Norweska policja potwierdziła, że odnalezione w piątek na plaży Gilhusodden ciało należy do Polaka poszukiwanego od ponad tygodnia. Mężczyzna w wieku 42 lat, Łukasz S., utonął w fiordzie pod Drammen.
Zaginięcie zostało zgłoszone wieczorem 22 lipca w rejonie Linnesstranda w gminie Lier. Służby niezwłocznie podjęły zakrojoną na szeroką skalę akcję, w której wykorzystano śmigłowiec ratunkowy, policyjne patrole i nurków straży pożarnej. Do pomocy włączył się również Norweski Czerwony Krzyż, kierując w rejon działań drona.
Mimo tak dużego zaangażowania nie udało się szybko ustalić miejsca pobytu zaginionego. Po kilku godzinach ratownicy uznali, że nie ma szans na odnalezienie mężczyzny żywego, i zdecydowali o zakończeniu akcji ratunkowej. Kolejnego dnia poszukiwania zostały jednak wznowione.
Przerwanie akcji ratunkowej nie oznaczało rezygnacji z dalszych poszukiwań. Już następnego dnia ratownicy ponownie pojawili się nad fiordem, a o przebiegu tych prac informował lokalny portal Drammens Tidende.
Przerwana akcja ratunkowa
Lokalny portal Drammens Tidende przekazał, że operacja rozpoczęła się w środę 22 lipca. Tego samego dnia wieczorem działania wstrzymano, a ratownicy wrócili nad fiord już następnego ranka. Warunki atmosferyczne nie były jednak sprzyjające: z powodu słabej widoczności i silnego wiatru przeszukiwania zakończono po około dwóch godzinach.
Wśród komentujących wydarzenia był kierownik akcji ratunkowej Hans Jakob Gulliksen. Jego wypowiedź trafiła do mediów dzięki portalowi Drammens Tidende.
– Uważa się, że odnalezienie tej osoby żywej jest mało prawdopodobne – mówił wówczas kierownik akcji ratunkowej Hans Jakob Gulliksen, cytowany przez norweski portal Drammens Tidende.
Tragiczny finał nad fiordem
Do przełomu doszło w piątek. Ciało zaginionego Polaka zostało odnalezione na plaży Gilhusodden w okolicach Drammen, o czym poinformował portal abcnyheter.no. Norweska policja ustaliła, że mężczyzna w wieku 42 lat utonął w fiordzie.
Funkcjonariusze przekazali tragiczną wiadomość rodzinie ofiary. Informacje o zmarłym zostały podane do publicznej wiadomości dopiero po konsultacji z jego bliskimi.
Źródło: Polsat News, Fot. Polsat News

