Konkurencja dla Elona Muska. Czy azjatyckie kosmiczne jednorożce dogonią SpaceX?

Debiut giełdowy SpaceX 12 czerwca 2026 roku przeszedł do historii jako największa pierwotna oferta publiczna na świecie. Kapitalizacja spółki Elona Muska przekroczyła 2 biliony dolarów, a wydarzenie to rozbudziło apetyt inwestorów na kosmiczne jednorożce z Azji. Czy któryś z nich może stać się realną konkurencją dla amerykańskiego giganta? I co z tego wynika dla polskich firm takich jak Creotech Instruments i Scanway?


SpaceX sprzedało akcje po 135 dolarów za sztukę, a popyt przekroczył 250 miliardów dolarów. Ostateczna wartość emisji sięgnęła 85,7 miliarda dolarów – dwukrotność kapitalizacji Orlenu. W pierwszym dniu notowań kurs wzrósł o 19 proc., a wycena firmy utrzymuje się w okolicach 2,5 biliona dolarów. Sukces ten sprawił, że do sektora kosmicznego napłynęło w pierwszym kwartale 2026 roku aż 36 miliardów dolarów nowego kapitału.

Model biznesowy SpaceX opiera się na połączeniu kilku strategicznych kompetencji: wynoszeniu ładunków rakietami wielokrotnego użytku, budowie konstelacji Starlink, systemach komunikacji wojskowej oraz inwestycjach w infrastrukturę AI. – To nie jest zwykła firma kosmiczna, ale niezbędny niewidzialny kręgosłup głównych gałęzi gospodarki – stwierdził Chad Anderson, jeden z pierwszych inwestorów w startupy kosmiczne.

Azjatyccy giganci w pogoni za SpaceX

Największe nadzieje budzą chińskie firmy rakietowe. LandSpace rozwija rakiety Zhuque-3 z napędem methalox, planując częściowe odzyskiwanie pierwszego stopnia. Wycena firmy sięga 1,5-2 miliardów dolarów. Galactic Energy z rakietą Ceres-1 wykonało już ponad 20 udanych misji komercyjnych i jest wyceniane na około 1,5 miliarda dolarów. Z kolei Space Pioneer, który jako pierwszy prywatny chiński podmiot osiągnął orbitę napędem ciekłym, po nieudanym locie Tianlong-3 w 2026 roku pozostaje wyceniany na 1-1,5 miliarda dolarów.

Indie także mają swoich kandydatów. Skyroot Aerospace po historycznym locie suborbitalnym w 2022 roku osiągnęło wycenę 1,1 miliarda dolarów i przygotowuje się do pierwszego lotu orbitalnego. Agnikul Cosmos, znany z drukowanego w 3D silnika Agnilet, jest wyceniany na około 500 milionów dolarów. Indie liberalizują dostęp do kapitału zagranicznego – od kwietnia 2024 możliwy jest nawet 100-procentowy udział inwestorów w produkcji komponentów kosmicznych.

Największym azjatyckim odpowiednikiem Starlinka jest chińska GalaxySpace (wycena 1,5-2 mld dolarów), a w obrazowaniu satelitarnym prym wiedzie Chang Guang Satellite (ponad 2 mld dolarów). W Indiach rośnie Pixxel, wyceniany już na 500 milionów dolarów.

Polska na kosmicznej mapie

Inwestorzy na warszawskiej GPW mają dostęp do dwóch polskich spółek kosmicznych: Creotech Instruments i Scanway. Co istotne, wyceny Creotech – zarówno w segmencie Instruments, jak i Quantum – są prawie na poziomie indyjskich i chińskich jednorożców. To rzadka sytuacja, gdy polskie firmy nie tylko gonią światowe trendy, ale je współkształtują.

Ci, którzy chcą szerszej ekspozycji na globalny NewSpace, mogą sięgnąć po ETF-y takie jak ARK Space Exploration & Innovation, Procure Space ETF (UFO) czy europejski VanEck Space Innovators UCITS ETF (JEDI). Fundusze te inwestują w operatorów satelitarnych, producentów, firmy rakietowe i dostawców danych orbitalnych. Bezpośrednie inwestycje w azjatyckie startupy są trudniejsze – większość z nich pozostaje na rynku prywatnym, dostępna głównie dla funduszy venture capital.

Rynek kosmiczny łączy wyjątkowy potencjał wzrostu z równie wyjątkowym ryzykiem. Awaria rakiety czy satelity oznacza często utratę całego projektu. Mimo to napływ kapitału i rosnące zainteresowanie inwestorów wskazują, że space based economy będzie jedną z kluczowych gałęzi nowej gospodarki.

Źródło: WNP.PL, Fot. Frederic Legrand – COMEO / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com