 zł 17 czerwca do 281 zł w środę. – Tu skala wzrostu przekracza 50 proc. – zauważył Rafał Hirsch.
Podobny trend panuje w całej Europie. Ceny gazu na holenderskim hubie TTF – punkcie odniesienia dla Starego Kontynentu – wzrosły do 62,87 euro za MWh, co oznacza podwyżkę o 50 proc. w skali miesiąca. Rynek obawia się o dostawy przed sezonem grzewczym.
Tarcza taryfowa – kiedy uderzy podwyżka?
Za chwilowy spokój portfeli Polaków odpowiada regulowana taryfa. Obecna stawka myOrlen (dawniej PGNiG Obrót Detaliczny) wynosi 197,29 zł/MWh dla gospodarstw domowych i 196,91 zł/MWh dla odbiorców biznesowych. Została zatwierdzona przez Urząd Regulacji Energetyki i obowiązuje do końca 2026 roku. Oznacza to, że przez najbliższe pięć miesięcy rachunki za gaz pozostaną na niezmienionym poziomie.
– Jeśli utrzymają się obecne ceny hurtowe, w styczniu 2027 roku możemy spodziewać się wniosku o nową taryfę – wskazują analitycy. myOrlen zaopatruje ponad 7 milionów gospodarstw domowych i 250 tysięcy klientów biznesowych. Każda zmiana stawek dotknie więc ogromnej liczby odbiorców.
Dlaczego gaz jest tak drogi?
Głównym powodem wzrostów są obawy o stan magazynów przed zimą. Europejskie podziemne zbiorniki są wypełnione średnio w 54 proc. To drugi najsłabszy wynik o tej porze roku od piętnastu lat i wyraźnie mniej od średniej z ostatnich pięciu sezonów. – Rynek zaczyna wyceniać ryzyko niedoboru gazu w okresie szczytowego zapotrzebowania – komentują handlowcy.
Drogi gaz to nie tylko wyższe rachunki za ogrzewanie. To także wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej, nawozów sztucznych i działalności całego przemysłu. Presja cenowa może rozlać się na całą gospodarkę, zanim jeszcze konsumenci odczują ją bezpośrednio.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/dimm3d

