Górnictwo węgla kamiennego mocno się kurczy. Zatrudnienie w dół

Stan zatrudnienia w polskim górnictwie węgla kamiennego na koniec maja 2026 roku wyniósł zaledwie 67,4 tys. osób. To o blisko 4 tys. mniej niż jeszcze na początku tego roku, gdy w branży pracowało 71,2 tys. osób. Dane katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu nie pozostawiają złudzeń – sektor systematycznie się kurczy.

Krajowi producenci węgla wydobyli w maju 2026 roku łącznie 3,6 mln ton surowca, podczas gdy sprzedaż sięgnęła 3,4 mln ton. Różnica między wydobyciem a sprzedażą powiększa zapasy, które na koniec maja wyniosły 2,7 mln ton. To sygnał, że popyt na węgiel kamienny w Polsce nadal maleje, a magazyny puchną.

Spadek zatrudnienia o prawie 4 tys. osób w ciągu pięciu miesięcy to najszybsze tempo redukcji etatów w górnictwie od lat. W styczniu 2026 roku pracowało w nim jeszcze 71 245 osób. W maju było to już 67 400. Gdyby to tempo się utrzymało, do końca roku sektor może stracić kolejne kilka tysięcy miejsc pracy.

Przyczyny kurczenia się górnictwa

Transformacja energetyczna, rosnące koszty wydobycia oraz malejące zapotrzebowanie ze strony elektrowni i ciepłowni – to główne czynniki, które od lat spychają polskie górnictwo węgla kamiennego w dół. Kopalnie borykają się z wyczerpywaniem złóż, koniecznością sięgania po coraz głębsze pokłady, a co za tym idzie – wyższymi kosztami wydobycia.

Do tego dochodzi presja unijnych regulacji klimatycznych oraz rosnąca konkurencja ze strony tańszego węgla importowanego, głównie z Rosji (przed embargiem) i spoza Europy. Polska, która jeszcze dekadę temu była jednym z największych producentów węgla w Unii, systematycznie traci swoją pozycję.

Co dalej z górnikami i kopalniami?

Obecny poziom zatrudnienia to historyczne minimum. Dla porównania – jeszcze w 2015 roku w górnictwie węgla kamiennego pracowało ponad 100 tys. osób. W ciągu 11 lat liczba pracowników spadła o jedną trzecią. Związki zawodowe alarmują, że bez realnego programu osłon społecznych i przekwalifikowania, dalsze redukcje doprowadzą do wykluczenia całych regionów, takich jak Śląsk.

Według danych ARP, wydobycie w maju wyniosło 3,6 mln ton, co jest jednym z najniższych wyników miesięcznych w historii. Zapasy na poziomie 2,7 mln ton świadczą o tym, że popyt nie nadąża za podażą. Wiele kopalń pracuje na pół gwizdka, a niektóre już ogłosiły plany restrukturyzacji, które zakładają dalsze ograniczenie etatów i zamykanie nierentownych ścian wydobywczych.

Źródło: WNP.PL, Fot. LW Bogdanka / Materiały prasowe

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com