Najstarszy prezydent świata nie wrócił z Europy. Kamerun na autopilocie

Kamerun od dwóch miesięcy pozostaje bez widocznego przywódcy. Paul Biya, najstarszy prezydent świata, wyjechał do Europy i jak dotąd nie dał znaku życia, a jego kancelaria opublikowała jedynie lakoniczny komunikat.


W czwartek minęły dwa miesiące od chwili, gdy polityk w wieku 93 lat opuścił kraj. Zgodnie z komunikatem kancelarii miała to być krótka prywatna podróż do Europy. Biya do tej pory nie wrócił, a jego absencja wywołała w Kamerunie krytykę i niepokój.

Prezydent w przeszłości często latał do Francji i Szwajcarii, co zawsze rodziło spekulacje o stanie jego zdrowia. Tym razem także wybrał Europę, ale pobyt znacznie się wydłużył. Brak oficjalnych informacji sprawia, że w kraju przybywa pytań o to, gdzie przebywa głowa państwa.

Państwo na autopilocie

Przedstawiciele opozycji twierdzą, że Kamerun jest teraz rządzony na autopilocie. Biya pozostawił państwo w rękach kluczowych działaczy partyjnych i członków rodziny, a sam nie wraca.

– Nie wszystko jest w porządku z prezydentem – stwierdził polityczny przeciwnik Biyi Issa Tchiroma Bakary.

– Bardzo długi pobyt Biyi w Szwajcarii tylko pogłębia brak legitymacji i jego desperackie próby utrzymania władzy siłą – napisał opozycjonista przebywający na emigracji w Gambii.

Władza od 1982 roku

Biya jest najstarszym prezydentem świata, a Kamerunem rządzi od 1982 roku. Fotel objął po rezygnacji pierwszego prezydenta kraju Ahmadou Ahidjo, który sprawował urząd przez 22 lata.

W listopadzie, po kontrowersyjnych wyborach, rozpoczął ósmą kadencję. Jego reelekcja doprowadziła do masowych protestów, w których zginęły co najmniej cztery osoby. Poprawka do konstytucji z 2008 roku zniosła limit kadencji.

Jak przypomina ABC, Biya przewodzi państwu dłużej, niż żyje większość jego obywateli.

Źródło: Polsat News, Fot. Polsat News

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu