Niemiecka gospodarka wysyła wreszcie pozytywne sygnały. W maju 2026 r. produkcja przemysłowa wzrosła o 0,9 proc. w stosunku do kwietnia. Głównym motorem napędowym okazała się branża motoryzacyjna. Polski biznes na tym skorzysta.
Nowe dane Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) przynoszą powiew optymizmu po długim okresie spowolnienia u naszego zachodniego sąsiada. Realna produkcja w sektorze przemysłowym, po uwzględnieniu czynników sezonowych i kalendarzowych, podniosła się o 0,9 proc. w porównaniu z kwietniem. W ujęciu trzymiesięcznym (marzec–maj) wzrost wyniósł 0,1 proc., a w porównaniu do maja 2025 r. poziom produkcji pozostał bez zmian (0,0 proc.). To sygnał, że największa gospodarka Europy powoli wychodzi z impasu.
Szczegółowa analiza raportu wskazuje, gdzie dokładnie leży źródło majowego sukcesu. Pozytywny rozwój produkcji to w głównej mierze zasługa ogromnych wzrostów w przemyśle motoryzacyjnym. Sektor ten zanotował skok aż o 3,6 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Dla Niemiec, gdzie produkcja samochodów stanowi fundament gospodarki, taki wynik to doskonała wiadomość. Sukces fabryk samochodowych automatycznie przekłada się na lepszą kondycję podwykonawców w całej Europie.
Motoryzacja ciągnie niemiecki przemysł
Nie tylko samochody przyczyniły się do poprawy ogólnego wskaźnika. Branża budowlana również dołożyła swoją cegiełkę, notując wzrost na poziomie 0,9 proc. Sam przemysł, po wykluczeniu sektora energetycznego i budownictwa, urósł o 0,8 proc. Wewnątrz przemysłu produkcja dóbr inwestycyjnych (maszyny i urządzenia) wzrosła o 1,3 proc., a dóbr konsumpcyjnych – o 1,2 proc. – Kiedy za Odrą rośnie zapotrzebowanie na maszyny i samochody, fabryki w sąsiednich państwach otrzymują więcej zamówień – mówi Robert Kędzierski, analityk rynkowy.
Jedynym słabym punktem okazała się produkcja dóbr pośrednich (komponentów i półfabrykatów), gdzie odnotowano spadek o 0,4 proc. Poza głównym nurtem przemysłowym, sektor wytwarzania energii wykazał dynamikę na poziomie 0,8 proc. na plusie.
Energochłonne branże odrabiają straty
Szczególną uwagę analityków przyciągają gałęzie przemysłu wymagające ogromnych ilości prądu i gazu. W branżach energochłonnych produkcja w maju wzrosła o 0,2 proc. w porównaniu z kwietniem. W ujęciu trzymiesięcznym (marzec–maj) sektor ten urósł aż o 3,2 proc. względem poprzednich trzech miesięcy. Jeszcze lepiej wygląda to w ujęciu rocznym – w porównaniu do maja 2025 r. produkcja w energochłonnych gałęziach była wyższa o 2,9 proc. To dowód, że fabryki potrafiły dostosować się do nowych realiów cenowych na rynku energii i powoli odbudowują moce przerobowe po kryzysie z poprzednich lat.
Dla polskiego biznesu i giełdy poprawa niemieckiej koniunktury ma fundamentalne znaczenie. Niemcy to główny partner handlowy wielu europejskich krajów. Wzrost produkcji o 0,9 proc. sygnalizuje, że łańcuchy dostaw znów pracują na wyższych obrotach, co może pozytywnie wpłynąć na wyceny akcji spółek przemysłowych na europejskich giełdach. Brak wzrostu w ujęciu rocznym przypomina jednak, że wychodzenie z dołka to proces powolny. EBC z pewnością uważnie analizuje te raporty pod kątem presji inflacyjnej.
Dla przeciętnego konsumenta stabilizacja w niemieckim przemyśle oznacza większe bezpieczeństwo zatrudnienia w firmach eksportowych oraz płynny dostęp do towarów na półkach sklepowych i w salonach samochodowych. Czas pokaże, czy pozytywny impuls z maja 2026 r. przerodzi się w długotrwały trend, który wyciągnie całą europejską gospodarkę na ścieżkę trwałego rozwoju.
Źródło: Money.pl, Fot. GETTY

