Prawie 70 proc. terytorium Kuby pozbawione zostało prądu po awarii największej elektrowni na wyspie. Zakład w Matanzas, odpowiadający za znaczną część produkcji energii, uległ poważnej awarii, a pięć innych elektrowni jest niesprawnych. Kryzys energetyczny, pogłębiany brakiem paliwa i złą infrastrukturą, wywołał kolejną falę antyrządowych protestów.
Jak poinformował państwowy dostawca energii UNE, paraliż jest efektem awarii w jednym z bloków energetycznych zakładu im. Antonio Guiterasa w Matanzas. Firma sprecyzowała, że z powodu wcześniejszych usterek nie działają w pełni także pozostałe kubańskie elektrownie. To sprawia, że każda kolejna usterka ma katastrofalne skutki dla całego systemu.
Niedzielny blackout sparaliżował nie tylko dostęp do elektryczności, ale także sieć wodociągową i łączność internetową. Według niezależnego Radia Marti doprowadził do kolejnych antyrządowych protestów, które nasiliły się w ostatnich tygodniach.
Amerykański atak na Wenezuelę i jego konsekwencje
Występujące od dłuższego czasu na Kubie problemy z brakiem prądu nasiliły się wraz z deficytem ropy naftowej. Bezpośrednią przyczyną był amerykański atak na Wenezuelę i ujęcie 3 stycznia br. jej przywódcy Nicolasa Maduro. Nowe władze tego kraju, pod naciskiem USA, wstrzymały transport surowca na pogrążoną w kryzysie wyspę.
– Konieczne są pilne naprawy przestarzałej infrastruktury. Wahania napięcia wynikają z niedostatecznej produkcji energii, która jest rezultatem braku paliwa – oświadczyli przedstawiciele kubańskich władz. Sytuacja energetyczna na Kubie od lat jest trudna, ale ostatnie miesiące przyniosły gwałtowne pogorszenie.
Protesty i sparaliżowana infrastruktura
Do ostatniego paraliżu energetycznego doszło 14 lipca br. Był to szósty w tym roku blackout, który pociągnął za sobą wstrzymanie pracy sieci wodociągowej i utrudnienia w dostępie do internetu. Mieszkańcy wyspy coraz głośniej wyrażają frustrację z powodu braku podstawowych usług.
Radio Marti przypomniało, że niedzielne wydarzenia wywołały spontaniczne demonstracje w kilku miastach. Ludzie wyszli na ulice, domagając się rozwiązania kryzysu energetycznego i poprawy warunków życia. Kubańczycy od miesięcy mierzą się z przerwami w dostawach prądu, które w niektórych regionach trwają po kilkanaście godzin dziennie.
Źródło: money.pl, Fot. Getty

