Od 1 lipca kierowcy odczuli skutki wygaśnięcia pakietu CPN. VAT na paliwa wrócił z 8 do 23 proc., a ceny benzyny i diesla wzrosły o 50-80 groszy na litrze. Jak oceniają analitycy, był to dobry moment na zakończenie programu, który kosztował budżet nawet 1,6 mld zł miesięcznie.
Pakiet CPN wprowadzono po skokowym wzroście cen ropy i paliw, wywołanym eskalacją konfliktu wokół Iranu i obawami o dostawy z Zatoki Perskiej. Obejmował niższy VAT, czasową obniżkę akcyzy i maksymalne ceny paliw na stacjach. Program był skierowany głównie do kierowców indywidualnych. Firmy transportowe, które rozliczają paliwo po cenach netto, odczuły go w ograniczonym stopniu.
Rafał Zywert, dyrektor działu prognoz i analiz BM Reflex, ocenia, że moment na zakończenie programu był odpowiedni. Ropa i diesel na rynku hurtowym potaniały, a utrzymywanie pakietu kosztowało budżet państwa od 1 do 1,6 mld zł miesięcznie.
Koniec programu osłonowego
– Pakiet CPN od początku był rozwiązaniem nadzwyczajnym. Miał zamortyzować szok cenowy po gwałtownym wzroście cen ropy i paliw gotowych, ale jednocześnie był bardzo kosztowny dla budżetu państwa i mocno ingerował w mechanizmy rynkowe – mówi Zywert. W praktyce Polska miała, oprócz Malty, najniższe ceny paliw w Unii Europejskiej.
Po wygaśnięciu CPN ceny benzyny Pb95 wynoszą obecnie 6,50-6,80 zł za litr, a diesla 6,70-6,99 zł za litr. – Średnio w stosunku do obowiązujących jeszcze 30 czerwca cen maksymalnych podwyżka sięgnęła 80 groszy na litrze – dodaje analityk.
Ryzyka geopolityczne i sezon huraganów
Koniec pakietu CPN nie oznacza stabilizacji. – Sytuacja w Zatoce Perskiej jest ciężka do opanowania i jest tam bardzo dużo niepewności. Obecne ceny ropy wskazują, że rynek nie wierzy w powrót do pełnoskalowej wojny i blokady cieśniny Ormuz – mówi Rafał Zywert. Powrót do swobodnej żeglugi może potrwać tygodnie, a eksport z Bliskiego Wschodu może nie wrócić do poziomu sprzed konfliktu.
Rynek obserwuje także zapasy paliw i ropy, które wciąż lekko spadają. Dodatkowym ryzykiem jest sezon huraganów w Stanach Zjednoczonych, który tradycyjnie przypada na miesiące od sierpnia do października. Amerykański eksport ropy ogranicza tworzenie zapasów, ale na razie są one tylko o kilka procent niższe od średniej kilkuletniej.
Źródło: WNP.PL, Fot. Leszek Szymański / PAP

