Ekstremalne upały i wysychające rzeki zagrażają energetyce Europy. Czy grozi nam blackout?

Węgierski premier Peter Magyar ostrzegł, że z powodu rekordowo niskiego stanu Dunaju elektrownia jądrowa w Paksu może stanąć, po raz pierwszy w swojej 44-letniej historii. W tym samym czasie w Rumunii z powodu braku wody chłodzącej wyłączono reaktor w Cernavodzie, a wielkie fabryki, takie jak Dacia i Ford, wstrzymały produkcję, aby odciążyć system. Fala ekstremalnych upałów, która w sierpniu 2026 roku spustoszyła Europę, ujawniła kruchość infrastruktury krytycznej. Wysokie temperatury nie tylko podnoszą zużycie prądu przez klimatyzatory, ale przede wszystkim odbierają elektrowniom to, co jest im najbardziej potrzebne do chłodzenia.

Dunaj, druga najdłuższa rzeka Europy, osiągnął w sierpniu 2026 roku poziom, jakiego nie widziano od pokoleń, a w Budapeszcie woda spadła do zaledwie 24 centymetrów, co oznaczało pobicie dotychczasowego rekordu z 2018 roku i postawiło węgierską stolicę w obliczu poważnego kryzysu wodnego, który dotknął nie tylko mieszkańców, ale także całą gospodarkę regionu. W Rumunii sytuacja była równie dramatyczna, ponieważ poziom wody obniżył się tam do wartości niewidzianych od 1996 roku, a w miejscowości Bezdan, położonej na styku granic Serbii, Chorwacji i Węgier, Dunaj osiągnął najniższy poziom od ponad pół wieku, co skłoniło władze do wprowadzenia stanu pogotowia w kilku nadrzecznych gminach. Odsłonięte w korycie rzeki wraki statków z II wojny światowej, a nawet niewybuchy, które przez dziesięciolecia spoczywały na dnie, stały się widocznym symbolem skali katastrofy, a w Budapeszcie na środku Dunaju pojawiła się skalista wysepka, która błyskawicznie przekształciła się w popularną atrakcję turystyczną, choć burmistrz Gergely Karacsony ostrzegał, że to nie powód do celebracji, lecz poważne ostrzeżenie dla zasobów wodnych miasta, od których zależy życie i jakość życia jego mieszkańców.

W Chorwacji rekordowo niski poziom wody odsłonił wrak statku towarowego, który zatonął w 1937 roku, a rybak Zvonimir Balić z miejscowości Lovas przyznał w rozmowie z agencją Reuters, że nie pamięta, aby w Dunaju kiedykolwiek był tak niski poziom wody jak obecnie, co podkreśla bezprecedensowy charakter tegorocznej suszy. Również Ren, kluczowa arteria wodna Europy Zachodniej, znalazł się w krytycznej sytuacji, ponieważ punkt pomiarowy w Kaub spadł do poziomu 33 centymetrów, co praktycznie uniemożliwiło żeglugę na Górnym Renie i odcięło ten region od największego centrum handlowego kontynentu, jakim jest obszar Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia, co przełożyło się na poważne zakłócenia w łańcuchach dostaw surowców i produktów przemysłowych. Skutki suszy, które odczuwają nie tylko mieszkańcy nadrzecznych miejscowości, ale także przedsiębiorcy, rolnicy i przewoźnicy, rozciągają się wzdłuż całego biegu Dunaju, od niemieckiego Schwarzwaldu po Morze Czarne, a władze ostrzegają, że niski stan wody zagraża produkcji energii wodnej, żegludze rzecznej, rolnictwu i lokalnym ekosystemom, które przez dziesięciolecia były dostosowane do stabilnych warunków hydrologicznych.

Dunaj na historycznie niskim poziomie. Woda znika na oczach mieszkańców

Barki, które jeszcze kilka tygodni temu mogły przewozić 1600 ton ładunku, obecnie są w stanie zabrać na pokład zaledwie 400-500 ton, ponieważ ich zanurzenie spadło z 2,2 metra do 1,2 metra, co zmusiło armatorów do drastycznego ograniczenia przewozów i poszukiwania alternatywnych tras transportu lądowego, które są droższe i mniej wydajne. W Lobith w Holandii Ren spadł poniżej swojego rekordu niskiego poziomu wody z 1976 roku, a tegoroczna susza zaczęła się dwa miesiące wcześniej niż w 2022 roku, co wskazuje na przyspieszenie negatywnego trendu, który może stać się nową normą w nadchodzących latach.

Największa serbska elektrownia wodna działa obecnie z mocą wynoszącą około jednej trzeciej normalnego poziomu, co zmusiło operatora do uruchomienia rezerwowych źródeł energii, choć zapewnia on, że dostawy energii pozostają stabilne, co nie do końca uspokaja ekspertów obawiających się dalszego pogłębiania kryzysu. Niski poziom Dunaju wpłynął również na import produktów naftowych, ponieważ w lipcu dostarczono jedynie około jedną czwartą planowanej ilości, co zmusiło władze do rozważenia wprowadzenia ograniczeń w zużyciu paliw na potrzeby transportu i przemysłu, a także do poszukiwania alternatywnych kierunków dostaw.

Premier Węgier Peter Magyar ostrzegł, że wskutek niskiego stanu wody w Dunaju jedyna elektrownia jądrowa w kraju będzie musiała zostać wyłączona, co byłoby bezprecedensowym wydarzeniem w 44-letniej historii zakładu, a w dwóch miejscach tymczasowo zawieszono połączenia promowe między Rumunią a Bułgarią, co dodatkowo utrudniło komunikację i transport w regionie.

Elektrownie jądrowe wyłączone, bo nie ma czym chłodzić reaktorów

Skutki suszy odczuwa nie tylko transport i turystyka, ale przede wszystkim sektor energetyczny, który w obliczu ekstremalnych upałów stanął przed wyzwaniami, jakich nie doświadczał od dekad. Elektrownie jądrowe, które produkują około 70 procent energii we Francji i znaczną część w innych krajach Europy Środkowej, potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia reaktorów, a gdy rzeki wysychają, a temperatura ich wód rośnie do poziomów zagrażających ekosystemom, elektrownie muszą ograniczać produkcję lub całkowicie się wyłączać, aby nie przekroczyć limitów zrzutu ciepłej wody do środowiska, które są ściśle określone przepisami prawa wodnego.

We Francji koncern EDF wyłączył trzy reaktory jądrowe w elektrowniach Chooz, Cattenom oraz Bugey, a w ośmiu kolejnych jednostkach ograniczono produkcję, co oznacza, że nawet największy europejski producent energii jądrowej nie jest w stanie uchronić się przed skutkami ekstremalnych zjawisk pogodowych, które stają się coraz częstsze i bardziej intensywne. Problemem nie jest awaria urządzeń, lecz zbyt wysoka temperatura rzek wykorzystywanych do chłodzenia, ponieważ w czasie długotrwałych upałów woda w nich osiąga temperaturę, która po zmieszaniu z ciepłą wodą z elektrowni mogłaby przekroczyć dopuszczalne normy i zagrozić lokalnym ekosystemom, co zmusza operatorów do podejmowania trudnych decyzji o ograniczeniu produkcji. Obecne wyłączenia to już drugi raz w ostatnich tygodniach, kiedy EDF musi zatrzymać reaktory z powodu ekstremalnych temperatur, ponieważ w czerwcu Francję dotknęła rekordowa fala upałów, która zmusiła koncern do podobnych działań, choć EDF przekazał Euronews, że wpływ susz i fal upałów na produkcję energii jądrowej jest wciąż bardzo ograniczony, co nie do końca uspokaja obserwatorów rynku.

Podobna sytuacja ma miejsce w Europie Środkowej, gdzie z powodu rekordowo niskiego poziomu Dunaju rumuńska spółka Nuclearelectrica wyłączyła blok energetyczny w elektrowni jądrowej Cernavoda, tracąc tymczasowo około 650 MW mocy netto, co zmusiło Rumunię do uzupełnienia niedoboru importem energii z sąsiednich krajów, co z kolei może wpłynąć na ceny prądu w całym regionie. Było to kontrolowane i prewencyjne wyłączenie wynikające z procedur stosowanych podczas skrajnej suszy, a operator elektrowni podkreślił, że przyczyną decyzji był bardzo niski, określany jako bezprecedensowy poziom Dunaju, a nie awaria czy nieprawidłowości w samym reaktorze, co oznacza, że utrzymywanie jednostki w stanie bezpiecznego wyłączenia nie stanowi zagrożenia dla pracowników, mieszkańców ani środowiska.

Decyzja o wyłączeniu miała na celu ochronę urządzeń związanych z trzema pompami układu chłodzenia, ponieważ według rumuńskiego resortu energii ewentualne uszkodzenie jednej z nich mogłoby oznaczać skomplikowane naprawy trwające wiele miesięcy, a w skrajnym przypadku nawet około roku, dlatego zdecydowano się na wcześniejsze, kontrolowane zatrzymanie produkcji, które pozwoli uniknąć poważniejszych problemów w przyszłości. Premier Węgier Peter Magyar ostrzegł, że z powodu niskiego stanu wody w Dunaju jedyna elektrownia jądrowa w kraju, Paks, może zostać tymczasowo wyłączona po raz pierwszy w historii, ponieważ woda z rzeki jest wykorzystywana do chłodzenia obiektu, a jej poziom spadł do poziomu krytycznego, który uniemożliwia bezpieczną pracę reaktorów. Produkcja energii w elektrowni została stopniowo ograniczona, a w piątek wynosiła 965 MW, w nocy spadła do zaledwie 240 MW wobec normalnego poziomu około 2 tys. MW, a kolejne obniżenie poziomu Dunaju wymusiło wyłączenie następnych bloków, co oznacza, że w niedzielę zakład ma zostać całkowicie zatrzymany, co będzie pierwszym takim przypadkiem w historii tego obiektu.

Czy grozi nam blackout? Eksperci ostrzegają przed krytycznym tygodniem

Wyłączenie reaktorów w Rumunii i potencjalne zatrzymanie elektrowni na Węgrzech to nie tylko problemy tych dwóch krajów, ponieważ konsekwencje tych decyzji mogą być odczuwalne w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, który jest ściśle powiązany systemami przesyłowymi i wzajemnie uzależniony w zakresie dostaw energii elektrycznej. Jak wskazuje Jakub Wiech, popularyzator wiedzy o energetyce, system hiszpański jest mocno odizolowany od reszty systemu europejskiego, ale w przypadku Europy Środkowej mówimy o miękkim podbrzuszu kontynentu, gdzie awaria lub wyłączenie kilku kluczowych źródeł energii może wywołać efekt domina, który odczują wszystkie sąsiednie państwa.

Gdyby złożyło się na siebie kilka czynników, takich jak wstrzymanie działalności rumuńskiej i węgierskiej elektrowni, spadek mocy bałkańskich hydroelektrowni spowodowany suszą oraz rosyjskie ataki na sieci w Ukrainie, które w ostatnich tygodniach nasiliły się, sytuacja w godzinach krytycznych, między 17 a 22, mogłaby się poważnie skomplikować, a operatorzy systemów przesyłowych byliby zmuszeni do wprowadzenia ograniczeń w dostawach energii. Operatorzy mają wprawdzie narzędzia zabezpieczające system energetyczny przed najgorszym, a władze w Budapeszcie i Bukareszcie zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, ale najbliższe dni będą wielkim testem dla regionu, który może zadecydować o tym, czy europejski system energetyczny jest wystarczająco odporny na ekstremalne zjawiska pogodowe.

Już teraz widać pierwsze oznaki kryzysu, ponieważ ekstremalne upały w Europie powodują rekordowe zużycie energii, co prowadzi do lokalnych blackoutów i przerw w dostawach prądu, które dotknęły już Francję, Włochy i inne kraje południowej Europy. We Francji doszło do awarii transformatorów, co pozbawiło prądu 100 tysięcy osób, a we Włoszech odnotowano czasowe przerwy w dostawach energii w miastach takich jak Mediolan, Bergamo czy Turyn, co zmusiło władze do wprowadzenia ograniczeń w zużyciu energii dla przemysłu.

Francuski operator Enedis ostrzegł, że temperatura pod ziemią może miejscami dochodzić do 80 stopni Celsjusza, co zwiększa ryzyko uszkodzeń infrastruktury energetycznej, zwłaszcza tej starszej, która nie była projektowana z myślą o tak ekstremalnych warunkach termicznych. Z powodu dalszego spadku poziomu wody w Dunaju jeden z dwóch ostatnich działających bloków elektrowni atomowej w Paks zostanie wyłączony o godzinie 1:30 w nocy, co oznacza, że po raz pierwszy w 44-letniej historii zakładu cała elektrownia przestanie dostarczać energię do sieci, a to z kolei zmusi operatora systemu przesyłowego do uruchomienia rezerwowych źródeł energii, których wydajność może okazać się niewystarczająca.

Premier Węgier ogłosił nowe decyzje rządu, które przewidują między innymi ograniczenia zużycia energii przez dużych odbiorców przemysłowych, a także wprowadzenie nakazu pracy zdalnej w administracji państwowej na pierwsze trzy dni przyszłego tygodnia, co ma na celu zmniejszenie zapotrzebowania na energię w godzinach szczytu. MAVIR, węgierski operator systemu przesyłowego energii elektrycznej, może po wcześniejszym ostrzeżeniu nakazać dużym odbiorcom redukcję zużycia, a także czasowo odłączać poszczególne podmioty od sieci, co jest środkiem ostatecznym, który ma zapobiec całkowitemu załamaniu systemu.

Magyar zapewnił, że gospodarstwa domowe znajdują się na samym końcu łańcucha ewentualnych ograniczeń, ale nie wykluczył, że jeśli sytuacja się pogorszy, również one będą musiały liczyć się z przerwami w dostawach prądu. Według prognoz znaczących opadów w najbliższych dniach nie będzie, a temperatury w regionie mogą ponownie przekroczyć 38 stopni Celsjusza, co oznacza, że elektrownia może pozostać wyłączona przez kilka tygodni, a to z kolei może doprowadzić do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu całego systemu energetycznego Europy Środkowo-Wschodniej.

Apel o ograniczenie poboru prądu. Każdy kilowat ma znaczenie

W obliczu narastającego kryzysu władze Rumunii i Węgier apelują do obywateli i przemysłu o ograniczenie zużycia energii, ponieważ każdy kilowat, który uda się zaoszczędzić, może przyczynić się do stabilizacji systemu i zapobiec poważniejszym awariom, które mogłyby mieć katastrofalne skutki dla całych regionów. Premier Rumunii podziękował firmom, które już się zmobilizowały, i potwierdził, że z głównymi odbiorcami przemysłowymi uzgodniono indywidualne plany dostosowawcze, które zakładają czasowe wstrzymanie produkcji w godzinach największego zapotrzebowania na energię. Duże firmy, takie jak Dacia i Ford, przeszły w tryb konserwacji i wstrzymały produkcję, co stanowi istotny, dobrowolny wkład w ograniczenie zużycia energii, a ich przykład może zachęcić innych przedsiębiorców do podobnych działań, które w skali całego kraju mogą przynieść wymierne efekty. Apel dotyczy zwłaszcza godzin szczytowych, między 20.00 a 23.00, kiedy presja na Krajowy System Energetyczny jest największa, a każdy dodatkowy kilowat może przesądzić o tym, czy system utrzyma stabilność, czy dojdzie do awarii.

W Polsce, gdzie upały również dają się we znaki, Polskie Sieci Elektroenergetyczne uspokajają, że obecnie nie występują ograniczenia w pracy elektrowni, ale sytuacja jest dynamiczna i może się zmienić w każdej chwili, dlatego operatorzy apelują o rozsądne gospodarowanie energią, wyłączanie niepotrzebnych urządzeń i przesuwanie energochłonnych czynności na noc, gdy system jest mniej obciążony. Węgrom udało się zmniejszyć zużycie energii o 700 MW, co jest znaczącym osiągnięciem, ale władze apelują do mieszkańców i przedsiębiorców o dalsze ograniczenia, zwłaszcza w godzinach największego zapotrzebowania, ponieważ każdy dodatkowy kilowat może mieć znaczenie dla stabilności systemu. Podobne kroki podejmują także Rumuni, którzy dodatkowo detonują skały na dnie Dunaju, próbując skierować nurt rzeki w stronę elektrowni jądrowej Cernavoda, co jest desperackim, ale koniecznym działaniem, które ma na celu przywrócenie możliwości chłodzenia reaktorów.

Węgierskie władze objęły już ponad 100 miast i miejscowości restrykcjami dotyczącymi wykorzystania wody, a sytuację monitorują także sąsiednie kraje, w tym Słowacja, która obawia się, że kryzys może rozprzestrzenić się na jej terytorium. Według prognoz znaczących opadów w najbliższych dniach nie będzie, a temperatury w regionie mogą ponownie przekroczyć 38 stopni Celsjusza, co oznacza, że elektrownia może pozostać wyłączona przez kilka tygodni, a to z kolei może doprowadzić do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu całego systemu energetycznego Europy Środkowo-Wschodniej. Susza zatrzymała serce węgierskiej energetyki, a rząd zapowiedział działania mające ograniczyć zużycie energii i wody, które obejmują zarówno duże przedsiębiorstwa, jak i gospodarstwa domowe, choć premier zapewnił, że te ostatnie będą objęte ewentualnymi ograniczeniami w ostatniej kolejności, co ma na celu złagodzenie społecznych skutków kryzysu. Skutki suszy wykraczają jednak daleko poza sektor energetyczny, ponieważ niskie stany wód zakłócają żeglugę, turystykę, rolnictwo i działalność przemysłową, co oznacza, że kryzys ten ma wymiar nie tylko energetyczny, ale także gospodarczy i społeczny, który będzie odczuwalny przez wiele miesięcy po ustąpieniu upałów.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu