Paliwa w hurcie tanieją o 20 groszy. Złoty mocny, ale prąd drożeje

Po raz pierwszy od ponad czterech miesięcy kierowcy mogą liczyć na wyraźnie tańsze paliwa w hurcie. Orlen obniżył cenę benzyny 95 o 24 grosze na litrze, a oleju napędowego o 20 groszy, co jest pokłosiem spadków na światowych rynkach i spekulacji o szybkim otwarciu cieśniny Ormuz.

To największa jednorazowa korekta od 30 marca, ale wtedy powodem była obniżka akcyzy w ramach programu Ceny Paliwa Niżej. Teraz za przeceną stoi zmiana nastrojów na rynkach. We wtorek ropa Brent taniała nawet o 6 proc., schodząc poniżej 79 dolarów za baryłkę. Od szczytu z 23 lipca surowiec staniał już o prawie 18 proc. W hurcie w Polsce benzyna i diesel spadły jednak od swoich niedawnych szczytów tylko o kilka procent, więc przy utrzymaniu światowej tendencji kolejne obniżki są możliwe.

Przy dzisiejszych cenach hurtowych po doliczeniu 23 proc. VAT benzyna może na stacjach kosztować mniej niż 7 zł, a diesel poniżej 8 zł. Wszystko zależy jeszcze od marż detalicznych. Dla rządu to ważny moment, bo ministrowie rozmawiają o powrocie programu Ceny Paliwa Niżej w drugiej połowie sierpnia. Rozważana jest obniżka podatków albo nacisk na Orlen, aby kosztem własnej marży rozszerzył promocje. Każda z tych opcji miałaby koszt dla budżetu, akcjonariuszy koncernu lub obu stron. Jeśli ropa utrzyma się w okolicach od 78 do 80 dolarów, a przecena diesla się utrzyma, rząd może uznać, że interwencja nie jest potrzebna, bo rynek sam obniżył ceny.

Rynek paliw reaguje na Bliski Wschód

Europejski kontrakt na diesel tracił w trakcie wtorkowej sesji około 6 proc., a od końca lipca jest niżej o 14 proc. Powód to zapowiedzi amerykańskich i katarskich władz dotyczące krótkoterminowego porozumienia z Iranem i otwarcia cieśniny Ormuz. Iran rozważa też dopuszczenie europejskich państw do rozminowywania szlaku, co dałoby armatorom i ubezpieczycielom potwierdzenie, że żegluga wraca do normy.

Mocny złoty i gorączka w energetyce

We wtorek kurs euro spadł poniżej 4,30 zł po raz pierwszy od około miesiąca i pod koniec dnia wynosił 4,2988 zł. Dolar kosztował około 3,73 zł. Złotemu sprzyjała poprawa nastrojów globalnych, a także rekordowe poziomy warszawskich indeksów i spadek rentowności polskich obligacji. RPP po lipcowym wzroście inflacji do 3 proc. nie ma wyraźnego powodu do szybkiego obniżania stóp, co utrzymuje atrakcyjność polskich aktywów.

Na słabsze euro wpłynęła też interwencja walutowa USA i Japonii na rynku jena. W ramach operacji japońska waluta była wzmacniana względem dolara, a środki na ten cel pochodziły między innymi ze sprzedaży euro. W piątek rynek pozna dane z amerykańskiego rynku pracy. Mocne informacje o zatrudnieniu i płacach zwiększą prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Fed, co mogłoby umocnić dolara i zaszkodzić złotemu. Słabsze dane otworzą z kolei drogę do 4,27 a 4,28 zł za euro. Drugim warunkiem jest utrzymanie spokoju wokół Ormuzu. Gdyby rozmowy się załamały, ropa znów zdrożeje, a kapitał wróci do dolara.

Fala upałów zaczyna odbijać się na polskiej energetyce. Niski stan Wisły ogranicza pracę dwóch elektrowni należących do grupy Enea. We wtorek około południa nie pracowały trzy bloki w Kozienicach i trzy w Połańcu. Spółka potwierdziła, że dostępność wody do chłodzenia wpływa na bezpieczne funkcjonowanie jednostek. Ubytki mocy związane bezpośrednio z chłodzeniem sięgały około 1,1 GW, a po doliczeniu remontów system stracił znacznie więcej.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły na wtorek godziny od 17 do 19 okresy przywołania na rynku mocy. To mechanizm, w którym elektrownie, magazyny i odbiorcy gotowi ograniczyć zużycie dostają wynagrodzenie za gotowość pomocy w krytycznym momencie. Operator skorzystał z tego ubezpieczenia drugi raz w tym roku, wcześniej miało to miejsce 30 czerwca. Skalę problemu widać w cenach na środę na rynku dnia następnego. Tuż przed 13, gdy fotowoltaika pracuje pełną parą, megawatogodzina kosztuje 1,37 zł. O 20, gdy słońce zachodzi, a klimatyzatory wciąż działają, cena sięga 2202,13 zł za MWh.

Wysokie ceny godzinowe nie przełożą się bezpośrednio na rachunki gospodarstw domowych, ponieważ taryfy i większość umów nie zmieniają się co kwadrans. Mimo to widać, jak kosztowne jest utrzymanie równowagi w systemie wieczorem. Polska potrzebuje źródeł, magazynów i elastycznego popytu dostępnych po zachodzie słońca.

Minister finansów bez konkretów

Minister finansów Andrzej Domański został we wtorek w RMF FM zapytany o podniesienie drugiego progu PIT z 120 tys. zł. Odpowiedział, że MF pracuje nad budżetem na 2027 r. i analizuje zmiany w systemie podatkowym. Stwierdził, że jest za wcześnie na deklaracje, a resort pracuje nad tym, aby ewentualna zmiana była możliwa w obecnej kadencji. W sprawie kwoty wolnej od 30 tys. do 60 tys. zł ograniczył się do informacji o analizach związanych z przyszłorocznym budżetem.

Brak twardej zapowiedzi ma znaczenie, bo podniesienie progu objęłoby ponad 2 mln podatników i kosztowałoby kilkanaście miliardów złotych rocznie. Przy deficycie sektora finansów publicznych przekraczającym 7 proc. PKB to główna przeszkoda. Gdyby minister chciał obniżyć podatek, mógłby powiedzieć wprost, że rekomenduje zmianę albo zapisze ją w budżecie. Zamiast tego mówił o równoważeniu dochodów i wydatków, co zwykle oznacza, że woli uniknąć zobowiązania.

SpaceX: dobre wyniki, gorszy odbiór

SpaceX opublikował pierwszy raport kwartalny po debiucie giełdowym. Przychody wzrosły o 92 proc. do 7,8 mld dolarów, przy oczekiwaniach analityków na poziomie niespełna 7 mld. Strata operacyjna zmalała z 970 do 143 mln dolarów, a przychody Starlinka, który pozostaje finansową podstawą grupy, urosły o 66 proc. Liczba abonentów Starlinka podwoiła się w rok do 12 mln. Przychody związane ze sztuczną inteligencją zwiększyły się o około 250 proc. Elon Musk przekonywał, że firma szybko buduje moc obliczeniową i poprawia własne modele.

Mimo pobicia prognoz akcje w handlu posesyjnym spadły o 7,6 proc. Nakłady inwestycyjne wzrosły z 2,83 mld do ponad 18 mld dolarów w jednym kwartale, z czego 15,83 mld dolarów pochłonęła infrastruktura AI. Dyrektor finansowy zapowiedział podobną skalę wydatków przez kolejne dwa kwartały. Presję tworzy też wygasający w czwartek pierwszy okres zakazu sprzedaży akcji po debiucie, po którym na rynek mogą trafić papiery pracowników, założycieli i wczesnych inwestorów. SpaceX od debiutu, który wyceniał firmę na około 1,75 bln dolarów, stracił część wartości i jest wart nieco ponad 1,5 bln dolarów. Inwestorzy zaczynają wymagać od spółek AI szybkiego wzrostu przychodów oraz kontroli nad rachunkiem inwestycyjnym.

Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/EPA/ABEDIN TAHERKENAREH

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu