Prąd, który 10 lipca popłynął z turbin wiatrowych do stacji elektroenergetycznej PSE Choczewo a potem do krajowej sieci, zapisze się w historii polskiej energetyki. To właśnie tego dnia pierwsza morska farma wiatrowa zaczęła produkować energię elektryczną i będzie jej w systemie tylko więcej.
Po latach przygotowań, instalacji turbin i rozbudowie infrastruktury na wybrzeżu, od tego dnia można śmiało mówić, że w krajowym miksie elektroenergetycznym jest także prąd z polskich morskich turbin na Bałtyku. Pierwszy prąd popłynął z wciąż będącej na ukończeniu farmy wiatrowej Baltic Power, wspólnego przedsięwzięcia Orlenu i Northland Power. W czerwcu na terenie elektrowni było zainstalowanych 50 z 76 planowanych turbin, obecnie jest ich już 54, ale nie wszystkie wytwarzają energię elektryczną. Na razie kilka z nich produkuje energię elektryczną, kolejne będą stopniowo włączane do tego procesu. To tzw. etap First Power.
– Budujemy polskie bezpieczeństwo i polską suwerenność. Cały świat już to wie, że nie można mówić o bezpieczeństwie, bez ujęcia bezpieczeństwa energetycznego – powiedział premier Donald Tusk. – Zwróciliśmy polską twarz w kierunku Bałtyku, to jest ta stacja elektroenergetyczna, te farmy wiatrowe, elektrownia jądrowa. Do tego dochodzą inwestycje w drogi, inwestycje kolejowe – dodał szef polskiego rządu.
10 lipca pozostanie datą symboliczną, prąd do Polski popłynął zapewne wcześniej w ramach testów, jednak oficjalnie ten dzień wyznaczono właśnie na piątek. Nie jest to też pełnoprawny start farmy, choć ten nastąpi jeszcze w tym roku – mówił o tym Maciej Stryjecki, prezes Baltic Power. – Wszystkie inwestycje niezbędne do wyprowadzenia mocy z pierwszych polskich farm wiatrowych na Bałtyku zostały zrealizowane na czas. Był to duży wysiłek zarówno ze strony PSE, jak i lokalnych, pomorskich firm, które wybudowały stację Choczewo – dodał.
Nie tylko pierwszy prąd, popłyną też pieniądze
W fazie komercyjnej farma osiągnie moc zainstalowaną 1440 MW, każda z turbin na Baltic Power dysponuje 15 MW mocy. Rocznie ma produkować 4 TWh energii elektrycznej, co odpowiada blisko 3 proc. uśrednionego krajowego zapotrzebowania. Budowa elektrowni jest realizowana z portu instalacyjnego Orlenu w Świnoujściu, a baza serwisowa farmy znajduje się w Łebie. Koszt inwestycji sięga 20 mld zł (około 4,7 mld euro).
Część tej kwoty zacznie się spłacać już teraz, jeszcze przed komercyjnym startem. Orlen i Northland Power mogą dzięki ubiegłorocznej nowelizacji ustawy o offshore wind jeszcze przed uzyskaniem koncesji wprowadzać prąd do sieci za opłatą. Zarabiają na nim jednak dokładnie tyle, ile wynosi cena energii elektrycznej na giełdzie. Na tym etapie inwestorzy nie korzystają z mechanizmu kontraktu różnicowego (CfD).
Od morskich turbin do krajowej sieci
Każdy z wiatraków jest połączony kablami wewnętrznymi z jedną z dwóch stacji elektroenergetycznych zlokalizowanych na terenie Baltic Power. Tam napięcie jest podnoszone z 66 kV do 220 kV, a następnie energia płynie kablem po dnie morza i podziemnym kablem eksportowym do stacji lądowej należącej do Baltic Power. Na stacji parametry prądu są dostosowywane do wymogów sieciowych, a transformatory podnoszą napięcie do 400 kV. Po synchronizacji prąd jest kierowany do stacji SE Choczewo, którą zawiadują Polskie Sieci Elektroenergetyczne.
– To także przykład wykorzystywania środków z Krajowego Planu Odbudowy do budowania infrastruktury przyszłości, dzięki której Polska będzie mogła się rozwijać – dodał Grzegorz Onichimowski, prezes PSE. – Prace na morzu ruszyły na początku 2025 r., a już dziś pierwszy prąd trafił do sieci. To właśnie jest energia jutra. Sprawnie realizowane ambitne inwestycje, które zwiększają bezpieczeństwo energetyczne i pozwolą na oferowanie najniższych możliwych cen – podkreślił prezes Orlenu Ireneusz Fąfara.
Źródło: WNP.PL, Fot. Andrzej Jackowski / PAP

