Półtora roku temu polskie media z entuzjazmem informowały o planach budowy w Polsce zakładu rafinacji pierwiastków ziem rzadkich (REE). Unia Europejska wskazała Polskę jako jednego z kluczowych dostawców magnesów ziem rzadkich dla europejskiego przemysłu. Dziś o tych planach mówi się coraz mniej, a Grupa Azoty, która miała być filarem tego przedsięwzięcia, zmaga się z najpoważniejszym kryzysem finansowym w swojej historii. Czy polski projekt REE ma jeszcze szansę na realizację?
Projekt rafinacji pierwiastków ziem rzadkich w Puławach od samego początku budził ogromne nadzieje. W lutym 2025 roku Grupa Azoty Zakłady Azotowe Puławy podpisała z Mkango Polska umowę dzierżawy 8-hektarowej działki pod budowę instalacji. Zakład miał przetwarzać surowiec pochodzący głównie z projektowanej kopalni Songwe Hill w Malawi, oddalonej o około 10 tysięcy kilometrów od Polski. Mkango Resources, właściciel złoża, prowadziło zaawansowane studia wykonalności, a proponowana rafineria w Puławach wykazywała solidne wskaźniki ekonomiczne – wartość bieżąca netto po opodatkowaniu wynosiła 779 milionów dolarów, wewnętrzna stopa zwrotu sięgała 40 procent, a okres zwrotu inwestycji szacowano na zaledwie 2,12 roku. Budowa miała potrwać 18 miesięcy w latach 2027-2028. Efektem przetwórstwa w zakładzie miały być tlenki neodymu, prazeodymu, lantanu oraz ceru – surowce kluczowe dla produkcji magnesów stałych wykorzystywanych w silnikach elektrycznych, turbinach wiatrowych i elektronice.
Entuzjazm mediów był jednak przesadzony. Odległość 10 tysięcy kilometrów, która dla nikogo nie stanowiła problemu, w rzeczywistości jest jednym z kluczowych wyzwań logistycznych projektu. Transport rudy z Malawi do Polski wymaga skomplikowanej logistyki morskiej i lądowej, a niestabilność polityczna w Afryce Wschodniej może w każdej chwili zakłócić łańcuch dostaw. Do tego doszła kwestia kadrowa – Polska miała wykształcić własnych specjalistów w dziedzinie rafinacji REE na poziomie przynajmniej Stanów Zjednoczonych, co w praktyce oznaczało konieczność stworzenia od podstaw całego ekosystemu wiedzy i kompetencji. W przeciwieństwie do USA, które nadal częściowo korzystają z chińskich technologii, polski zakład miał wszystko produkować na miejscu. To ambitne, ale i niezwykle ryzykowne założenie.
Kryzys finansowy Grupy Azoty
Dziś o tych wspaniałych planach jakby zapomniano. Grupa Azoty, która miała realizować projekt poprzez swoją spółkę w Puławach, stoi w obliczu bankructwa. Zadłużenie grupy na koniec 2025 roku sięgnęło prawie 18 miliardów złotych, a sama strata netto za 2025 rok wyniosła ponad 5,1 miliarda złotych. Sytuacja jest tak poważna, że resort aktywów państwowych rozważa dokapitalizowanie spółki z Funduszu Inwestycji Kapitałowych. Dzięki finalizacji sprzedaży Grupy Azoty Polyolefins na rzecz Orlenu zadłużenie ma się zmniejszyć o 4,7 miliarda złotych do 13,5 miliarda złotych, ale to wciąż poziom zagrażający dalszemu funkcjonowaniu przedsiębiorstwa.
Związkowcy kategorycznie sprzeciwiają się dalszemu przerzucaniu kosztów błędnych decyzji zarządczych na pracowników, którzy od trzech lat ponoszą niemal wyłączny ciężar ratowania przedsiębiorstwa. Najtrudniejsza sytuacja panuje właśnie w Puławach, gdzie pracownicy otwarcie obawiają się utraty autonomii finansowej i decyzyjnej oraz marginalizacji tamtejszego zakładu na rzecz centrali w Tarnowie. 13 lipca 2026 roku związki zawodowe zrzeszone w strukturach NSZZ Solidarność, reprezentujące zakłady w Puławach, Policach, Kędzierzynie, Tarnowie oraz Siarkopolu, ogłosiły pogotowie strajkowe. Wśród postulatów znalazło się żądanie podwyżki wynagrodzeń o 1500 złotych netto dla każdego pracownika, z wyrównaniem od 1 czerwca 2026 roku. Pracodawca otrzymał siedem dni na uwzględnienie żądań.
Trudna sytuacja finansowa i widmo strajku generalnego zbiegają się z krytycznym momentem dla europejskiego rolnictwa i przemysłu. Wojna na Bliskim Wschodzie oraz blokada Cieśniny Ormuz odcięły Europę od tradycyjnych rynków importowych, grożąc drastycznymi niedoborami nawozów sztucznych. Jednocześnie unijne cła i ograniczenie importu tanich produktów z Rosji tworzą popyt na rodzimą chemię, który gwałtownie rośnie, dając polskim zakładom realną szansę na wyjście z kryzysu dzięki wysokim zyskom handlowym. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun wskazał, że poprawiają się warunki dla Grupy Azoty, a rozmowy z bankami w sprawie restrukturyzacji zadłużenia również przebiegają w lepszej atmosferze. Sukces jest jeszcze możliwy, pod warunkiem że zarząd Grupy Azoty nie dopuści do strajku generalnego i doprowadzi do porozumienia ze związkami zawodowymi.
Nietrafne decyzje
Zła sytuacja finansowa krajowego giganta nawozowego jest wynikiem nietrafnych decyzji inwestycyjnych. Jedną z nich jest wspomniana egzotyczna propozycja rafinacji REE dostarczanej z centrum Afryki. Choć projekt REE w Puławach ma solidne podstawy ekonomiczne, jego realizacja w warunkach kryzysu finansowego całej grupy wydaje się co najmniej ryzykowna. Bezpośrednia odpowiedzialność za tego rodzaju działania spada na zarząd Grupy Azoty, ale pośrednio również na Ministerstwo Aktywów Państwowych, które posiada mniejszościowy pakiet kontrolny w wysokości 33 procent. Pozwala to na podejmowanie samodzielnych decyzji, gdyż pozostały akcjonariat jest rozproszony.
Pod koniec maja minister Wojciech Balczun zabrał głos w sprawie sytuacji w Grupie Azoty. Powiedział, że stała się ona ofiarą nieodpowiedzialnych decyzji inwestycyjnych, które miały kontekst głównie polityczny, a nie merytoryczny. Dotyczy to przede wszystkim projektu Polimery w Policach, który spowodował gigantyczne zadłużenie całej Grupy Azoty. Projekt ten sprawił, że wszystkie spółki w grupie wpadły w kłopoty. Łączne zadłużenie Polimerów Police, wraz z odsetkami, przekracza 3,9 miliarda złotych. Resort wskazuje, że trudna sytuacja finansowa spółki to skutek błędnych decyzji inwestycyjnych sprzed 2023 roku i trudnych warunków rynkowych. Ministerstwo planuje dokapitalizowanie oraz podejmuje starania konsolidujące sektor chemiczny w Polsce.
Milczenie o REE
Być może wszystkie te działania uratują Grupę Azoty, ale o projekcie polskiej rafinacji REE w Puławach Ministerstwo Aktywów Państwowych milczy, choć decyzje w tej sprawie podejmowane były za czasów obecnego kierownictwa resortu. Tymczasem Mkango Resources w marcu 2026 roku opublikowało zaktualizowane studium wykonalności dla kopalni Songwe Hill oraz wyniki przedstudium wykonalności dla proponowanej rafinerii w Puławach. Oba projekty wykazują ekspozycję na kluczowe pierwiastki ziem rzadkich, w tym neodym, prazeodym, dysproz i terb, które są niezbędne do produkcji magnesów stałych. Trudna sytuacja Grupy Azoty nie jest jednak dobrym sygnałem dla realizacji polskiego projektu REE.
Niezależnie od wszystkich tych trudności, dobrze by było, aby ta rafineria została u nas wybudowana. Uniezależnienie Unii Europejskiej od chińskiej dominacji w dziedzinie pierwiastków ziem rzadkich to cel strategiczny, którego realizacja wymaga stabilnego partnera przemysłowego. Pytanie tylko, czy Grupa Azoty w obecnej kondycji jest w stanie podołać temu zadaniu, czy też potrzebny będzie nowy inwestor, który przejmie pałeczkę w tym kluczowym dla europejskiej transformacji energetycznej projekcie.

