Kto ma być odbiorcą chronionym przed wyłączeniem? Rząd ma nowe pomysły

Rząd przygotowuje rewolucję w zasadach wprowadzania ograniczeń w dostawie energii elektrycznej, która ma zakończyć erę jednostronnego karania przedsiębiorców za dostosowywanie się do stopni zasilania. Nowy projekt rozporządzenia, który trafił do konsultacji pod koniec lipca 2026 roku, zakłada po raz pierwszy w historii wypłacanie wynagrodzeń dla odbiorców, którzy zmniejszą pobór energii w sytuacjach zagrożenia stabilności systemu.

Dotychczasowy system motywowania odbiorców do ograniczania poboru energii opierał się wyłącznie na sankcjach, ponieważ w sytuacji zagrożenia stabilności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego operatorzy wprowadzali stopnie zasilania, a odbiorcy, którzy nie zastosowali się do ograniczeń, byli karani przez Urząd Regulacji Energetyki, co w praktyce oznaczało, że system działał na zasadzie czysto represyjnej.

Doświadczenia z sierpnia 2015 roku pokazały jednak, że sama groźba kary nie jest wystarczająca, ponieważ wielu odbiorców nie dostosowało się do ograniczeń, a URE wszczęło ponad 3 tysiące postępowań, z czego około dwóch trzecich skończyło się nałożeniem kar, co świadczy o tym, że system egzekwowania ograniczeń był nieskuteczny i wymagał gruntownej reformy. Część z tych kar została później uchylona lub obniżona, a także wśród operatorów sieci stwierdzono uchybienia, między innymi w zakresie skutecznego doręczania planu ograniczeń oraz gromadzenia danych na temat wykonania obowiązku ograniczenia poboru przez odbiorców, co pokazuje, że problem leżał nie tylko po stronie odbiorców, ale także w sposobie zarządzania całym procesem.

Nowy projekt rozporządzenia wprowadza fundamentalną zmianę w tym podejściu, ponieważ jak podkreślono w uzasadnieniu, bodziec negatywny powinien być wzmocniony i równoważony bodźcem pozytywnym, zachęcającym do stosowania się do ograniczeń w dostarczaniu i poborze energii elektrycznej, co oznacza, że po raz pierwszy w historii polskiej energetyki pojawia się mechanizm pozytywnych zachęt.

Takim bodźcem ma być wynagrodzenie za zmniejszenie poboru energii i zastosowanie się do ograniczeń w sytuacji, gdy nie będzie możliwe zbilansowanie systemu elektroenergetycznego i ograniczenia zostaną wprowadzone w drodze rozporządzenia Rady Ministrów, co nadaje temu mechanizmowi rangę aktu prawnego o najwyższej mocy. Wynagrodzenie ma być wypłacane odbiorcom o mocy umownej co najmniej 300 kW, którzy zredukują pobór energii zgodnie z ogłoszonymi stopniami zasilania w okresie obowiązywania rozporządzenia, co oznacza, że z nowego systemu skorzystają przede wszystkim duzi odbiorcy przemysłowi, którzy mają największy potencjał redukcji zużycia.

Z wynagrodzeń zostaną wyłączeni ci odbiorcy, którzy świadczą usługę redukcji zapotrzebowania na energię w ramach rynku mocy lub innej usługi systemowej, ponieważ ci odbiorcy są już wynagradzani za swoją elastyczność w ramach innych mechanizmów rynkowych. Koszty ewentualnych wynagrodzeń będą pokrywane przychodami z opłaty jakościowej, co zapewni element socjalizacji kosztów ograniczeń, a podmioty, które korzystają z ochrony przed ograniczeniami, również będą częściowo partycypowały w kosztach tych ograniczeń, co oznacza, że obciążenie finansowe rozłożone jest na wszystkich uczestników rynku.

Resort energii w ocenie skutków regulacji oszacował potencjalne koszty nowego systemu wynagrodzeń, posługując się przykładem z sierpnia 2015 roku, ponieważ gdyby wówczas płatnym ograniczeniom podlegały wszystkie ogłoszone stopnie zasilania, koszt wynagrodzeń wyniósłby około 50 milionów złotych, co stanowiłoby znaczące obciążenie dla systemu elektroenergetycznego. Uwzględnienie takiej kwoty w kalkulacji stawki jakościowej skutkowałoby jej wzrostem o 0,4 złotego za megawatogodzinę, co przełożyłoby się na dodatkowy koszt dla przeciętnego gospodarstwa domowego na poziomie 1 złotego rocznie, co jest kwotą symboliczną w skali indywidualnego odbiorcy, ale w skali całego systemu daje ogromne sumy.

Dla mikroprzedsiębiorstwa o rocznym zużyciu 20 megawatogodzin byłoby to 7,6 złotego rocznie, dla małego przedsiębiorstwa o rocznym zużyciu 100 megawatogodzin 38 złotych rocznie, a dla średniego przedsiębiorstwa o rocznym zużyciu 800 megawatogodzin 304 złote rocznie, co pokazuje, że koszty te rosną proporcjonalnie do skali zużycia energii. Natomiast gdyby analogiczne stopnie zasilania wprowadzono w grudniu 2025 roku, koszt wynagrodzeń wyniósłby około 132 milionów złotych, co zwiększyłoby stawkę jakościową o 0,9 złotego za megawatogodzinę, dając rocznie 2,2 złotego na przeciętne gospodarstwo domowe, a dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw odpowiednio 18,4 złotego, 92 złote i 736 złotych, co oznacza, że koszty mogą być znacznie wyższe w zależności od skali i czasu trwania ograniczeń.

Ile to będzie kosztować? Miliony złotych za bezpieczeństwo systemu

Resort podkreśla, że zastosowanie w praktyce przepisów projektowanego rozporządzenia jest uwarunkowane wystąpieniem określonych sytuacji lub ich splotu, które mogą nie zaistnieć przez szereg lat, co oznacza, że nowy mechanizm jest raczej narzędziem awaryjnym niż stałym elementem systemu. Alternatywą w sytuacji wystąpienia zagrożenia bezpieczeństwa dostaw i braku środków dla przeciwdziałania byłoby wprowadzanie przez operatorów awaryjnych wyłączeń wszystkich odbiorców na wybranych obszarach kraju, co w praktyce oznaczałoby chaos i paraliż gospodarczy na niespotykaną dotąd skalę.

W skrajnym przypadku mogłyby wystąpić przerwy w dostawach energii elektrycznej w całym kraju, skutkujące wystąpieniem znacznych strat w gospodarce narodowej, co mogłoby mieć katastrofalne skutki dla funkcjonowania państwa i bezpieczeństwa obywateli. Nowy mechanizm ma wejść w życie 7 września 2026 roku, ale sam mechanizm wynagradzania odbiorców, którzy dostosowali się do ograniczeń, został odroczony do 31 sierpnia 2027 roku, ponieważ do tego czasu operatorzy mają dostosować układy pomiarowo-rozliczeniowe oraz zaktualizować umowy zawarte z odbiorcami, co wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania technicznego.

W odpowiedzi na projekt rozporządzenia wpłynęła liczna fala wniosków dotyczących rozszerzenia listy podmiotów, które nie podlegają ograniczeniom w poborze mocy, ponieważ Ministerstwo Infrastruktury postuluje dodanie obiektów wykorzystywanych do zapewnienia ciągłości dostaw wody jako dobra podstawowego, którego brak stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli oraz stwarza ryzyko wystąpienia kryzysu sanitarno-epidemiologicznego.

Resort wskazuje, że prawidłowe funkcjonowanie stacji uzdatniania wody oraz sieci pompowni jest całkowicie uzależnione od stabilnego zasilania elektrycznego, a ewentualne przerwy w ich pracy mogłyby doprowadzić do zapowietrzenia infrastruktury wodociągowej, wtórnego skażenia wody lub jej trwałego uszkodzenia, co oznaczałoby katastrofę sanitarną dla całych regionów. Gwarancja nieprzerwanej pracy tych obiektów ma charakter strategiczny z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, ponieważ warunkuje funkcjonowanie innych podmiotów wrażliwych, w tym placówek medycznych i jednostek straży pożarnej, a także zapobiega konieczności uruchamiania kapitałochłonnych i logistycznie skomplikowanych procedur alternatywnego zaopatrzenia ludności w wodę, które w praktyce byłyby nie do zrealizowania w krótkim czasie.

Lista wyłączonych z ograniczeń do wydłużenia. Kto chce być chroniony?

Ministerstwo Cyfryzacji wnioskuje o wyłączenie z ograniczeń instytucji i jednostek odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo oraz obiektów dostawcy usługi centrum przetwarzania danych, które są istotne dla całej gospodarki cyfrowej, ponieważ ograniczenia w dostawach energii elektrycznej dla data center uniemożliwiają dostęp do danych przetwarzanych w tych obiektach, które są wykorzystywane przez usługobiorców na co dzień.

MC proponuje, aby ochroną przed ograniczeniami objąć centra danych o mocy co najmniej 8 megawatów oraz powierzchni przynajmniej 4 tysięcy metrów kwadratowych, co oznacza, że ochrona dotyczyłaby największych i najważniejszych obiektów tego typu w Polsce, które obsługują kluczowe usługi dla administracji publicznej i sektora finansowego. Ministerstwo Rolnictwa uważa z kolei, że ochronie powinny podlegać również gospodarstwa rolne i zakłady przetwórstwa rolno-spożywczego, ponieważ mają one charakter strategiczny dla gospodarki i bezpieczeństwa obywateli, a ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego, ochrony zdrowia i dobrostanu zwierząt, utrzymania ciągłości procesów produkcyjnych oraz ograniczenia strat gospodarczych, gospodarstwa rolne i zakłady rolno-spożywcze powinny zostać zaliczone do grup odbiorców podlegających szczególnej ochronie przed ograniczeniami w dostawach energii elektrycznej.

Ministerstwo Edukacji chce natomiast, aby ograniczeniom nie podlegały przedszkola, szkoły i placówki systemu oświaty, ale w uwagach nie przedstawia argumentacji dla tego postulatu, co oznacza, że wniosek ten może zostać uznany za niewystarczająco uzasadniony.

Organizacje branżowe i duże przedsiębiorstwa również zgłosiły swoje postulaty dotyczące rozszerzenia listy chronionych obiektów, ponieważ Orlen proponuje objęcie ochroną ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych, argumentując to postępującą elektryfikacją transportu, która sprawia, że stacje ładowania stają się elementem infrastruktury krytycznej dla mobilności obywateli. PGE, Polski Komitet Energii Elektrycznej i Towarzystwo Obrotu Energią chcą ochrony dla obiektów wykorzystywanych do magazynowania energii, będących jednostkami wytwarzania, z uwagi na ich znaczenie dla bezpieczeństwa Krajowego Systemu Elektroenergetycznego, ponieważ magazyny energii są kluczowym elementem stabilizacji systemu w okresach szczytowego zapotrzebowania.

Polska Izba Komunikacji Elektronicznej oraz Fundacja Open Allies postulują objęcie ochroną obiektów niezbędnych do dostarczania publicznych sieci telekomunikacyjnych lub świadczenia publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, ponieważ w przypadku awarii zasilania doszłoby do paraliżu łączności, co miałoby katastrofalne skutki dla funkcjonowania państwa.

Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego podkreśla z kolei, że regulacje nie zapewniają ochrony producentom leków, ponieważ procesy produkcyjne realizowane przez krajowych producentów leków wymagają nieprzerwanego dostępu do energii elektrycznej, ciepła oraz gazu, a nagłe ograniczenie lub przerwa w dostawie tych mediów może skutkować zatrzymaniem produkcji, a tym samym utratą surowców i produktów znajdujących się w toku wytwarzania, zaburzając łańcuch dostaw produktów leczniczych dla pacjentów.

Branża też chce ochrony. Orlen, PGE i farmaceuci zabierają głos

Wśród uwag zgłoszonych w konsultacjach znalazły się także głosy krytyczne, które wskazują na potencjalne problemy związane z wdrażaniem nowych przepisów, ponieważ Urząd Regulacji Energetyki zwraca uwagę, że przepisy przy wyznaczaniu mocy minimalnej powinny uwzględniać sytuację, w której odbiorca posiada odnawialne źródło energii, co jest szczególnie istotne w kontekście rosnącej liczby prosumentów i firm inwestujących w instalacje OZE.

Do URE wpływają pisma, w których odbiorcy skarżą się na wyznaczenie mocy minimalnej w wielkości 0 kW dla 20 stopnia zasilania, co jest wynikiem stosowania wprost przepisów rozporządzenia, które nie uwzględniają przypadków odbiorców, w szczególności zakładów produkcyjnych, do których bezpośrednio przyłączone są odnawialne źródła energii, na przykład farmy fotowoltaiczne.

W rezultacie dochodzi do sytuacji, w której dla 20 stopnia zasilania przyjmowana jest przez operatora systemu elektroenergetycznego wartość 0 kW z uwagi na fakt, że w okresie generacji odbiorca taki zużywał energię elektryczną wytworzoną w odnawialnym źródle energii, co oznacza, że operatorzy przy ustalaniu wartości dla 20 stopnia zasilania nie uwzględniają okresów, w których brak jest generacji w takim źródle, a w konsekwencji tak ustalana moc minimalna nie uwzględnia wytycznych przyjętych w projekcie rozporządzenia.

Zdaniem URE ten problem powinien zostać zweryfikowany ekspercko celem dokonania oceny potrzeby stworzenia nowych regulacji w zakresie wyznaczania minimalnej mocy bezpiecznej, ponieważ obecny stan prawny prowadzi do absurdalnych sytuacji, w których odbiorcy z własnymi źródłami energii są traktowani tak, jakby nie mieli żadnego zapotrzebowania na energię z sieci.

Krytycznie projekt rozporządzenia ocenia Krajowa Izba Gospodarcza, według której koncentruje się on niemal wyłącznie na dużych odbiorcach bezpośrednio objętych ograniczeniami, pomijając sytuację małych i średnich przedsiębiorstw, które są kluczowym elementem polskiej gospodarki. KIG wskazuje, że MŚP są pomijane jako poddostawcy ponoszący ryzyko przerwanych łańcuchów dostaw, jako płatnicy współfinansujący opłatę jakościową bez dostępu do wynagrodzenia, oraz jako podmioty pozbawione porównywalnych z dużymi odbiorcami zasobów prawnych i finansowych na wypadek kryzysu, co oznacza, że nowe przepisy pogłębiają istniejące nierówności między różnymi grupami przedsiębiorców.

Dla MŚP oznacza to pogłębienie asymetrii, ponieważ podczas gdy duzi odbiorcy objęci ograniczeniami, mimo niedoskonałości samego mechanizmu wynagrodzenia, przynajmniej częściowo odzyskują część ponoszonych kosztów, MŚP będą z roku na rok ponosić rosnący, skumulowany koszt tej samej opłaty bez jakiejkolwiek możliwości jego odzyskania, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do ich wypierania z rynku.

MŚP nie uczestniczą przy tym w rynku mocy ani nie mają praktycznej możliwości negocjowania indywidualnych warunków taryfowych, które w pewnym stopniu łagodzą ten efekt po stronie dużych odbiorców przemysłowych, co oznacza, że są one podwójnie poszkodowane przez nowe regulacje. Rosnący koszt opłaty jakościowej będzie z czasem coraz bardziej odczuwalny w rachunkach za energię elektryczną najmniejszych podmiotów gospodarczych, niezależnie od tego, czy kiedykolwiek zostaną one same objęte ograniczeniami, co może doprowadzić do upadku wielu małych firm i dalszej koncentracji rynku w rękach największych graczy.

Fot. Pixabay

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu