Do końca sierpnia 2026 roku wspólne przedsięwzięcie Orlenu i Michała Sołowowa, spółka Orlen Synthos Green Energy, ma czas na uregulowanie kluczowych opłat licencyjnych za technologię małych reaktorów jądrowych. Firma nie ma jednak środków na ich pokrycie, a negocjacje między udziałowcami utknęły w martwym punkcie. Brak porozumienia do wyznaczonego terminu grozi utratą płynności finansowej, co zgodnie z przepisami kodeksu spółek handlowych może prowadzić do rozwiązania spółki odpowiedzialnej za budowę floty SMR w Polsce. Stawką jest nie tylko sama spółka, ale cały projekt małego atomu w Polsce, którego uruchomienie miało być jednym z filarów transformacji energetycznej kraju.
31 sierpnia 2026 roku to data, która może przesądzić o przyszłości Orlen Synthos Green Energy, ponieważ spółka do tego dnia musi uregulować opłaty licencyjne związane z technologią BWRX-300, które są należne spółce Michała Sołowowa, a według informacji Business Insider Polska, OSGE nie ma obecnie pieniędzy na tę płatność, co stawia cały projekt w obliczu poważnego kryzysu finansowego. Sytuacja jest poważna, ponieważ 1 września może pojawić się ryzyko utraty płynności przez OSGE, co zgodnie z kodeksem spółek handlowych może skutkować koniecznością rozwiązania spółki, a to nie jest abstrakcyjne zagrożenie, ponieważ mówimy o realnej możliwości upadku projektu, który był jednym z najważniejszych elementów polskiej strategii energetycznej.
Na stole są dwa rozwiązania, ponieważ dokapitalizowanie OSGE przez udziałowców albo przesunięcie terminu płatności przez Michała Sołowowa mogłyby uratować sytuację, jednak według źródeł Business Insider Polska, negocjacje nie zostaną zakończone do końca sierpnia, co oznacza, że jedyną realną opcją pozostaje wydłużenie terminu płatności licencyjnych przez miliardera.
Kluczowy termin dla projektu SMR
Impulsem do obecnego kryzysu jest od miesięcy narastający spór między Orlenem a Michałem Sołowowem o kontrolę nad budową pierwszego reaktora SMR we Włocławku, ponieważ prezes Orlenu Ireneusz Fąfara już w maju publicznie sygnalizował, że obecna formuła współpracy wymaga zmian, deklarując, że celem koncernu jest, aby partner zarabiał na współpracy, a nie na Orlenie, co było jasnym sygnałem dla rynku, że dotychczasowy model współpracy nie jest już do utrzymania.
Państwowy koncern chce mieć kontrolę nad spółką celową, która ma odpowiadać za budowę pierwszego SMR we Włocławku, ponieważ Orlen zakłada nawet posiadanie około 80 procent udziałów w tej spółce, co oznaczałoby zasadniczą zmianę obecnego układu sił i przejęcie pełnej kontroli nad kluczowym projektem. Dla Orlenu kluczowe są nie tylko udziały, ale przede wszystkim realny wpływ na wydatki, harmonogram inwestycji oraz standardy bezpieczeństwa, ponieważ koncern chce również mieć nieograniczony dostęp do GE Vernova Hitachi Nuclear Energy, czyli bezpośredniego dostawcy technologii, co pozwoliłoby mu na samodzielne zarządzanie projektem bez pośrednictwa partnera.
Dla Orlenu inwestycja ma także wymiar finansowy, ponieważ według przedstawionych informacji pojedynczy reaktor może oznaczać dla koncernu oszczędności rzędu 120–220 milionów euro rocznie dzięki kosztom związanym z unijnym systemem ETS, co pokazuje, że nie jest to tylko kwestia prestiżu, ale także wymiernych korzyści ekonomicznych dla państwowego koncernu.
Z kolei Michał Sołowow, który jako jeden z pierwszych na świecie zainwestował w technologię reaktorów BWRX-300, nie chce łączyć kwestii finansowania spółki z kontrolą nad projektem we Włocławku, ponieważ jego otoczenie zarzuca menedżerom Orlenu opieszałość i faktyczny brak zainteresowania projektem, wskazując, że najpierw należy zapewnić finansowanie spółce, zanim będzie można mówić o podziale kontroli.
Kontrowersje wokół pierwszego reaktora
Michał Sołowow od lat rozwija projekty związane z technologią BWRX-300, ponieważ jego spółka ma wyłączność na budowę takich reaktorów w Europie Środkowej i Wschodniej oraz między innymi w Niemczech i Wielkiej Brytanii, co daje mu silną pozycję negocjacyjną w rozmowach z Orlenem. Na początku lipca Synthos Green Energy poinformował o planach budowy w Wielkiej Brytanii floty 14 małych reaktorów, a wcześniej firma zawarła również porozumienie dotyczące SMR-ów na Węgrzech, co pokazuje, że Sołowow ma alternatywne ścieżki rozwoju swojego atomowego biznesu i nie jest uzależniony wyłącznie od współpracy z Orlenem.
Ta globalna aktywność pokazuje, że Sołowow ma alternatywne ścieżki rozwoju swojego atomowego biznesu, co wzmacnia jego pozycję w negocjacjach z Orlenem, ponieważ może on zagrozić wycofaniem się z polskiego projektu i przeniesieniem swoich inwestycji do innych krajów, gdzie jego warunki zostałyby zaakceptowane.
W Polsce drugi reaktor ma powstać w Stawach Monowskich w okolicach Oświęcimia, przy zakładach Synthosu należącego do Sołowowa, jednak pierwsza inwestycja we Włocławku ma szczególne znaczenie, ponieważ to właśnie ten projekt ma być pierwszym tego typu przedsięwzięciem w Polsce i wyznaczyć standardy dla kolejnych inwestycji w mały atom.
Spór Orlenu z Sołowowem to także polityczne napięcia, ponieważ w przeszłości projekt SMR był już przedmiotem kontrowersji, a Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała zastrzeżenia co do struktury właścicielskiej spółki Orlen Synthos Green Energy, jednak sprawa została umorzona przez prokuraturę, co nie usunęło jednak cienia wątpliwości co do przejrzystości całego przedsięwzięcia.
Ministerstwo klimatu w rządzie Mateusza Morawieckiego dało zielone światło małemu atomowi Orlenu i Sołowowa wbrew stanowisku służb, ale nie dopatrzono się w tym znamion przestępstwa, co pokazuje, że projekt od samego początku budził kontrowersje i był przedmiotem politycznych sporów.
Rosnące ambicje Sołowowa i napięcia wokół polskiego atomu
W sierpniu 2025 roku Orlen i Synthos doszły do porozumienia w sprawie zmiany zasad współpracy wewnątrz spółki celowej, w której spółki mają po 50 procent udziałów, ponieważ wypracowano wówczas nową treść umowy spółki oraz porozumienia wspólników spółki celowej, a celem zmian było zrównanie praw wspólników oraz zwiększenie kontroli Orlenu w kluczowych kwestiach korporacyjnych, co miało zapobiec przyszłym sporom.
Mimo to rozmowy dotyczące już konkretnej inwestycji we Włocławku utknęły w martwym punkcie, ponieważ według ustaleń „Rzeczpospolitej” wyzwania polegają na zdefiniowaniu ról między podmiotami przy realizacji SMR we Włocławku, a chodzi w szczególności o ujęte, ale nie sprecyzowane w umowie pojęcie „General Partner”, które każda ze stron rozumie na swój sposób, co utrudnia realizację kolejnych kroków przy projekcie.
Ta niejednoznaczność interpretacyjna jest jednym z głównych powodów, dla których negocjacje między stronami utknęły w martwym punkcie i nie udało się wypracować kompromisu, który zadowoliłby obie strony.
Wszystko wskazuje na to, że ruch należy teraz do Michała Sołowowa, ponieważ to on, jako beneficjent opłat licencyjnych, może zgodzić się na wydłużenie terminu płatności, dając stronom więcej czasu na negocjacje, co mogłoby uratować projekt przed upadkiem i dać szansę na wypracowanie trwałego porozumienia.
Orlen nie zamierza ustąpić w kwestii kontroli nad kluczowym projektem we Włocławku, ponieważ koncern podkreśla konieczność zabezpieczenia interesów spółki Skarbu Państwa i transparentności przy projekcie wartym miliardy złotych, co oznacza, że nie zgodzi się na dalsze finansowanie projektu bez uzyskania realnego wpływu na decyzje. Orlen stawia sprawę jasno, ponieważ bez realnej kontroli nad wydatkami, harmonogramem i bezpieczeństwem pierwszego reaktora, dalsze finansowanie projektu jest niemożliwe, co stawia Sołowowa przed trudnym wyborem, ponieważ albo zaakceptuje warunki Orlenu, albo ryzykuje upadkiem całego projektu, w który zainwestował ogromne środki i który jest dla niego strategiczny z punktu widzenia rozwoju jego biznesu.
Fot. OSGE

