Ponad 187 tys. osób, które w 2024 r. osiągnęły wiek emerytalny, nie wystąpiło jeszcze o świadczenie. 846,9 tys. emerytów nadal pracuje, a liczba świadczeń niższych od ustawowego minimum wzrosła do 459,3 tys. Polacy sami przesuwają granicę przejścia na emeryturę – nie przez zmiany w prawie, lecz z ekonomicznej konieczności.
Można mówić o pewnym procesie przypominającym „cichą reformę emerytalną”, ale nie jest to reforma zaprojektowana przez państwo – mówi prof. Jolanta Małgorzata Perek-Białas, socjolożka i ekonomistka z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Według danych ZUS na 2024 r. 187,7 tys. osób, które osiągnęły powszechny wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn), nadal pracowało i nie pobierało emerytury. W maju 2026 r. liczba emerytów łączących pracę ze świadczeniem sięgnęła rekordowych 846,9 tys., a 532,2 tys. opłacało z tego tytułu składki emerytalne i rentowe.
Dlaczego Polacy nie odchodzą z pracy
Zdaniem prof. Perek-Białas za liczbami kryją się bardzo różne historie. – Nie wszyscy odkładają przejście na emeryturę wyłącznie z powodów finansowych. W badaniach widzimy także osoby, zwłaszcza lepiej wykształcone i wykonujące pracę zgodną z zainteresowaniami, dla których dalsza aktywność zawodowa jest świadomym wyborem i sposobem na utrzymanie aktywności społecznej – wskazuje ekspertka. Jednocześnie rośnie grupa zmuszona do pozostania na rynku pracy. Po waloryzacji w marcu 2025 r. emeryturę niższą od ustawowego minimum pobierało 437,9 tys. osób – o 8,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Pod koniec 2025 r. liczba ta wzrosła do 459,3 tys.
– Wzrost aktywności zawodowej osób starszych jest jednocześnie szansą i sygnałem ostrzegawczym – zauważa prof. Perek-Białas. – Z jednej strony pokazuje, że część osób może dłużej pozostawać na rynku pracy. Z drugiej ujawnia problem z wysokością przyszłych świadczeń. Jeżeli ktoś pracuje wyłącznie dlatego, że obawia się niskiej emerytury, trudno mówić o dobrowolnym wyborze. To ekonomiczna konieczność – dodaje.
Gotowi do dłuższej pracy, ale nie każdy ma wybór
Z europejskiego badania SD Worx wynika, że 42 proc. Polaków deklaruje gotowość do dalszej pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego – to jeden z najwyższych wskaźników w Europie, wyższy tylko w Norwegii i Rumunii. Dla porównania we Francji taką chęć wyraża 23 proc., we Włoszech – 19 proc. Niemal dwie trzecie Polaków obawia się, że przyszła emerytura nie pozwoli utrzymać dotychczasowego poziomu życia. – Sama gotowość do dalszej pracy nie jest jedynym elementem potrzebnym do odpowiedzi na zmieniającą się strukturę demograficzną – podkreśla prof. Perek-Białas. – Kluczowe jest to, czy ludzie będą mieli zdrowie, kompetencje i warunki, by rzeczywiście mogli pracować dłużej.
Potwierdza to Bilans Kapitału Ludzkiego PARP i UJ: co piąta kobieta w wieku 50-59 lat i co szósty mężczyzna między 60. a 64. rokiem życia nie potrafią określić, kiedy przejdą na emeryturę. Emerytura przestaje być jednorazowym wydarzeniem, a staje się procesem zależnym od wysokości świadczenia, zdrowia, sytuacji rodzinnej i satysfakcji z pracy.
W lipcu minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz otworzyła dyskusję o zmianie obecnych zasad. Zaproponowała, by wcześniejszy wiek emerytalny pozostał przywilejem kobiet wychowujących dzieci, a bezdzietne przechodziłyby na emeryturę na zasadach mężczyzn. – Być może, jeżeli kobieta ma dzieci, to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci, to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni – powiedziała. Pomysł spotkał się z dystansem koalicjantów – minister rodziny Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i premier Donald Tusk deklarowali, że rząd nie planuje podniesienia wieku emerytalnego.
– Najważniejsze pytanie brzmi, czy stworzymy warunki, aby ludzie mogli i chcieli pracować dłużej. Wiek emerytalny jest tylko jednym z elementów większej układanki – podsumowuje prof. Perek-Białas. Polska, starzejąc się szybko, próbuje nadrobić dystans w odwrotnej kolejności: wydłuża pracę, zanim wydłuży życie w zdrowiu.
Źródło: wnp.pl, Fot. Margy Crane / Shutterstock

