Po katastrofie górniczej w chińskiej prowincji Shanxi rynek węgla koksowego znalazł się w stanie napięcia. Wzmożone kontrole bezpieczeństwa i zamknięcie dziesiątek kopalń spowodowały gwałtowny wzrost cen lokalnego surowca, co zmusiło chińskich importerów do szukania dostaw za granicą. Import do Chin już wzrósł o 20 proc., a prognozy wskazują na dalsze zwiększenie wolumenów.
Wybuch gazu w prywatnej kopalni Liushenyu, w którym zginęło ponad 80 górników, wywołał natychmiastową reakcję władz regionu Shanxi. To największe zagłębie węglowe w Chinach, odpowiadające za znaczną część krajowej produkcji węgla koksowego. W kulminacyjnym momencie wstrzymano działalność w 109 kopalniach o łącznej zdolności produkcyjnej 122 mln ton rocznie. Opóźnienia w uruchamianiu zakładów wywołały presję na podaż i ceny.
Jakub Szkopek, analityk Erste Securities, przywołuje dane portalu Mysteel Global: spadek produkcji w regionie w maju mógł wynieść 8 proc. rok do roku. Paradoksalnie, luki nie udało się szybko zapełnić krajowym wydobyciem, co natychmiast przełożyło się na wzrost zapotrzebowania na węgiel z zagranicy.
Chiny zwiększają zakupy, ale nie wszyscy są pewni
Już w czerwcu chińscy importerzy zwrócili się do producentów z Kanady i Australii o dostawy w trybie przyspieszonym. Cenowy skok nie trwał długo, ale wciąż utrzymuje się wysoko. W kontrakcie Dalian za tonę węgla koksowego płacono nawet 190 dolarów, obecnie jest to nieco ponad 170 dolarów. Na rynku zamorskim, w tym wysokogatunkowego węgla australijskiego, cena doszła do 245 dolarów, a obecnie waha się w granicach 241–243 dolarów.
– Spadek produkcji lokalnej próbowano zaspokoić przez zwiększone dostawy z importu, między innymi z Mongolii oraz Rosji – wyjaśnia Jakub Szkopek. Według danych z 8 czerwca, około 70 kopalń o wydajności 85 mln ton rocznie wznowiło działalność, ale 65 kopalń (70 mln ton) wciąż pozostawało zamkniętych. Niedobór szacuje się na 20–30 mln ton nawet po pełnym uruchomieniu zakładów.
Mongolia głównym beneficjentem, stalostwórcy ostrożni
W 2025 roku Chiny zaimportowały 60,07 mln ton mongolskiego węgla koksowego. W 2026 roku wolumen ten może wzrosnąć do około 80 mln ton. Mongolski węgiel, charakteryzujący się niską zawartością siarki, jest wykorzystywany głównie do mieszania z chińskim surowcem. W kraju produkcja krajowa zaspokaja obecnie tylko 75 proc. popytu, co jeszcze bardziej wzmacnia presję na import.
Niektórzy handlowcy i producenci stali podchodzą do tego jednak z rezerwą. Malejące marże na stal i niepewny popyt każą zachować ostrożność przy prognozach na najbliższe miesiące. – Chiny będą konsumować dużą część węgla koksowego z zagranicy – ocenia Junxing Zhang, menedżer w PT Kinrui New Energy Technologies Indonesia, cytowany przez Reutersa. Rynek pozostaje w nerwowym wyczekiwaniu, a decydujący wpływ na podaż i ceny w najbliższym czasie będą miały właśnie decyzje Pekinu.
Źródło: WNP.PL, Fot. ROMAN PILIPEY / PAP/EPA

