Najpierw atom, potem rezygnacja z węgla. Prezes GIPH: inaczej możemy wpaść w poważne tarapaty

Transformacja polskiej energetyki wymaga odwrócenia obecnej logiki – najpierw trzeba zbudować stabilne źródła alternatywne, jak elektrownie atomowe, dopiero potem wygaszać bloki węglowe. Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, ostrzega, że pomijanie tego etapu grozi blackoutem i uzależnieniem od importu.

W rozmowie z WNP.PL szef GIPH tłumaczy, że OZE, choć potrzebne, są zawodne. Przywołuje lutowy blackout na Półwyspie Iberyjskim, który według niego był zamieciony pod dywan, a straty sięgnęły miliardów euro. – Nie ma mowy o pewnym i bezpiecznym systemie energetycznym bez nośnika, który będzie go stabilizował, jak np. węgiel oraz gaz – podkreśla Olszowski.

Problem z gazem, jak dodaje, polega na tym, że Polska go nie ma i musi importować. – Lansowanie w UE wyłącznie gazu jako paliwa przejściowego do osiągnięcia gospodarki zeroemisyjnej to błędne podejście. Nie mamy bowiem na terenie Unii Europejskiej wystarczających zasobów tego surowca, a jego dostawy nie dość, że są drogie, to jeszcze obarczone dużym ryzykiem – wskazuje prezes.

Kolejność ma znaczenie

Olszowski odnosi się do Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu. Scenariusz referencyjny zakładający wolniejszy spadek podaży węgla – z 26 mln ton w 2030 do ok. 10 mln ton w 2040 – ocenia jako rozsądny. – Niestety, wiele wskazuje na to, że będziemy zmuszeni importować węgiel kamienny, bo nasze zdolności wydobywcze będą już na tyle ograniczone, że zabraknie nam krajowego surowca – mówi.

Jego zdaniem bez budowy magazynów energii i elektrowni atomowych w krótkim czasie nie uda się odejść od węgla. – A kiedy już w Polsce powstaną jednostki nuklearne, to będzie trzeba zainwestować olbrzymie środki w sieci, żeby móc przesyłać wytworzony tam prąd z północy na południe kraju. Zatem, czy ktoś węgiel lubi, czy też nie, to jeszcze długo będziemy go potrzebować – dodaje.

Polskie doświadczenie na eksport

Prezes GIPH zwraca uwagę, że Polska wciąż ma unikalny potencjał w firmach i instytucjach górniczych. – Nasze firmy produkujące na rzecz górnictwa i świadczące usługi dla tej branży są znane na całym świecie. Potrafimy zbudować górnictwo 4.0 czy nawet 5.0. Cyfryzacja, robotyzacja, wykorzystanie sztucznej inteligencji – to nie stanowi problemu – wylicza.

To właśnie podczas wrześniowego Future Mining Forum & Expo w Katowicach branża chce przypomnieć o swoim know-how. – Przykładowo Indie zamierzają budować podziemne kopalnie węgla kamiennego. Również Chiny, Indonezja, Australia czy USA stawiają na węgiel. Zatem należy wykorzystać wydarzenie i zaprezentować nasze możliwości – zachęca Olszowski.

Ostrzega też przed lekceważeniem własnych surowców. – Gdyby doszło do kolejnych konfliktów, statki płynące z węglem czy gazem LNG można łatwo zablokować. Trzeba szanować te nośniki energii, które posiadamy. Nawet jeśli koszty wydobycia węgla są u nas wyższe, dostęp do własnego surowca w kryzysie może być zbawienny – podsumowuje.

Źródło: WNP.PL, Fot. PTWP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com