Google oraz koncern RWE zainwestowały w niemiecki startup Proxima Fusion, który rozwija technologię reaktorów fuzyjnych. To kolejny krok giganta technologicznego w kierunku zabezpieczenia dostaw energii dla sztucznej inteligencji.
Monachijski startup Proxima Fusion, wywodzący się z instytutu Fizyki Plazmy im. Maxa Plancka, planuje uruchomienie w Gundremmingen reaktora demonstracyjnego. Koszt budowy oszacowano na 2 mld euro. W ostatniej rundzie finansowania firma pozyskała 411 mln euro, co podniosło jej wycenę do 2,4 mld euro.
Inwestycją przewodniczyły XTX Ventures (ramię inwestycyjne brytyjskiego miliardera Aleksa Gerko) oraz East X Ventures. Google wszedł w projekt jako inwestor strategiczny – to pierwsza taka operacja amerykańskiego giganta w Europie. RWE, znane również z polskiego rynku, wyłożyło 25 mln euro. Listę udziałowców uzupełniają fundusze Plural, UVC Partners, Balderton i Cherry Ventures.
Stellarator – reaktor, który ma naśladować Słońce
Proxima Fusion rozwija stellarator, jeden z typów reaktorów fuzyjnych. Jego celem jest odtworzenie procesów zachodzących we wnętrzu gwiazdy – łączenie jąder atomowych w ekstremalnie gorącej plazmie, co uwalnia ogromne ilości energii. W przeciwieństwie do konwencjonalnej energetyki jądrowej opartej na rozszczepieniu, fuzja polega na stapianiu atomów wodoru w hel, bez długożyciowych odpadów radioaktywnych.
Startup stara się także o wsparcie publiczne – ubiega się o 1,2 mld euro od rządu Niemiec oraz 400 mln euro obiecane przez władze Bawarii. Jeśli plany się powiodą, będzie to pierwsza komercyjna elektrownia fuzyjna w Europie.
Google dywersyfikuje źródła energii na potrzeby AI
Google nie ogranicza się do jednej technologii. Równolegle gigant z Mountain View inwestuje w Commonwealth Fusion Systems (CFS), rozwijające reaktory typu tokamak. W czerwcu 2025 roku podpisał długoterminową umowę PPA na odbiór do 200 MW z pierwszej komercyjnej elektrowni ARC, której uruchomienie zaplanowano na początek kolejnej dekady.
Koncern zainwestował także w TAE Technologies, pracujące nad alternatywną metodą syntezy jądrowej. Ponadto podpisał umowę z Kairos Power na dostawy energii z małych reaktorów modułowych (SMR), które mają zasilać centra danych jeszcze przed komercjalizacją fuzji.
– Jeszcze kilka lat temu o pozycji liderów w wyścigu AI decydowały przede wszystkim kompetencje programistów, dostęp do danych i moc obliczeniowa. Dziś równie ważna staje się możliwość zapewnienia centrom danych nieprzerwanych dostaw energii na wiele lat do przodu – powiedział Marcin Stypuła, znawca Google oraz założyciel agencji marketingu internetowego Semcore. – Google, Microsoft czy Amazon coraz częściej funkcjonują nie tylko jako firmy technologiczne, ale również jako inwestorzy infrastrukturalni – dodał.
W ten sposób Google dywersyfikuje źródła energii dla swojej infrastruktury AI, łącząc inwestycje kapitałowe z długoterminowymi kontraktami i zabezpieczając rosnące zapotrzebowanie na czystą energię.
Źródło: WNP.PL, Fot. Longfin Media / Shutterstock

