Azerbejdżan, balansując między Rosją a Iranem, coraz śmielej otwiera się na współpracę z USA i Izraelem. Kluczową rolę odgrywa jego położenie na szlaku transportowym łączącym Europę z Dalekim Wschodem oraz bogate zasoby surowców energetycznych. Rozmowa z Valim Alibayovem, analitykiem organizacji Center for Political Technologies, rzuca światło na geopolityczne gry w regionie.
Azerbejdżan staje się dla Europy i Chin ważnym węzłem logistycznym. Szlak transportowy przez Morze Kaspijskie, Kaukaz i Turcję zyskuje na znaczeniu, oferując alternatywę wobec niepewnych tras przez Rosję. W ciągu ostatnich siedmiu lat wolumen ładunków na trasie Baku-Tbilisi-Kars wzrósł pięciokrotnie, sięgając 4,5 mln ton rocznie. Kolejne inwestycje – modernizacja portu w Aktau, rozbudowa linii kolejowych – mają zwiększyć przepustowość nawet do 10 mln ton.
Współpraca z międzynarodowymi instytucjami, takimi jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Japonia, wspiera rozwój infrastruktury. Amerykanie obiecali wsparcie dla linii kolejowych wiodących do portów Morza Kaspijskiego. Wszystko to dzieje się w cieniu wojny na Ukrainie i rosnącej presji na dywersyfikację łańcuchów dostaw.
Nowy jedwabny szlak z pominięciem Rosji
– Szlak to nie tylko projekt transportowy, to część geopolitycznej przebudowy Eurazji, z pominięciem nieobliczalnej Rosji. Dla krajów Azji Środkowej trasa ta daje możliwość bezpośredniego dotarcia na rynki zachodnie. – powiedział Vali Alibayov. Azerbejdżan inwestuje w port Aljat, autostrady i trasę Baku-Tbilisi-Kars, a w planach jest także transport kazachskiego uranu do Europy.
Ropa i gaz to kolejny fundament. Południowy Korytarz Gazowy, rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan oraz planowany gazociąg transkaspijski łączący Turkmenistan z Azerbejdżanem mają zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Europy. Alibayov podkreśla jednak, że same deklaracje polityczne nie wystarczą – potrzebne są pieniądze, gwarancje i rozwiązania techniczne.
Dyplomatyczny taniec na Kaukazie
Relacje z Rosją przechodzą poważny kryzys. Incydent z zestrzeleniem azerskiego samolotu pod Groznym, aresztowania obywateli Azerbejdżanu w Rosji i spór o korytarz Zangezur powodują napięcia. Baku dystansuje się od Kremla, otwarcie wspiera Ukrainę i dąży do otwarcia szlaku do Nachiczewanu bez nadzoru rosyjskich wojsk.
– Głównym celem Baku jest uniknięcie wciągnięcia w cudzą wojnę. Azerbejdżan nie będzie brał udziału w żadnych operacjach zbrojnych skierowanych przeciwko Iranowi. – powiedział Alibayov. Jednocześnie kraj zacieśnia więzi z Izraelem – importuje izraelskie systemy uzbrojenia, w tym drony, a w zamian oferuje dostęp do ropy i informacji. Waszyngton i Baku podpisały zaktualizowaną Kartę Partnerstwa Strategicznego, obejmującą handel, technologie i cyberbezpieczeństwo.
Stosunki z Armenią po przywróceniu kontroli nad Karabachem powoli normalizują się. Azerbejdżan proponuje otwarcie połączeń komunikacyjnych, w tym szlaku do Nachiczewanu, co mogłoby przekształcić Armenię z ślepej uliczki w ważny węzeł regionalny.
Przyszłość Azerbejdżanu to jednak nie tylko węglowodory. Kraj stawia na turystykę, która w 2025 roku wygenerowała 5,3% PKB. – Warto przyjechać do Azerbejdżanu już dziś – piękne Baku, Kaukaz, kuchnia i wino czekają. – dodał Alibayov. Dochody z ropy i gazu mają zostać przekute w rozwój logistyki, zielonej energii i kapitału ludzkiego. Pytanie, czy uda się to zrobić bez popadania w zależność od mocarstw.
Źródło: WNP.PL, Fot. Krzysztof Szczepanik / PTWP

