Fundacja RE-Source Poland Hub przedstawiła 8 lipca koncepcję mechanizmu korelacji dla przemysłu energochłonnego. To odpowiedź na najwyższe w Europie ceny energii w kontraktach terminowych, które windują koszty polskich zakładów. Rozwiązanie łączy aukcje OZE z umowami PPA i wirtualnymi liniami bezpośrednimi, a państwo ma jedynie gwarantować wykonanie kontraktów.
– Polski przemysł płaci za prąd nawet kilkadziesiąt euro za MWh więcej niż konkurencja w Niemczech czy Skandynawii. Głównym winowajcą są opłaty za emisje CO2, które w systemie opartym na węglu są rażąco wysokie – mówi przedstawiciel fundacji RE-Source Poland Hub, działającej przy Polskim Stowarzyszeniu Energetyki Wiatrowej. Zapowiedzi ministra energii Miłosza Motyki dotyczące ulg taryfowych to za mało – potrzebne są mechanizmy rynkowe, a nie tylko pomoc państwowa.
Jak ma działać mechanizm korelacji?
Autorzy proponują nowy typ aukcji OZE, w której udział mogą brać wyłącznie nowe instalacje odnawialne. Po stronie popytu stoją odbiorcy przemysłowi – zarówno istniejący, jak i planowane inwestycje, np. centra danych. Każdy zakład będzie mógł zgłosić zapotrzebowanie na konkretny wolumen energii w określonej lokalizacji (głównego punktu zasilania). Aukcja wyłoni wytwórcę oferującego najniższą cenę, a umowa PPA będzie zawierana na minimum 5 lat.
Kluczowym elementem jest wirtualna linia bezpośrednia. – Jeśli odbiorca i wytwórca są przyłączeni do tego samego GPZ, mogą uzyskać zwolnienie z większości opłat przesyłowych i sieciowych. To premia za bliskość źródła i zakładu – wyjaśniają autorzy. Niższe taryfy oraz uniknięcie kosztów CO2 (bo źródła są zeroemisyjne) mają radykalnie obniżyć rachunki.
Rola państwa i korzyści dla stron
Państwo wkracza jako gwarant: jeśli odbiorca wycofa się z umowy, to rząd zabezpieczy wykonanie kontraktu wytwórcy. Warunek – gwarancje obejmują tylko nowe instalacje OZE. Dla przemysłu oznacza to odcięcie od kosztów emisji i niższe opłaty sieciowe. Dla wytwórców – wieloletni kontrakt i rządowe gwarancje, które poprawiają ocenę w bankach i ułatwiają finansowanie.
Dla przyszłych odbiorców przewidziano dodatkowe ułatwienia: mapę wolnych mocy przyłączeniowych u operatorów sieci oraz obniżony próg wejścia do prekwalifikacji aukcyjnej. – Chcemy, żeby nowe inwestycje, jak data centers, mogły liczyć na szybki dostęp do taniej, zielonej energii – dodaje fundacja. Wadą projektu jest brak konkretnych wyliczeń, ile przemysł zaoszczędzi. Temat ma być kontynuowany, a szacunki pojawią się w kolejnych miesiącach.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock/Parilov

