Konstytucjonaliści z Uniwersytetu Warszawskiego nie zostawiają suchej nitki na procedowanym w błyskawicznym tempie przez parlament projekcie podatku od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych. Oprócz nadrzędnego zarzutu o niezgodność projektu z Konstytucją RP, padają słowa o pułapce, dyskryminacji podatkowej czy nawet faktycznej konfiskacie.
Ustawa z 3 lipca 2026 r. wprowadza jednorazowy podatek w wysokości 60 proc. od nadzwyczajnych zysków osiągniętych między 1 marca a 31 grudnia 2026 r. przez firmy zajmujące się wytwarzaniem paliw ciekłych lub obrotem nimi z zagranicą. W połączeniu ze standardowym CIT (19 proc.) łączne opodatkowanie sięga 79 proc. Według Ministerstwa Finansów nowa danina obejmie około 20–30 podmiotów gospodarczych. Celem regulacji jest zrównoważenie ubytku wpływów budżetowych z VAT i akcyzy wywołanego pakietem osłonowym Ceny Paliw Niżej (CPN).
Prof. dr hab. Ryszard Piotrowski z Wydziału Prawa i Administracji UW wskazuje na sześć powodów niezgodności ustawy z Konstytucją. Po pierwsze, ustawa działa wstecz – opodatkowuje przychody osiągnięte od 1 marca 2026 r., choć wejdzie w życie 1 sierpnia. Po drugie, rażąco krótkie vacatio legis nie daje firmom czasu na dostosowanie się. Po trzecie, naruszona została zasada proporcjonalności – 79-proc. opodatkowanie może osłabić zdolność inwestycyjną sektora paliwowego i zagrozić bezpieczeństwu dostaw. Po czwarte, podatek nierówno traktuje przedsiębiorców – obejmuje wąską grupę firm bez odniesienia do innych branż osiągających podobne zyski. Po piąte, równowaga budżetowa nie usprawiedliwia naruszeń konstytucyjnych. Po szóste, ustawa została uchwalona w tempie uniemożliwiającym realną dyskusję parlamentarną.
„To pułapka dla adresatów regulacji”
– Ustawa opodatkowuje zyski z mocą wsteczną, a powoływana destabilizacja światowych rynków energii nie jest zjawiskiem na tyle nieprzewidywalnym, by usprawiedliwiać naruszenie zakazu retroakcji – powiedział prof. Ryszard Piotrowski. Jego zdaniem tryb procedowania przypomina pułapkę zastawioną na przedsiębiorców, a skutki fiskalne mogą być odwrotne do zamierzonych: osłabienie sektora i zahamowanie inwestycji doprowadzi do ubytku dochodów budżetu większego niż ten, który ustawa miała zrównoważyć.
Dr hab. Jacek Zaleśny z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW zwraca uwagę na tryb pilny, jakim posłużył się rząd. Rada Ministrów co prawda nie nadała projektowi klauzuli pilności, ale wystąpiła o skrócenie postępowania. Sejm uchwalił ustawę w trzy dni, co zdaniem eksperta wyczerpuje znamiona trybu pilnego zakazanego dla ustaw podatkowych.
„Faktyczna konfiskata własności”
– Skumulowane opodatkowanie na poziomie co najmniej 79 proc. niweczy prawo pobierania pożytków i wydrąża możliwość rozporządzania własnością. To naruszenie konstytucyjnego rdzenia własności, zbliżone do kontrybucji – stwierdził dr hab. Jacek Zaleśny. Konstytucjonalista zestawił 79-proc. obciążenie firm paliwowych z 75-proc. stawką dla przychodów z nieujawnionych źródeł. Surowsze traktowanie legalnej działalności uznał za nieracjonalne i sprzeczne z art. 2 Konstytucji.
Ustawa trafi teraz na stół prezydenta Karola Nawrockiego. Może zostać podpisana, zawetowana albo skierowana do Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie ekspertów szybkie procedowanie i retroaktywność czynią z niej jedno z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań fiskalnych ostatnich lat.
Źródło: WNP.PL, Fot. PTWP

