Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Rawiczu postawiła na innowację, która ma ją wyciągnąć z finansowych tarapatów. Zamiast pozbywać się kwaśnej serwatki, zamieni ją w kosmetyki.
OSM Rawicz uruchomiła projekt we współpracy z firmą Symbiosis. Wykorzysta kwaśną serwatkę – dotychczas uciążliwy odpad mleczarski – do produkcji czterech wyrobów: mleczka, żelu, balsamu i serum. Przedsięwzięcie nie otrzymało żadnego zewnętrznego wsparcia finansowego.
Agresywny odpad staje się surowcem
Spółdzielnia podkreśla, że chodzi o element gospodarki obiegu zamkniętego. Zagospodarowanie kwaśnej serwatki, określanej jako „agresywny odpad” mleczarstwa, pozwala jednocześnie ograniczyć zużycie wody w kosmetyce – wodę pozyskuje się właśnie z serwatki.
– Musieliśmy odnaleźć się w tej sytuacji i pomimo malejących przychodów i marży wypracować sposób na rentowność. W momencie, gdy my szybko osiągamy minimalny pułap marży, giganci cechujący się produkcją wielkoseryjną oraz mniejsze firmy wierzące, że efekt skali zdyskontuje obniżenie ceny, spowodowały, że naciski sieci na obniżki były skuteczne. Woleliśmy stracić wolumen niż produkować i sprzedawać na granicy kosztów – powiedział Jacek Myślecki, prezes OSM Rawicz, w rozmowie z Portalem Spożywczym.
Kryzys w mleczarstwie zmusza do zmian
Według prezesa rentowność w branży kosmetycznej jest zazwyczaj wyższa niż w mleczarskiej, a dodatkową wartość daje uniknięcie kosztów utylizacji serwatki. Kryzys, który dotknął mleczarnię, wynika m.in. z rosnących cen energii, paliw oraz wyższej płacy minimalnej.
Spółdzielnia liczy, że nowa linia produktów kosmetycznych poprawi jej rentowność. Decyzja o wejściu w segment beauty to próba ucieczki przed presją cenową sieci handlowych i poszukiwanie wyższej marży.
Źródło: money.pl, Fot. Adobe Stock / Kamil_k2p

