Rozwój mięsa hodowanego komórkowo ma dla gospodarki światowej i polskiej znaczenie o charakterze przełomowym – od przekształcenia globalnych łańcuchów dostaw żywności, przez restrukturyzację rynku pracy, aż po zmianę bilansów handlowych państw. W 2026 roku, mimo wciąż wczesnej fazy komercjalizacji i spadającego strumienia kapitału inwestycyjnego, sektor ten jest już wyceniany na ponad 12 miliardów dolarów, a według prognoz do 2030 roku jego wartość może przekroczyć 23 miliardy dolarów, co czyni go jednym z najszybciej rosnących segmentów biotechnologii żywności. Dla polskiej gospodarki, opartej na silnym, eksportowym przemyśle mięsnym, rozwój mięsa hodowlanego oznacza zarówno poważne ryzyko utraty udziałów w rynku, jak i szansę na wejście w nowy, wysokomarżowy łańcuch wartości, pod warunkiem że krajowe firmy biotechnologiczne i chemiczne zdążą zająć miejsce w globalnym systemie dostaw pożywek hodowlanych i bioreaktorów.
Globalny rynek mięsa hodowlanego znajduje się w fazie przechodzenia od produkcji pilotażowej do wczesnej komercjalizacji, jednak szacunki jego wartości w 2026 roku różnią się znacząco w zależności od metodologii i zakresu badania. Według raportu Research and Markets z 2026 roku, rynek ten osiągnął wartość 12,65 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 15,8 procent w skali roku. Inne źródła, zawężające definicję do ściśle hodowanego mięsa komórkowego, podają wartość około 1,17 miliarda dolarów w 2026 roku, z prognozą wzrostu do 4,86 miliarda dolarów do 2032 roku przy średniorocznym tempie wzrostu wynoszącym 26,33 procent. Z kolei najbardziej konserwatywne szacunki wskazują na wartość zaledwie 43 milionów dolarów w 2026 roku. Ta rozbieżność wynika z różnego traktowania kategorii alternatywnych białek oraz stopnia zaawansowania komercjalizacji w poszczególnych regionach, ale wszystkie prognozy zgadzają się co do jednego: tempo wzrostu jest dwucyfrowe, a długoterminowy potencjał rynku sięga dziesiątek miliardów dolarów.
Tempo wzrostu napędzane jest kilkoma czynnikami: rosnącym światowym popytem na białko, świadomością ekologicznych skutków hodowli przemysłowej, postępami w technikach hodowli komórkowej oraz wspierającymi ramami regulacyjnymi w niektórych jurysdykcjach. W porównaniu z konwencjonalnym mięsem, mięso hodowlane wymaga mniej zasobów naturalnych, a komórki wykorzystywane w produkcji mogą proliferować w sposób ciągły, eliminując konieczność hodowli i uboju zwierząt.
Kurczący się strumień kapitału mimo rosnącego potencjału
Największym wyzwaniem dla rozwoju sektora w 2026 roku pozostaje dramatyczny spadek napływu kapitału inwestycyjnego. Według danych Good Food Institute, w 2025 roku firmy z sektora mięsa hodowlanego i owoców morza pozyskały zaledwie 73,9 miliona dolarów inwestycji, co stanowi ułamek 1,4 miliarda dolarów zebranych w 2021 roku, kiedy to inwestycje osiągnęły szczyt. Dla porównania, w 2024 roku było to 139–144 miliony dolarów, co oznacza spadek o ponad 47 procent rok do roku. W 2021 roku inwestycje w mięso hodowlane wynosiły blisko 1,4 miliarda dolarów, co czyni obecny zastój kapitałowym trzęsieniem ziemi dla branży.
W strukturze inwestycji widać wyraźną koncentrację na największych graczach. Największe transakcje w 2025 roku to 29 milionów dolarów pozyskane przez izraelski Aleph Farms, 17,6 miliona dolarów przez holenderski Mosa Meat oraz 11 milionów dolarów przez amerykański BlueNalu. Inwestorzy coraz bardziej koncentrują się na ekonomice jednostkowej, wiarygodnych ścieżkach do rentowności i udowodnionym popycie, zamiast na samym wczesnym potencjale. W sektorze nastąpiła również konsolidacja – liczba firm zajmujących się mięsem hodowlanym spadła z 155 w 2024 roku do 140 w 2025 roku, częściowo z powodu zamknięć, ale także w wyniku przejęć.
Równocześnie obserwuje się przesunięcie geograficzne w finansowaniu badań i rozwoju. Stany Zjednoczone, które dotychczas były największym fundatorem badań nad mięsem hodowlanym, w 2025 roku ograniczyły federalne wsparcie – zanotowano 2 miliony dolarów cięć we wszystkich federalnych funduszach badawczych, a liczba grantów Narodowej Fundacji Naukowej została zmniejszona o 25 procent. W konsekwencji przewiduje się, że w 2026 roku Chiny przejmą od Stanów Zjednoczonych tytuł największego fundatora badań i rozwoju w tej dziedzinie. W maju 2025 roku Chiny zainwestowały 555 milionów dolarów w rozwój infrastruktury biomanufaktury, a państwowa Korporacja Inwestycji i Rozwoju zadeklarowała ponad 4 miliardy juanów (555 milionów dolarów) na rozwój infrastruktury biomanufaktury, z wyraźnym uwzględnieniem nowych białek.
Liczba firm, które otrzymały zezwolenia regulacyjne na sprzedaż produktów z mięsa hodowlanego, wzrosła w 2025 roku do siedmiu na całym świecie. Sprzedaż komercyjna jest obecnie dozwolona w Singapurze, Stanach Zjednoczonych i Australii, przy czym Australia sfinalizowała swoją ścieżkę regulacyjną w 2025 roku, stając się trzecim państwem, które zatwierdziło produkty hodowlane. To rozszerzenie regulacyjne, choć ograniczone, stanowi istotny krok w kierunku komercjalizacji na szerszą skalę.
Od 250 tysięcy dolarów do 14 dolarów za szaszłyk
Spadek kosztów produkcji jest jednym z najważniejszych osiągnięć ostatniej dekady. W 2013 roku pierwszy wyprodukowany w laboratorium burger kosztował 250 tysięcy euro. Obecnie szaszłyk z kurczaka można już kupić za 14 dolarów w Singapurze. Choć to wciąż znacznie więcej niż cena konwencjonalnego mięsa, tempo spadku cen wskazuje na możliwość osiągnięcia parytetu cenowego w ciągu najbliższej dekady.
Kluczowym czynnikiem limitującym produkcję na skalę przemysłową pozostaje koszt wytworzenia pożywki hodowlanej (medium). Postęp technologiczny, w tym rozwój pożywek bezsurowicowych, ulepszone linie komórkowe oraz bioreaktory o wysokiej przepustowości, stopniowo obniżają koszty produkcji na kilogram i poprawiają konkurencyjność wobec konwencjonalnego mięsa. Największym osiągnięciem skali w 2025 roku była australijska firma Vow, która osiągnęła produkcję na poziomie 20 tysięcy litrów w swoim zakładzie w Sydney, który dysponuje łączną pojemnością 35 tysięcy litrów.
Dla gospodarki europejskiej kluczowe znaczenie mają regulacje przyjęte przez Parlament Europejski w czerwcu 2026 roku. Nowe przepisy formalnie definiują mięso jako jadalne części zwierząt i ustanawiają listę terminów zastrzeżonych wyłącznie dla produktów pochodzenia zwierzęcego. Zakaz obejmuje takie określenia jak: wołowina, cielęcina, wieprzowina, drób, kurczak, indyk, kaczka, gęś, jagnięcina, baranina, udziec, polędwica, antrykot, bok, polędwica, stek, żeberka, łopatka, gicz, kotlet, skrzydło, pierś, wątroba, udo, mostek, antrykot, stek T-bone, zadnia część oraz bekon. Terminy takie jak burger, nuggets i kiełbasa nie zostały objęte zakazem i pozostają dostępne dla producentów roślinnych.
Dla sektora mięsa hodowlanego, który w Europie nie został jeszcze dopuszczony do sprzedaży komercyjnej, zakaz ten ma szczególnie dotkliwe konsekwencje. Branża stoi przed dodatkowymi wyzwaniami marketingowymi, ponieważ akceptacja konsumencka już teraz pozostaje na niskim poziomie. Niemiecki Federalny Związek Alternatywnych Źródeł Białka oszacował koszty dla niemieckiego przemysłu roślinnego na około 250 milionów euro, wynikające z rebrandingu, nowych opakowań i dostosowań marketingowych. Dla sektora mięsa hodowlanego koszty te mogą być proporcjonalnie jeszcze wyższe, ponieważ produkt ten nie ma jeszcze ugruntowanej tożsamości rynkowej. W Unii Europejskiej mięso hodowlane nie jest obecnie dozwolone do sprzedaży, a proces zatwierdzania przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności wciąż trwa.
Wpływ na rolnictwo i tradycyjną produkcję mięsną
Rozwój mięsa hodowlanego stawia przed tradycyjnym rolnictwem dylemat: zagrożenie czy szansa. Z jednej strony, badania wskazują, że mięso hodowlane może znacząco obniżyć emisje gazów cieplarnianych, zużycie gruntów i wody w porównaniu z konwencjonalną produkcją zwierzęcą. Może ono powodować do 92 procent mniej emisji niż konwencjonalna wołowina. Z drugiej strony, obecna produkcja pozostaje energochłonna, co budzi obawy co do ogólnej zrównoważoności.
W holenderskim sympozjum poświęconym mięsu hodowlanemu eksperci wskazywali, że produkcja mięsa hodowlanego może stać się dodatkowym modelem biznesowym dla gospodarstw rolnych, a nowe systemy rolno-spożywcze mogą być włączane do istniejących operacji rolniczych. Podkreślano jednak, że kluczowe jest zachowanie uczciwości i zapewnienie, aby korzyści nie trafiały wyłącznie do garstki dużych graczy.
Dla polskiego rolnictwa, które w 2023 roku wyeksportowało mięso i przetwory mięsne o wartości przekraczającej 8,2 miliarda euro, rozwój mięsa hodowlanego stanowi potencjalne zagrożenie dla jednego z kluczowych filarów eksportu rolno-spożywczego. Polska, będąc jednym z liderów produkcji mięsa w UE (3,5 miliona ton wieprzowiny i drobiu rocznie), obawia się negatywnych skutków dla sektora rolnego. Jednocześnie, z uwagi na rozwinięty sektor biotechnologiczny i chemiczny w Polsce, kraj ten mógłby stać się dostawcą komponentów do produkcji pożywek hodowlanych lub substratów, co otwiera nowe możliwości eksportowe.
Wpływ na handel międzynarodowy i bilans płatniczy
Mięso hodowlane ma potencjał do przekształcenia globalnych przepływów handlowych. Kraje będące obecnie importerami netto mięsa, które nie dysponują wystarczającymi gruntami rolnymi pod hodowlę, mogłyby produkować mięso lokalnie, zmniejszając zależność od importu. Z drugiej strony, państwa o rozwiniętym sektorze biotechnologicznym i dostępie do taniej energii mogłyby stać się eksporterami mięsa hodowlanego, podobnie jak dziś eksportują mięso konwencjonalne.
Wartość światowego eksportu mięsa w 2024 roku wyniosła około 200 miliardów dolarów. Nawet częściowe zastąpienie konwencjonalnego mięsa przez mięso hodowlane w handlu międzynarodowym oznaczałoby przesunięcie miliardów dolarów w strumieniach handlowych. W strategii Komisji Europejskiej, rozwój alternatywnych białek jest postrzegany jako element zwiększania bezpieczeństwa żywnościowego i zmniejszania zależności od importu pasz białkowych, głównie z Ameryki Południowej.
Z perspektywy Polski, która jest netto eksporterem mięsa i przetworów mięsnych, rozwój mięsa hodowlanego może przynieść zarówno zagrożenia (utrata udziałów w rynku tradycyjnego mięsa), jak i szanse (eksport technologii, pożywek hodowlanych, bioreaktorów). Polskie firmy biotechnologiczne i chemiczne mogą znaleźć nowe rynki zbytu w ramach globalnego łańcucha dostaw mięsa hodowlanego.
Wpływ na rynek pracy i zatrudnienie
Według szacunków Good Food Institute Europe, sektor alternatywnych białek, w tym mięsa hodowlanego, mógłby stworzyć w Unii Europejskiej do 414 tysięcy nowych, wysoko wykwalifikowanych miejsc pracy do 2040 roku, przy czym na każde bezpośrednio utworzone miejsce pracy powstanie kolejne w innych sektorach gospodarki. Szerzej, alternatywne białka mogłyby dodać 111 miliardów euro rocznie do gospodarki UE do 2040 roku, jeśli zostaną potraktowane jako priorytet strategiczny, wspierając miejsca wysokiej jakości – od nauki po rolnictwo i logistykę. Według prognoz Oxford Economics, sam przemysł mięsa hodowlanego w Wielkiej Brytanii może wspierać od 9,2 tysiąca do 16,5 tysiąca miejsc pracy w 2030 roku.
Z drugiej strony, tradycyjny sektor rolno-spożywczy w UE zatrudnia obecnie około 4 milionów osób bezpośrednio w rolnictwie i kilkakrotnie więcej w przetwórstwie i dystrybucji. Nawet częściowe zastąpienie konwencjonalnego mięsa przez mięso hodowlane oznaczałoby znaczącą restrukturyzację zatrudnienia. Przejście to będzie wymagało nie tylko tworzenia nowych miejsc pracy w biotechnologii i biomanufakturze, ale także programów przekwalifikowania dla pracowników sektora rolno-spożywczego.
Polska nie pozostaje bierna wobec tych trendów. Pierwszy polski startup zajmujący się mięsem hodowlanym, LabFarm, otrzymał ponad 9 milionów złotych (około 2 milionów euro) z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na rozwój hodowanego kurczaka. Badania przeprowadzone przez GFI Europe wskazują, że połowa Polaków popiera ideę produkcji mięsa hodowlanego w Polsce, a 56 procent uważa, że powinno być ono dopuszczone do sprzedaży w Polsce, jeśli przejdzie oceny bezpieczeństwa żywności.
Polska, dysponująca rozbudowanym przemysłem chemicznym i biotechnologicznym, mogłaby stać się ważnym graczem w globalnym łańcuchu dostaw mięsa hodowlanego, dostarczając pożywki hodowlane, bioreaktory i inne komponenty niezbędne do produkcji. Równocześnie, aby sprostać wyzwaniom, jakie niesie rozwój tej technologii, Polska musi przygotować strategię adaptacyjną dla swojego przemysłu rolno-spożywczego, uwzględniającą zarówno ochronę tradycyjnych rynków eksportowych, jak i budowę przewag konkurencyjnych w nowych segmentach biotechnologii żywności.
Fot. Pixabay

