Polska wydaje dziesiątki miliardów złotych na nowoczesne czołgi Abrams i K2, budując najsilniejszą armię pancerną w Europie. Eksperci ostrzegają jednak, że bez systemów aktywnej ochrony (APS) nawet najnowsze maszyny mogą być bezbronne wobec dronów i pocisków przeciwpancernych – co dobitnie pokazała wojna na Ukrainie.
W tym tygodniu z Korei Południowej do Polski ma wyruszyć pierwsza partia 28 czołgów K2GF, zamówionych w kontrakcie z sierpnia 2025 roku. To efekt drugiej umowy wykonawczej MON na dostarczenie 180 czołgów K2 za 6,5 mld dolarów, wynikającej z ramowej umowy z 2022 roku na 1000 takich pojazdów. Pierwsza umowa wykonawcza – również na 180 czołgów – została zrealizowana w trzy lata za 3,4 mld dolarów; ostatnie jednostki trafiły do nas pod koniec 2025 roku. Równolegle Polska ma już 233 dostarczone czołgi Abrams, a do końca roku liczba ta wzrośnie do 366 egzemplarzy – w tym 116 w starszej wersji M1A1FEP (dostarczono wszystkie za 1,4 mld dol.) oraz 250 w najnowszej wersji M1A2 SEPv3 (4,75 mld dol.), z których 117 już odebrano. Amerykanie namawiają nas na zakup kolejnych 250–300 czołgów tej klasy, zachęcając m.in. większą lokalizacją produkcji komponentów w Polsce.
Brak APS – śmiertelne zagrożenie dla pancernych
W tej beczce miodu znalazła się jednak łyżka dziegciu. Specjaliści wojskowi, analizując doświadczenia z Ukrainy, podkreślają, że nawet najliczniejsza flota pancerna jest bezużyteczna bez nowoczesnych systemów aktywnej ochrony. Bez APS czołg jest ślepy i nagi wobec współczesnych zagrożeń. – Jeśli czołg nie ma aktywnej ochrony, nie przetrwa na współczesnym polu walki nawet godziny. Ukraina pokazała to dobitnie – powiedział Stas Aideman, pułkownik rezerwy izraelskich sił obronnych, dyrektor ds. marketingu i rozwoju biznesu w dywizji systemów lądowych i morskich koncernu Rafael Advanced Defense Systems. Większość strat czołgów w Ukrainie to efekt działania dronów FPV, Lancetów i amunicji krążącej.
Amerykanie też widzą problem
O gigantycznym znaczeniu APS wiedzą także sami Amerykanie. Gen. Mark Milley, były przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, podczas przesłuchania w Kongresie USA stanowczo opowiedział się za izraelskim systemem Trophy dla Abramsów. – Trophy znacząco zwiększa przeżywalność Abramsów, dlatego USA muszą przyspieszyć ich wdrażanie, bo zagrożenia ze strony pocisków przeciwpancernych i dronów rosną szybciej niż możliwości klasycznego pancerza – stwierdził generał. Eksperci zgodnie podkreślają, że bez pilnego wyposażenia polskich czołgów w APS, miliardowe inwestycje mogą okazać się daremne na pierwszej linii starcia.
Źródło: WNP.PL, Fot. M2M_PL / Shutterstock

