Dwa ostatnie wielkie piece huty Ilva we włoskim Taranto walczą o życie, jednak sądowe nakazy je topią. Tamtejszy rząd nadal walczy o przyszłość zakładu, a w grze pojawił się nowy, nieoczywisty gracz, którym jest konsorcjum kilkunastu włoskich firm. Cokolwiek się jednak stanie, największa huta w Europie prawdopodobnie odchodzi w przeszłość. Decyzje włoskich sądów blokują uruchomienie jednego pieca i nakazują wygaszenie drugiego, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość zakładu. Do walki o przejęcie części Ilvy stają krajowe firmy, które będą musiały zmierzyć się z indyjską spółką Jindal, mającą podobno wciąż pracować nad ofertą dotyczącą całości przedsiębiorstwa. Zagrożonych jest 8 tysięcy miejsc pracy.
Po głośnym rozwodzie z ArcelorMittal, który wolał stracić już zainwestowane środki, niż dalej brnąć w przedsięwzięcie o coraz bardziej niepewnej przyszłości, huta Ilva w Taranto nieco zniknęła z mediów. Nie znaczy to jednak, że nic tam się nie dzieje. Rząd Włoch nadal szuka nowego inwestora i prowadzi negocjacje z dwoma oferentami, ale prawdopodobnie będzie musiał rozpocząć proces przetargowy od nowa. Decyzja sądu zmieniła warunki postępowania, ponieważ wcześniej dotyczyło ono zintegrowanej huty z częścią surowcową i walcowniami, teromiast pozostały tylko walcownie.
Najpierw jeden wyrok nie zezwolił na powrót do pracy pieca wyłączonego po ubiegłorocznym pożarze, a teraz kolejny nakazał wygaszenie drugiego w ciągu trzech miesięcy, chyba że Ilva usunie do tego czasu znajdujący się tam azbest. Wymaganie usuwania azbestu z nagrzewnic wielkiego pieca oznacza narzucenie warunku niezgodnego z technologią samego zakładu. Antonio Gozzi, prezes włoskiego stowarzyszenia producentów stali Federacciai, cytowany przez serwis SteelOrbis, porównał to do oczekiwania, że samochód będzie jeździł bez silnika. Dodał, że ochrona zdrowia publicznego jest priorytetem niepodlegającym negocjacjom, ale nie może skutkować technicznie niewykonalnymi wymogami, które narażają strategiczny dla kraju sektor na ryzyko.
W zasadzie oddaje to sytuację Ilvy w czterech ostatnich dekadach. Pozwolono tam na zaniedbania i stosowanie technologii szkodliwych dla okolicznych mieszkańców. Wieloletnie zmagania mające na celu powolną poprawę sytuacji technologicznej przedsiębiorstwa niewiele jednak dały. Ilva okazała się studnią bez dna, a inwestowanie ogromnych pieniędzy w modernizację jej wielkich pieców byłoby pewnie całkowicie nieopłacalne ze względu na rosnącą presję kosztów emisji CO2.
Włoskie konsorcjum kontra indyjski Jindal
Federacciai postanowiło nie poprzestać na wezwaniach i apelach. Stowarzyszenie poinformowało kilka dni temu o zamiarze przejęcia części majątku firmy. Ma tego dokonać stworzone pod egidą stowarzyszenia konsorcjum kilkunastu włoskich firm. Są one jednak zainteresowane nie likwidowaną częścią surowcową huty, ale należącymi do przedsiębiorstwa walcowniami w Tarencie i w innych lokalizacjach, czyli w Novi Ligure, Genui i Racconigi. Według włoskich mediów zorganizowanie przetargu tylko na walcownie z wyłączeniem części surowcowej to jedna z opcji rozważanych przez rząd, który stara się uratować z zakładu, ile się da. Wartość tej części przedsiębiorstwa oszacowano na około 1 miliard euro, przy czym rząd zakłada możliwość wejścia kapitałowego Skarbu Państwa.
Trend do preferowania lokalnej produkcji mógłby być atutem włoskiego konsorcjum. Jest to jednak oferta dotycząca tylko części firmy, tymczasem indyjski Jindal ma podobno wciąż pracować nad ofertą dotyczącą całości przedsiębiorstwa. Wielkie piece są raczej nie do uratowania, ale firma chce w ich miejsce postawić piec elektryczny, a część slabów potrzebnych walcowniom sprowadzać z Indii. Jindal w ostatnich latach stara się stworzyć bazę w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku przejął czeską hutę Vitkovice w Ostrawie, prowadził także rozmowy na temat przejęcia Thyssenkrupp Steel Europe, ale negocjacje nie przyniosły rezultatu.
Nowy rozdział dla włoskiego hutnictwa
Nakazane przez mediolański sąd zamknięcie surowcowej części Ilvy ma nastąpić 26 października 2026 roku. Według włoskich mediów zagrożonych jest 8 tysięcy miejsc pracy, a rząd spodziewa się, że uda mu się znaleźć nowego właściciela Ilvy lub jej części we wrześniu 2026 roku. Losy huty w Taranto są symbolem szerszych problemów europejskiego hutnictwa, które musi zmierzyć się z presją kosztów emisji, starzejącą się infrastrukturą i konkurencją z Azji. Decyzje sądowe i technologiczne wyzwania sprawiają, że wielkie piece, które przez dekady były sercem przemysłu stalowego, stają się reliktem przeszłości.
Nowy właściciel, niezależnie od tego, czy będzie nim włoskie konsorcjum, czy indyjski Jindal, będzie musiał dostosować zakład do nowych realiów rynkowych i środowiskowych. Przyszłość Ilvy może wyznaczyć kierunek dla całego europejskiego hutnictwa, które stoi przed koniecznością transformacji w kierunku bardziej ekologicznych i efektywnych technologii produkcji stali. Wycofanie się ArcelorMittal z inwestycji pokazało, że nawet najwięksi gracze nie są w stanie udźwignąć ciężaru modernizacji tak przestarzałego zakładu. Włoski rząd musi teraz zdecydować, czy ratować część zakładu, czy pozwolić na jego całkowite zamknięcie. Obie opcje mają swoje konsekwencje, zarówno gospodarcze, jak i społeczne. W ciągu najbliższych tygodni zapadną kluczowe decyzje dotyczące przyszłości Ilvy.
Fot. Pixabay

