Nocny alarm na Lubelszczyźnie. Niezidentyfikowany obiekt spadł w Tarnawie-Kolonii

W czwartek nad ranem wojsko poderwało myśliwiec F-16 po tym, jak w polskiej przestrzeni powietrznej pojawił się niezidentyfikowany obiekt. Maszyna zniknęła z radarów po kilku minutach, a jej szczątki rozrzucone w terenie niezabudowanym znaleźli policjanci w okolicach Tarnawy-Kolonii i Tokar.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że sygnał o intruzie w przestworzach pojawił się o godzinie 3.40. Do rozpoznania skierowano myśliwca F-16, ale już sześć minut później obiekt zniknął z systemów radiolokacyjnych. Upadł w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim.

W tym samym czasie trwał rosyjski atak lotniczy na Ukrainę, dlatego w Lublinie i kilku innych powiatach regionu uruchomiono syreny alarmowe. W samym Lublinie alarm rozległ się około godziny 3.50 i został odwołany po kilku minutach.

Co dokładnie wleciało do Polski?

Na miejscu zdarzenia pracują służby, jednak na tę chwilę nie ma oficjalnych informacji o tym, co rozbiło się na wschodzie kraju. Funkcjonariusze natrafili na lej po uderzeniu oraz rozrzucone fragmenty niezidentyfikowanego obiektu.

Wojskowi analitycy są niemal zgodni, że był to rosyjski środek napadu powietrznego, który uległ awarii. Jak zauważył analityk wojskowy Jarosław Wolski, wszystko wskazuje na turboodrzutowy pocisk, który na niskim pułapie wleciał od strony Ukrainy, a uderzenie utworzyło spory lej.

– Fakt, że miało to miejsce podczas dużego rosyjskiego ataku lotniczo-rakietowego na Ukrainę, każe przypuszczać, że jest to rosyjski ŚNP, który doznał awarii i wleciał nad terytorium Polski. Szanse, że było to coś innego, są w zasadzie zerowe ze względu na niski profil lotu (odpada ukraińska rakieta OPL po awarii jak w Przewodowie, brak też informacji mieszkańców o charakterystycznym turkocie motorynki po niebie (odpada zatem Szached, Gerbera) – napisał w mediach społecznościowych Jarosław Wolski.

Analityk dodał, że najpewniej chodzi o rosyjską rakietę Ch-101 lub Geranium-3 po awarii.

Rosyjski Ch-101 najbardziej prawdopodobny

Z tą oceną zgadza się drugi ekspert, Dawid Kamizela. Zwrócił on uwagę, że w czasie, gdy obiekt wleciał do Polski, trwał intensywny rosyjski atak na zachodnią część Ukrainy, podczas którego wykryto kilka lub kilkanaście pocisków manewrujących rodziny Ch-101.

– Najbardziej prawdopodobne, że nad Polskę wtargnął właśnie jeden z nich – stwierdził Dawid Kamizela.

To kolejny tego typu incydent w regionie podczas rosyjskich uderzeń na Ukrainę. Wojsko polskie pozostaje w gotowości, a służby prowadzą czynności na miejscu upadku obiektu.

Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/Strikernia

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu